Widzew przegrał, bo nie miał planu B?
3 lutego 2026, 19:25 | Autor: RyanSobotnia porażka z Jagiellonią Białystok miała dla kibiców Widzewa bardzo gorzki smak. Nie chodzi nawet o samą utratę punktów, ale o brak dostrzegalnego progresu w grze. Z obozu Łodzian płynęły sygnały, że przyczyną była zmiana stylu gry, wymuszona przez warunki pogodowe.
Jesienny etap pracy Igora Jovićevicia nikogo nie kupił. Choć udało się pokonać dwóch przeciwników w Pucharze Polski i awansować do ćwierćfinału tych rozgrywek, w Ekstraklasie drużyna rozczarowywała, przegrywając większość spotkań. W efekcie rundę zakończono tuż nad strefą spadkową, co w zestawieniu z rozbudzonymi nadziejami na sukces było wielkim rozczarowaniem. Tłumaczono sobie to jednak wielką destabilizacją, jaka miała miejsce przy Piłsudskiego przez całe drugie półrocze. Siedemnastu nowych piłkarzy, trzech trenerów, dwóch dyrektorów sportowych, „Afera Grecka” zakończona dymisją wiceprezesa – to czynniki utrudniające codzienne funkcjonowanie.
Teraz miało być inaczej, ponieważ zmiany w zespole miały być zdecydowanie mniejsze, a w klubowych gabinetach miały zapanować spokój i stabilizacja. Jovićević dostał co prawda aż siedmiu nowych zawodników, których musiał wkomponować do drużyny, ale miał na to w końcu więcej czasu. Zapewne zaakceptował modyfikację założeń i zgodził się na taką liczbę ruchów przychodzących. W końcu pion sportowy konsultuje z nim wszystkie działania, więc nie można powiedzieć, że sprowadzono mu problem na głowę. Jakościowe wzmocnienia, komfortowe warunki treningowe na rekordowo długim tureckim zgrupowaniu i jasna deklaracja mocnego poparcia ze strony przełożonych sprawiły, że Chorwat nie ma już miejsca na wymówki. Liczono, że od pierwszego spotkania na boisku będzie widać postęp, że będzie „grała muzyka”, jak mawiał ŚP. Franciszek Smuda. A nawet jeśli wkradać będzie się jeszcze jakiś fałsz, wynikający z kolejnej kadrowej rewolucji, przynajmniej będzie można, że orkiestra wie, co robić i idzie we właściwym kierunku.
Tymczasem w postawie Widzewiaków nie było widać zbyt wielkich różnic względem tego, co prezentowali przed zimową przerwą. Podobać mogło się co najwyżej niezłe wejście w mecz, bo czerwono-biało-czerwoni sprawiali wrażenie zdeterminowanych i ukierunkowanych wyłącznie na zwycięstwo. Potrafili zepchnąć Jagiellonię w okolice jej pola karnego i nie wypuszczać z tego potrzasku długimi minutami. Problem polegał na tym, że na gościach nie zrobiło to zbyt dużego wrażenia, ponieważ nie przekładało się na klarowna okazje bramkowe. Strzały Marcela Krajewskiego i Bartłomieja Pawłowskiego były niecelne, a kilka pozostałych zablokowane. Z czasem białostocczanie zaczynali łapać swój rytm, a gdy objęli prowadzenie po składnej kontrze, zaczęli całkowicie panować nad sytuacją. A przecież wyznacznikiem postępu w grze u piłkarzy RTS miała być właśnie umiejętność kontroli nad boiskowymi wydarzeniami. Trudno powiedzieć, że udało im się ją osiągnąć, skoro od 80. minuty przegrywali aż 0:3.
Zmarznięci i rozczarowani wynikiem fani zaczęli zadawać sobie pytanie: „Dlaczego do tego doszło? Przecież miało być inaczej, lepiej„. Takie samo postawiono oczywiście przed Jovićeviciem oraz jego zawodnikami i trzeba przyznać, że pewne odpowiedzi padły. Pierwszy przyczyny porażki tłumaczył przed kamerami TVP Sport strzelec honorowej bramki. „Staraliśmy się grać bardziej bezpośrednio, ponieważ w tych warunkach ciężko o składną grę, do której jesteśmy przyzwyczajeni po obozie w Turcji. Poprawiliśmy ten element, ale dziś niestety musieliśmy obrać inną strategię i okazaliśmy się słabsi” – mówił Sebastian Bergier. Na pomeczowej konferencji prasowej takie samo tłumaczenie padło z ust trenera. „Mamy plan, którego uczyliśmy się w Turcji, ale warunki pogodowe sprawiły, że musieliśmy dostosować się do innego stylu gry” – stwierdził.
Ze słów tej dwójki wynika, że w Widzewie doszli do wniosku, że na twardej i nierównej zmrożonej murawie nie będą w stanie realizować modelu gry, który doskonalili w Belek. A ponieważ nie wypracowali żadnego innego, zmuszeni do gry w stylu „kick and run”, osiągnęli bardzo mizerne efekty. Nawet jeśli przyjąć, że ta diagnoza jest słuszna, i tak nie usprawiedliwia ona sztabu szkoleniowego. Po raz kolejny zabrakło elastyczności taktycznej, a przecież modele pogodowe nie zapowiadają nagłego ocieplenia i nadejścia wiosny, więc w zimowych warunkach przyjdzie im rozegrać jeszcze kilka starć. Pozostaje wierdzyć, że Igor Jovićević szybko znajdzie antidotum i poprawa przyjdzie, bo sytuacja w tabeli robi się coraz bardziej kłopotliwa.






Wisła Płock
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Cracovia
Raków Częstochowa
Zagłębie Lubin
Korona Kielce
Radomiak Radom
Lech Poznań
Motor Lublin
Lechia Gdańsk
GKS Katowice
Pogoń Szczecin
Arka Gdynia
Piast Gliwice
Widzew Łódź
Legia Warszawa
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Ząbkovia Ząbki
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
KS CK Troszyn
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
GKS Bełchatów
Mławianka Mława
GKS Wikielec
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Szkoda gadać
Co trenowowano w Uniejowie wiedząc że zima nie odpuszcza
A był plan A?
Tu nie trzeba zbytniej obszernej analizy, żeby wiedzieć co się może stać w każdym meczu. Prawie wszystkie mecze tej kolejki ekstraklasy przegrały drużyny, które przewyższały w statystykach, ale nie w tej najważniejszej. Dlaczego? Bo warunki mamy jakie mamy. Kiepska murawa, kiepska pogoda i gra schematami, które na nic się nie przekładają. Dlatego lepiej jest grać prostą piłkę, skupiającą się na kontrach i szczelnej grze obronnej. Do tego piłkarze muszą oddawać celne strzały, nie mogą holować piłki i co najważniejsze muszą mieć chęci do gry, ambicję i determinację. Nasi mieli gorące głowy pomimo dużego mrozu.
Powiem krótko. Pan czapeczka dostał żółtą kartkę i prosi się o drugą i wypad z boiska. To jest jego wina, wina selekcji , że gra Pawłoś a nie przerastający go o głowę Fornalczyk to samo , Krajewski na którego miejscu powinien grać Hiszpan!
Zespół po fatalnej rundzie wiosennej 2025, został jednak przed sezonem SOLIDNIE wzmocniony, efektem tego było 20 pkt w 19 meczach!!! Zgroza. W trakcie zimy dokonano kolejnych bodajże 7 SOLIDNYCH wzmocnień . Po końcowym gwizdku na boisku był JEDEN piłkarz z ubiegłego sezonu (Shehu). Przegrana z Jagiellonią, mogła się zdarzyć, ale gra nie była ani trochę lepsza niż jesienią czy wiosną ubiegłego roku. Obecni piłkarze wyglądający lepiej na boisku nie prezentują się lepiej niż np.. Sypek,Kerk,Ibiza, a pozostali podobnie jak ci o których tak naprawdę nie chcemy pamiętać. Tu panuje jakiś sportowy paraliż, i naprawdę grozi to zapaścią i wpadnięciem w… Czytaj więcej »