Myślałem o tym bez przerwy… (felieton)
12 marca 2021, 22:00 | Autor: Redakcja
Choć 66. Derby Łodzi przeszły do historii, a niektórzy już o nich powoli zapominają, nie u wszystkich emocje jeszcze opadły. O tekst podsumowujący sobotnie spotkanie przy al. Unii, które zakończyło się podziałem punktów, pokusił się nasz nowy felietonista. Zapraszamy do lektury!
Myślałem o tym bez przerwy…
…a w zasadzie dalej myślę. I może właśnie dlatego tak późno powstaje ten tekst – chciałem trochę ochłonąć, zwłaszcza po ostrym zagotowaniu się sytuacją ze Stolarem.
Powiem Wam, że pomimo średnich wyników mnie gra Widzewa napawa optymizmem. I niemiłosiernie wkurzam się postawą masy ludzi, którym co by się nie działo, ciągle coś nie odpowiada i zmienialiby trenera oraz piłkarzy co dwa-trzy mecze.
Ludzie, kuźwa, czego Wy oczekujecie? Może spójrzcie w lustro i spokojnie sobie odpowiedzcie, bo zaczyna przypominać to niestabilną emocjonalnie kobietę w czasie okresu. Najpierw gadanie: „nie obchodzi mnie styl, niech nawet ch***m strzelą”, a potem, mimo awansów, narzekanie, że może i cel zrealizowany, ale oczy krwawią. Żeby nie było, że pierwszy rzucam kamieniem, sam przez większość czasu tak miałem. Przyznam szczerze, że ostatnim trenerem, którego chciałem dłużej zostawić był Skowronek. Wcześniej tylko Majewski.
Skąd taki kredyt zaufania u mnie dla Dobiego? No nie wiem, może dlatego, że widać poprawę?
A już na poważnie – odpowiedzcie sobie tak szczerze, czy na pewno nie zauważyliście żadnej zmiany na lepsze w naszej grze? Nie mówię teraz o wynikach, one też przyjdą. Zobaczcie, jak zaczyna im chodzić piłeczka, przede wszystkim jak utrzymują się przy niej (tak wiem, zaraz ktoś powie: „ch**a się znasz, widziałeś drugą połowę derbów?! – za chwilę i o tym). Gramy pressingiem, co mam wrażenie, że wcześniej było kompletnym tematem tabu dla naszego klubu. Serio. Byli mistrzami w oddawaniu inicjatywy, nawet tym słabszym. Teraz biegamy, ciśniemy i staramy się rozegrać fajne akcje, gramy nawet prostopadłe piłki (kiedyś laga do przodu i tyle). Nie zawsze wychodzi? Niedawno nie byliśmy w stanie celnie podać do Robaka (wiadomo, jego wina, emeryt i mu się już nie chce – apogeum tego okazał w meczu z Radomiakiem). Dlatego proszę Was – dajcie trochę czasu Dobiemu, a nie będziecie żałować. No i parę wzmocnień też się przyda.
Dobra, koniec słodkiego gadania. Wracamy do derbów, bo, jak wspomniałem, ja nadal tym żyję i mam nadzieję, że Wy też.
Derby są nasze! Takie jest moje zdanie i mimo lamentu nad drugą połową zdania nie zmienię. Koleżanki dostały w trąbę i zapamiętają to. Ekipa remontowa na stadionie (a może to sabotaż z ich strony, żeby zrzucić winę na Widzew? Wszak Salski podobnież twierdził, że bohomaz (nie)sławiący klub, który pojawił się kiedyś na naszym autokarze, nie był „dziełem” kibiców z zachodniej części Łodzi), potem odwiedziny na Abramce, porażka ulicznego wojownika, który z ulicy to chyba umie tylko uciekać tak szybko, jak z klatki po walce, żeby przypadkiem zdjęcia mu nie trzasnęli, gdy miał trzaśnięty nos; no i w końcu dobry mecz. Tak, dobry mecz. Pogadajmy chwilę o nim.
Ale najpierw jedno – Malarz, chłopie, co Ty masz w głowie, że tyle plujesz na te rękawice na sekundy przed przybiciem piątki? Ja wiem, że masz przeplatankę na sercu, a „elkę” na ręce, ale mimo wszystko od piłkarza wymaga się trochę więcej, no jakieś totalne minimum chociaż. Dobra, idąc dalej chronologicznie. Chciałem bardzo pochwalić Wrąbla, ale Rozwandowicz swoim elokwentnym wywiadem jednak skradł moje serce – gościu twierdzi, że był faulowany i on w ogóle nie chciał tak uderzyć, ale ktoś go ciągnął do tyłu. Niby okej, szkoda tylko, że leciał bańką do przodu, tak między szczupakiem a zwykłą główką, więc jeśli ktoś go tam ciągnął, to on chyba chciał zrobić salto i piętką strzelić – wiadomo, tak to miało wyglądać. W ogóle polecam jego wywiad, kopalnia beki.
Wrąbel – chłopie, jak Ty mnie zaimponowałeś tą obroną i w ogóle swoją grą. Czasem wołam Helenę, bo czuję zbliżający się zawał, kiedy wylatuje z bramki jak Neuer, ale jest do bólu pewny siebie. Do tego spokojny i opanowany, z widocznym talentem oraz „Księciem Paryża” na ławce trenerskiej. Czy coś więcej muszę dodawać?
Janczukowicz i Trąbka – możecie sobie przybić piątki, a potem wziąć Rozwandowicza i wspólnie rozpędzić się dyńką na ścianę. Jeden może zacznie gadać z sensem (lub dowie się, że milczenie jest złotem), a drugi i trzeci… w sumie to nie wiem, czy im coś pomoże. Nie mieliście prawa dograć do końca pierwszej połowy za swoje faule. Ameyaw ma dużo szczęścia, że nie poszła mu kostka. Chłopie, puknij Ty się jeszcze tak profilaktycznie po tej ścianie korkami w łeb, bo mogłeś mu załatwić bardzo długą przerwę od gry. Szkoda, że przez sędziego sobie nie załatwiłeś tego, chociaż bardzo się postarałeś.
Skoro jesteśmy przy Michaelu. Bardzo miło się patrzy, jaki progres ostatnio zaliczył, naprawdę, wchodzi w drybling na luzie, bez spiny i bawi się piłką. Zobaczcie też, ile on starć w powietrzu wygrywa, a przecież nie należy do najwyższych na boisku. Do tego bardzo skuteczny w destrukcji, oby ta lokomotywa rozpędzała się coraz bardziej. Środowy mecz w Opolu tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że idzie to w bardzo dobrym kierunku.
No i muszę też pochwalić bardzo Bartka Poczobuta – jeśli ktoś twierdzi, że nasi piłkarze mają słabe głowy, to spójrzcie jaką on wykonał pracę i jaką wykonuje teraz na boisku. Bardzo dobre odbiory, przewidywanie zagrań przeciwnika, zastawianie się (to, co zrobił w Opolu z dwoma zawodnikami na plecach, czapki z głów). Bartek, trzymaj tak dalej! Jak już pomocnicy, to i Mucha – co za wszechstronność od niego bije! Dołóż jeszcze tylko do tego trochę spokoju i przetrzymania piłki, a będzie fantastycznie.
Podsumowując ten mecz – pierwszą połowę oglądało się bardzo przyjemnie. Nie było niepotrzebnego pressingu od razu, tylko tuż przed połową boiska, aby bezsensownie nie ganiać za piłką. Byliśmy skuteczni do bólu. Gra z pierwszej piłki, prostopadłe podania, serce rośnie. Nie pajacowaliśmy przed i w trakcie walki, odejmując gardę i rzucając prowokacyjne słowa, tylko strzeliliśmy dwa gongi w odpowiednim czasie. Dawno nie byłem tak szczęśliwy.
Druga połowa – wiadomo, ch****o, masakra, wszyscy się pakują i spadają, a Dobi idzie na czele. Ci sami ludzie dwadzieścia minut wcześniej nosili ich na rękach, zupełnie jak z Jezusem. Najpierw chwała, później na krzyż. A wpadliście może na pomysł, że po tych dwóch gongach i przerwie między pierwszą a drugą rundą trochę się ogarnęli i zrozumieli, że pajacowaniem dostaną najwyżej kolejne strzały? Zadziwiające, jak widzicie niektórzy zmianę w naszej grze, ale w ich nie. No spięli się, szybko strzelili, co było z kolei gongiem dla nas. Ale nie ma co gdybać i zaraz Wam udowodnię dlaczego.
Po pierwsze – spotkałem się z komentarzem „no szkoda, że tylko remis, ale cieszy mnie, że Widzew nie wygrał” – typowe dla nich, nigdy tego nie zrozumiem. Ja natomiast pomyślałem „cieszę się, że Widzew nie przegrał”, a wedle wszelkiej logiki powinien. Ilu z Was czekało na baty, przyznać się? Tymczasem ŁKS, z dużo lepszym składem i miażdżącą przewagą w drugiej połowie, ledwo zdążył z wyrównaniem.
No i po drugie – oni musieli wygrać, my co najwyżej mogliśmy. Salski niby tutaj gada coś o miejscu w tabeli i punktach zostających w Łodzi, ale prawda jest taka, że to on zwalnia Stawowego po meczu, a w jego trakcie pewnie rączki się mu trochę pociły.
Skoro o prezesie mowa, początkowo miałem odpuścić mecz i poświęcić tekst w całości właśnie jemu. Ale… po co? Uważam, że sam się orze swoimi wypowiedziami (do tej sytuacji idealnie pasuje Najman – wiecie dobrze, o który tekst mi chodzi), tylko chyba tego nie widzi. Poza tym, po co im poświęcać czas, skoro można wtedy mówić o Widzewie?
Jeśli jednak ktoś chciałby o tym poczytać, polecam serdecznie artykuł Bartłomieja Stańdo o ich kompromitacji, mnie najzwyczajniej w świecie nie chce się poświęcać czasu na opinie pana Salskiego, które są tak wiarygodne i obiektywne, jak rodowici łodzianie z Piotrkowa lub Aleksandrowa.
No i może jeszcze Włocławka.
Air






Lech Poznań
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
GKS Katowice
Legia Warszawa
Zagłębie Lubin
Wisła Płock
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Korona Kielce
Motor Lublin
Cracovia
Widzew Łódź
Piast Gliwice
Lechia Gdańsk
Arka Gdynia
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Wigry Suwałki
KS CK Troszyn
Widzew II Łódź
Wisła II Płock
Lechia Tomaszów Maz.
Jagiellonia II Białystok
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mławianka Mława
Olimpia Elbląg
GKS Bełchatów
Broń Radom
GKS Wikielec
KS Wasilków
Znicz Biała Piska