Oceny widzewiaków po meczu z Górnikiem

13 marca 2020, 09:55 | Autor:

Drużyna Widzewa zmazała plamę po nieudanej inauguracji wiosny i wywiozła z Łęcznej komplet punktów. Gra zespołu Marcina Kaczmarka mogła podobać się tylko w pierwszej połowie. Po przerwie była to już mniej lub bardziej rozpaczliwa próba obrony wyniku. Najważniejsze, że finalnie była udana.

Wojciech Pawłowski (piłkarz meczu):
Długo wahaliśmy się, komu przyznać tytuł MVP niedzielnego spotkania. Ostatecznie padło na bramkarza Widzewa, który w drugiej połowie spisywał się między słupkami wręcz rewelacyjnie. Pawłowski nie miał nic do powiedzenia przy straconej na początku meczu bramce, a w momentach, w których mógł i powinien się wykazać, robił to bez zarzutu. No prawie, bo nie do końca podobało nam się jedno z jego wyjść poza pole karne. Golkiper zagrał jednak świetne zawody, był szybki na linii i odważny na przedpolu. Z pewnością pomógł zespołowi w wywalczeniu trzech punktów.
Ocena: 8

Łukasz Kosakiewicz:
Wykonał znaczny postęp w grze obronnej w stosunku do starcia z Olimpią Elbląg. Tym razem był dużo pewniejszy i lepiej się ustawiał, czym niewątpliwie pomógł drużynie w utrzymaniu korzystnego wyniku. Nie można zapomnieć również o dużym udziale Kosakiewicza przy wyrównującej bramce. To właśnie jego podanie, po sprytnym rozegraniu rzutu wolnego, doprowadziło do samobójczego trafienia Bartłomieja Kalinkowskiego. Gdyby nie niefortunna interwencja rywala, piłkę do siatki wpakowałby Marcin Robak. Dla „Kosy” to druga asysta tej wiosny!
Ocena: 7,5

Hubert Wołąkiewicz:
Miał być tylko „strażakiem” na jeden mecz, tymczasem utrzymał miejsce w składzie i znów pokazał się z niezłej strony. Nie był to co prawda specjalnie efektowny występ, ale Wołąkiewicz wywiązywał się ze swoich obowiązków poprawnie. Starał się wygrywać liczne pojedynki główkowe i w większości mu się to udawało. Brakowało mu jedynie precyzji w dłuższych podaniach. Sebastian Rudol może zacząć się martwić.
Ocena: 6,5

Daniel Tanżyna:
Jeden z najpoważniejszy kontrkandydatów Pawłowskiego do tytułu piłkarza meczu. Tanżyna wrócił do gry o punkty z bardzo dobrym stylu, od pierwszego gwizdka był agresywny i skuteczny w odbierze. Dysponował dobrym czytaniem gry i odpowiednim wyprzedzaniem rywali, którzy musieli przerywać akcje widzewiaka faulami. „Dixon” nie miał udziału przy straconej bramce, do końca spotkanie trzymał defensywę łodzian w ryzach. Brawo!
Ocena: 8

Marcel Pięczek:
Dwa pierwsze spotkania rundy wiosennej nie utwierdziły nas w przekonaniu, że Pięczek robi wyraźny progres. Jego gra wygląda podobnie, jak w poprzednim roku: widzewiak jest aktywny, ale zdarzają mu się błędy. W drugiej połowie Górnik praktycznie non stop atakował jego stroną boiska, wyczuwając, że dwójka młodzieżowców tam występująca będzie łatwiejsza do ogrania. Reasumując, nie było tragedii, jak przeciwko Olimpii, ale to wciąż za mało w wykonaniu Marcela.
Ocena: 6

Bartłomiej Poczobut:
Jak zawsze dużo biegał, wkładał nogę w sytuacjach, gdy inni baliby się to zrobić. Jednym słowem – walczył. W momentach czysto piłkarskich Poczobut prezentował się dość przeciętnie. A to za mocno podał, a to zbyt późno podjął decyzję i stracił piłkę. Generalnie stać go pod tym względem na więcej. Do tego obejrzał niepotrzebną żółtą kartkę za nerwową reakcję po faulu na Tanżynie.
Ocena: 6,5

Mateusz Możdżeń:
Pierwszy kwadrans miał średnio udany. Był widoczny i podejmował dobre decyzje, ale szwankowało ich wykonanie. Można było nieco kręcić nosem na jego grę, ale później zrobił różnicę. To Możdżeń sprytnym rozegraniem rzutu wolnego zaczął akcję, po której Widzew strzelił gola na 1:1, a później znakomicie wykończył podanie na 16. metr, zdobywając – jak się później okazało – zwycięskiego gola w niedzielnym spotkaniu. Liczono, że pomocnik będzie liderem drużyny po dobrze przepracowanej zimie i na razie tak jest. Szkoda, że z powodu nadmiaru kartek nie zagra ze Skrą Częstochowa.
Ocena: 8

Henrik Ojamaa:
W swoim drugim występie w barwach Widzewa znów nie zachwycił. Wydaje się, że Estończyk ma problemy z grą przeciwko wyraźnie wycofanemu rywalowi, bo zwyczajnie brakuje mu przestrzeni na boisku. Nie pomogło nawet zejście na przeciwległe skrzydło. Ojamaa wykazywał dużą ochotę do gry, wszędzie było go pełno, ale nie przekładało się to na nic konkretnego dla drużyny. Momentów, gdy dobrze rozgrywał piłkę z kolegami, było za mało.
Ocena: 6,5

Adam Radwański:
Kolejny udany występ widzewskiej „dziesiątki”. Radwański w pierwszej połowie dobrze regulował tempo akcji łodzian, podawał precyzyjnie, a najlepiej zrobił to w 39. minucie, asystując przy trafieniu Możdżenia. Od początku mocno pressował gospodarzy, przez co zaczęło mu brakować sił w ostatnich trzydziestu minutach meczu. Dlatego jego gra po przerwie wyglądała tak, a nie inaczej. Brakowało mu mocy na wyprowadzanie kontrataków.
Ocena: 7,5

Konrad Gutowski:
Kolejna ofiara silnego, wysokiego pressingu łodzian w pierwszej połowie. Skrzydłowy również brał udział w próbach szybkiego nacisku na gospodarzy, co odbiło się na jego kondycji po zmianie stron. Gutowski włożył także wiele sił w walkę w defensywie, starając się wspierać bardzo często nękanego Pięczka. To również miało wpływ na to, że w ostatnich minutach Widzew nie potrafił wyprowadzić kontr. Ogólnie występ „Gutka” był przeciętny.
Ocena: 6,5

Marcin Robak:
Był to najsłabszy mecz kapitana drużyny w tym sezonie. Spisywał się podobnie, jak na inaugurację z Olimpią, ale tym razem nie miał liczb. Ocenę jego postawy mógł wzmocnić gol po zagraniu Kosakiewicza, ale Robaka uprzedził Kalinkowski, notujący samobójcze trafienie. Napastnik Widzewa sprawiał wrażenie nieporadnego, przegrywał starcia fizyczne, zarówno w powietrzu, jak i na ziemi, miał problemy z przyjęciem piłki i dojściem do pozycji strzeleckiej. Małym usprawiedliwieniem może być fakt, że włożył dużo sił w pressing. Miejmy nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy i już w meczu ze Skrą gwiazda zespołu znów zaświeci oczekiwanym blaskiem.
Ocena: 5

REZERWOWI

Christopher Mandiangu:
Kompletnie nic nie znacząca zmiana. Mandiangu dostał kwadrans i nie pokazał nic szczególnego. Był mniej widoczny w defensywie od Ojamy, którego zmienił, więc była to roszada na minus.
Ocena: 5

Rafał Wolsztyński:
Zastąpił zmęczonego i niewidocznego Robaka. Miał szansę pomóc zespołowi w dowiezieniu korzystnego wyniku, ale ciężko powiedzieć, że to zrobił. Poza jedną próbą kontrataku w solowym wydaniu, przedreptał końcówkę w okolicach koła środkowego. Wolsztyński ma szczęście, że zagrał za krótko, by go ocenić.
Ocena: brak

Marcel Gąsior:
Wszedł na ostatnie minuty za Możdżenia, co mogło być już początkiem szykowania go do gry w sobotę przeciwko Skrze. Ciężko znaleźć w pamięci jakiekolwiek zagranie, które zaprzeczyłoby teorii, że był to anonimowy występ Gąsiora.
Ocena: brak

Skala ocen: 1-10 (wyjściowa 6)

Subskrybuj
Powiadom o
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Marcin
4 lat temu

Co musiałby zrobić Pawłowski, żeby dostać wyższą notę? 8 po takim meczu to kpina.

wer
4 lat temu

Chciałbym zobaczyć przy zmiennikach zawsze w nawiasie ile minut grali.

Qba
4 lat temu

Brawo Drużyna.
Po starconej bramce podjeliście dobrą walkę.
Martwi trochę druga połowa, ale fakt jest taki że nie graliśmy z plackami z dołu tabeli tylko z kandydatem do awansu, i to jeszcze na obcym terenie.

Marcin głowa do góry – jesteś naszym kapitanem.

Razem po Awans RTS!!!

Marcin
4 lat temu

Pawłowski 10 reszta 4+

4
0
Would love your thoughts, please comment.x