Widzew Łódź – Elana Toruń 1:1 (1:1)

1 lipca 2020, 20:03 | Autor:

Niemoc piłkarzy Widzewa trwa. Choć łodzianie prowadzili z Elaną Toruń 1:0 po golu Marcina Robaka, niepotrzebnie oddali gościom pole i dali im wyrównać. W drugiej połowie łodzianie próbowali jeszcze zdobyć zwycięską bramkę, ale nie udało im się to. Drużyna zachowała pozycję lidera II ligi, ale została pożegnana gwizdami całego stadionu.

Marcin Kaczmarek zdecydował się dokonać w wyjściowej jedenastce aż czterech zmian! Przede wszystkim, widzewiacy pierwszy raz od dawna rozpoczęli spotkanie z dwoma napastnikami w składzie – Rafałowi Wolsztyńskiemu towarzyszył Marcin Robak, który zastąpił na boisku Adama Radwańskiego. Oprócz tego, Sebastian Rudol zajął miejsce kontuzjowanego Huberta Wołąkiewicza, Kornel Kordas Marcela Pięczka, a Christopher Mandiangu słabo ostatnio dysponowanego Henrika Ojamy.

Od samego początku widzewiacy przeważali i atakowali bramkę młodziutkiego, 16-letniego Dawida Kuchnickiego. Już w 7. minucie wynik mógł otworzyć Robak, którego próbował znaleźć Wolsztyński. Piłka trochę szczęśliwie trafiła do snajpera, ten uderzył po krótkim rogu, ale futbolówkę odbił golkiper. Chwilę później, po szybko wyrzuconym aucie, w pole karne przedarł się Konrad Gutowski i podał do środka pola. Do piłki chcieli dopaść Christopher Mandiangu i Mateusz Możdżeń, lecz niestety sobie przeszkodzili, przez co z tej akcji nic nie wyszło.

W 17. minucie ataki łodzian wreszcie przyniosły skutek! Łukasz Kosakiewicz wywalczył korner i samemu go wykonał, wrzucając idealnie na głowę Robaka, a ten nie miał żadnych problemów z pokonaniem Kuchnickiego! Wydawało się, że po tej sytuacji widzewiacy pójdą za ciosem i za chwilę podwyższą prowadzenie! Niestety, stało się kompletnie inaczej, bo to Elana całkowicie przejęła inicjatywę.

Gospodarze niepotrzebnie cofnęli się do obrony, co skrzętnie zaczęli wykorzystywać piłkarze z Torunia. W 25. minucie, po nieporozumieniu Kosakiewicza i Wojciecha Pawłowskiego, sam przed bramkarzem znalazł się Dominik Pisarek, ale piłka dość szczęśliwie wyszła na rzut rożny. Później Pisarek uderzał ponownie, to samo zrobił Mateusz Stryjewski, jednak żadne z tych uderzeń nie było celne.

Co nie wyszło wtedy, udało się w 37. minucie. Bardzo kiepsko dysponowany tego dnia Bartłomiej Poczobut bezsensownie sfaulował na dwudziestym metrze jednego z przeciwników, a do rzutu wolnego podszedł Lukas Hrnciar, który precyzyjnym strzałem w okienko pokonał bezradnego Pawłowskiego

Dopiero po stracie gola widzewiacy ponownie ruszyli do ataku. Najpierw prawą stronę przedzierał się Możdżeń i dobrym podaniem znalazł Robaka, ale w ostatniej chwili dobrą interwencją popisał się jeden z defensorów. Na pięć minut przed końcem Mandiangu dograł do Robaka, ten uderzył, a strzał odbił Kuchnicki. Do piłki ponownie dopadł skrzydłowy, lecz nie potrafił skierować piłki w światło bramki i pierwsza połowa zakończyła się remisem.

Na drugą część meczu Widzew wyszedł z jedną zmianą – Mandiangu został zastąpiony przez Henrika Ojamę. Wpuszczenie Estończyka okazało się bardzo dobrym pomysłem! W 51. minucie przedarł się on w pole karne i płasko wrzucił piłkę, jeden z obrońców skiksował, futbolówka znów trafiła do skrzydłowego, ale jego dobitka nie znalazła drogi do siatki.

Trzy minuty później miał miejsce prawdziwy skandal sędziowski! Ojamaa zszedł do środka i huknął na bramkę Kuchnickiego. Golkiper wypuścił strzał z rąk, wybijając go… co najmniej pół metra za linią bramkową. Stojąca na linii Katarzyna Wójs tego jednak nie zauważyła, nie zareagował też prowadzący zawody Marcin Szrek! Cała drużyna popędziła w stronę arbitrów, a Elana wyszła z bardzo groźną kontrą! Na szczęście, niewykorzystaną.

Bramkarz torunian był tego dnia bardzo niepewny, co starali się wykorzystywać widzewiacy. W 61. minucie na jego bramkę huknął Robak, a 16-latek ponownie wypuścił piłkę. Niestety, jeden z defensorów wybił ją z linii bramkowej. W kolejnych fragmentach gry akcje łodzian nieco straciły na tempie. Gospodarze cały czas przeważali, ale brakowało im dokładności. W najlepszej okazji znalazł Gutowski, niestety po akcji lewym skrzydłem Adama Radwańskiego strzelił niecelnie.

Elana również próbowała się odgryzać. W 78. minucie kompletnie niepilnowany Dominik Kościelniak uderzył z dwudziestego piątego metra, po chwili główkował też Filip Kozłowski. Całe szczęście, obie te próby były niecelne. Z każdą kolejną minutą nerwowość w grze gospodarzy rosła. Mnożyły się niedokładności, ale w doliczonym czasie podopieczni trenera Kaczmarka i tak mogli obrócić losy spotkania na swoją korzyść.

W 89. minucie w polu karnym był Robak, obrócił się, ale… trafił wprost w leżącego Ojamę. Już w doliczonym czasie gry główkowali najpierw Tanżyna, a później Robak. Niestety, obie te próby nic nie dały. Widzew zremisował z Elaną 1:1, a piłkarze wciąż aktualnego lidera II ligi pożegnani zostali gwizdami całego stadionu. Absolutnie zasłużonymi.

Widzew Łódź – Elana Toruń 1:1 (1:1)
17′ Robak – 37′ Hrnciar

Widzew:
Pawłowski – Kosakiewicz, Rudol, Tanżyna, Kordas – Mandiangu (46′ Ojamaa), Możdżeń (66′ Radwański), Poczobut, Gutowski – Wolsztyński (74′ Gąsior) – Robak

Rezerwowi: Wolański – Turzyniecki, Becht, Pięczek, Mąka, Prochownik

Elana:
Kuchnicki – Stryjewski (90+6′ Rak), Onsorge, Świeciński, Górka – Kościelniak, Hrnciar, Kołodziej, Pisarek (68′ Boniecki) – Machaj (74′ Ka. Jóźwicki) – Kozłowski

Rezerwowi: Sokół – Ko. Jóźwicki, Klimek, Pawłowski

Żółte kartki: Poczobut, Radwański, Robak, Rudol – Boniecki, Onsorge, Stryjewski

Sędzia: Marcin Szrek (Kielce)

Widzów: 4385

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x