Widzew Łódź – Garbarnia Kraków 1:1 (0:0)

14 września 2019, 19:10 | Autor:

Kolejny zawód w „Sercu Łodzi”. Piłkarzom Marcina Kaczmarka nie udało się odnieść trzeciego z rzędu zwycięstwa. Choć wyraźnie dominowali w meczu z Garbarnią Kraków, jeden błąd w obronie sprawił, że trzeba zadowolić się tylko remisem.

Po raz trzeci z rzędu na boisku oglądamy tę samą jedenastkę. Mimo, iż do pełni zdrowia wrócił już Przemysław Kita, trener Marcin Kaczmarek zdecydował się postawić ponownie na Rafała Wolsztyńskiego. Zmian nie ma także w linii pomocy i w bloku defensywnym. Szkoleniowiec liczył, że wybrany skład wygra trzecie kolejne starcie.

Spotkanie było żywe od pierwszego gwizdka. Bohater poprzedniego meczu w Legionowie, Wojciech Pawłowski, został sprawdzony przez rywali już w 2. minucie, gdy Michał Feliks strącił piłkę w kierunku jego bramki. To uderzenie nie mogło jednak sprawić żadnych kłopotów. Zwody były też ostre, bo chwilę później napastnik gości został ukarany żółtą kartką. Arbiter musiał często sięgać po gwizdek. Na piłkarskie emocje trzeba było czekać jednak aż do 17. minuty, gdy Marcin Robak zgrał w polu karnym piłkę do Mateusza Możdżenia. Zapewne byłby gol, ale akcję przerwał Marcin Szczerbowicz – jego zdaniem kapitan zagrał ręką.

Trzy minuty później to przyjezdni byli bliscy objęcia prowadzenia. Lewą stroną przedarł się jeden z rywali i dośrodkował płasko na 5. metr. Do piłki ruszyło dwóch krakowian, ale na szczęście nikt do niej nie doszedł, więc ta bezpiecznie przeleciała wzdłuż bramki. W odpowiedzi w polu karnym Garbarni szalał Łukasz Kosakiewicz, oddał dwa strzały, jeden po drugim, ale po obu futbolówka trafiała w stojących przed nim przeciwników. Wciąż gotowało się na murawie. W odstępie kilku chwil kartki obejrzeli Daniel Tanżyna i Bartłomiej Mruk. Dla tego pierwszego oznacza o pauzę w kolejnym meczu

Łódzka publiczność wciąż czekała na celny strzał swojego zespołu. Radość sprawić im próbował Konrad Gutowski, jednak jego pierwsze uderzenie było zbyt wysokie, a drugie niecelne i zbyt lekkie. W 37. minucie jeszcze bliżej był Możdżeń. Pomocnik na 20. metrze zdecydował się na górny, bardzo silny strzał bez przyjęcia. Aleksander Kozioł mógł tylko patrzeć, jak piłka trafia… w słupek! Do szatni gola mógł strzelić jeszcze Robak, ale jego główka była niecelna. Mimo ciekawych zawodów, na przerwę oba zespoły zeszły więc przy wyniku bezbramkowych.

Rezultat mógł ulec zmianie w 48. minucie, gdy Widzew wykonywał rzut wolny. Precyzyjne dośrodkowanie Kosakiewicza trafiło na głową Tanżyny, ale golkipera „Brązowych” po raz drugi uratował słupek! Próbował szczęścia również Możdżeń, ale tym razem Kozioł przebił piłkę nad bramkę. Pętla na szyi gości zaciskała się coraz mocniej. Kibice doczekali się momentu radości w 56. minucie. Jej reżyserem był w 90% Robak. Snajper łodzian wywalczył rzut karny, który sam zamienił na gola pewnym strzałem obok słupka!

Objęcie prowadzenia na szczęście nie sprawiło, że czerwono-biało-czerwoni cofnęli się do defensywy. Podwyższyć chciał strzałem z dystansu Bartłomiej Poczobut, ale chybił. Wystarczył jednak moment nieuwagi we własnej „szesnastce”, by stracić korzystny wynik. Marek Masiuda przedarł się przez Kosakiewicza, zagrał do niepilnowanego Kamila Kuczaka, a ten silnym wolejem w krótki róg pokonał bezrobotnego dotąd Pawłowskiego!

Gospodarze dość szybko mogli odpowiedzieć drugą bramką. Najpierw w roli głównej wystąpił po solowej akcji Gutowski, jednak jego strzał został sparowany na rzut rożny przez obrońców. Za moment Tanżyna miał szansę na dostawienie głowy do piłki po wrzutce Kosakiewicza. Kolejne minuty nie przynosiły przełomu w postaci gola, ale widzewiacy mieli wyraźną przewagę. Coraz częściej do ataku podłączał się nie tylko Łukasz Kosakiewicz, ale także Daniel Tanżyny. Ten pierwszy szukał swojej trzeciej asysty. Po ładnej akcji zagrał do Marcina Robaka, ale ten w ekwilibrystyczny sposób strzelił obok bramki.

Zwycięstwo coraz bardziej wymykało się z rąk, więc na murawę został wpuszczony w minucie Przemysław Kita. Fani pokładali w tej zmianie spore nadzieje, tymczasem piłkę meczową miał na nodze Wolsztyński. To on podbiegł do ustawionej w idealnym miejscu przy rzucie wolnym piłki, ale odchylił się jak junior i posłał futbolówkę między 19 a 20 rząd „Zegara”. Końcówka spotkania to już zdecydowania dominacja ekipy Marcina Kaczmarka, rozpaczliwie szukającej decydującego ciosu. Ten mógł nadejść w doliczonym czasie gry. Tanżyna zgrał głową dośrodkowaną piłkę, ale Kita był minimalnie spóźniony i nic z tego nie wyszło.

Nie udało się łodzianom wygrać trzeciego meczu z rzędu. Choć byli stroną przeważającą, muszą zadowolić się punktem. W następną sobotę czeka ich wyjazd do Wronek, na spotkanie z rezerwami Lecha Poznań.

Widzew Łódź – Garbarnia Kraków 1:1 (0:0)
56′ Robak (k) – 61′ Kuczak

Widzew:
Pawłowski – Kosakiewicz, Tanżyna, Zieleniecki, Pięczek – Mąka (80′ Kita), Możdżeń (70′ Radwański), Poczobut, Gutowski – Wolsztyński (86′ Ameyaw) – Robak

Rezerwowi: Wolański – Turzyniecki, Rudol, Kordas, Zejdler, Mandiangu

Garbarnia:
Kozioł – Kowalski, Kujawa, Masiuda, Mruk, Marszalik, Kuczak, Kołbon (81′ Duda), Szewczyk (81′ Wójcik) – Słoma, Feliks (70′ Wyjadłowski)

Rezerwowi: Frątczak – Górecki, Włodyka, Surmiak, Kostrubała

Żółte kartki: Tanżyna, Kita – Feliks, Mruk, Słoma

Sędzia:

Widzów: 17 208

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x