Borek mocno skrytykował Adamczuka: „To się w pale nie mieści!”

4 listopada 2026, 19:31 | Autor:

Olbrzymie wydatki, jakie Widzew poniósł w ubiegłym sezonie na zakup nowych piłkarzy, nie przełożyły się na wyniki sportowe. Nic dziwnego, że wykonywane ruchy są poddawane negatywnej ocenie, a najnowsza jest naprawdę mocna. Wypowiedział je znany dziennikarz.

W pierwszym oknie transferowym w erze Roberta Dobrzyckiego za zmiany kadrowe odpowiadał Mindaugas Nikolicius. Jesienią Litwina zastąpił na stanowisku dyrektora sportowego Dariusz Adamczuk, który miał za zadanie wprowadzić nową strategię, polegającą na sprowadzaniu zawodników mogących od razu podnieść jakość zespołu. Na tej zasadzie do klubu trafili reprezentanci Polski w osobach Bartłomieja Drągowskiego i Przemysława Wiśniewskiego, czołowy ligowy stoper Steve Kapuadi, doświadczony Lukas Lerager i będący w szczycie formy Emil Kornvig. Rekord Ekstraklasy pobił angaż Osmana Bukariego.

Stawkę uzupełniło pozyskanie dwóch bocznych obrońców: lewego Christophera Chenga i prawego Carlosa Isaaca. I to właśnie ten ostatni gracz wywołał poruszenie u Mateusza Borka, który przywołał informacje na temat szczegółów transakcji po niemal roku. Przypomnijmy, że Hiszpan został wykupiony z II-ligowej Cordoby za kwotę miliona euro, co było równe klauzuli jego wykupu. Przy Piłsudskiego zdecydowano się wyłożyć taką kwotę po tym, jak odrzucona zostały poprzednie oferty – ostatnia opiewała rzekomo na 500-600 tysięcy euro. Łodzianie koniecznie chcieli wzmocnić prawą stronę, ponieważ planowano rozstanie z rozczarowującym Peterem Therkildsenem (doszło do niego na początku marca), a nowy zawodnik miał rywalizować o miejsce w składzie z Marcelem Krajewskim.

Co nie spodobało się Borkowi, to fakt, że Isaac związany był umową z Cordobą jeszcze tylko przez niecałe pół roku, więc latem można było sprowadzić go za darmo. Adamczuk nie chciał jednak czekać do końca sezonu, więc podwoił wcześniejszą propozycję. Jak donosiły lokalne media, o czym pisaliśmy na WTM w tamtym okresie, taki ruch ze strony Widzewa zaskoczył samych Hiszpanów, którzy nie przypuszczali, że klub z Polski będzie skłonny aktywować klauzulę i za okrągłą „bańkę” natychmiast wyciągnąć piłkarza. Dodajmy, że portal Transfermarkt wyceniał go wtedy na 600 tysięcy euro i taka kwota utrzymuje się do teraz. Dziwnie zareagowano także na słowa jakie, 28-latek wypowiedział w marcowym wywiadzie. Część opinii publicznej odebrała to w taki sposób, że Isaac nie do końca był zadowolony z podjętej decyzji o przeprowadzce, a jedynym czynnikiem do tego motywującym miała być wysoka pensja.

C. Isaac: „Gdyby Widzew nie zapłacił klauzuli, awansowałbym z Cordobą”

Choć od transferu minęło już wiele miesięcy, teraz odniósł się do niego wspomniany Borek, który nie zostawił na Adamczuku suchej nitki. „Jak ja sobie przypomnę sprawę Carlosa Isaaca… Pewnie takich jest więcej. Jak to zobaczyłem, to byłem załamany. Albo ktoś jest psychicznie chory, albo tak tego chłopa kręci na pieniądze, że to się w pale nie mieści!” – powiedział na antenie Kanału Sportowego, odnosząc się do tego, jak ówczesny pion sportowy zarządzał finansami Dobrzyckiego. „Milion euro za przeciętnego bocznego obrońcę z Cordoby, któremu się za cztery miesiące kończył kontrakt. Nikt mi nie powie, że to była normalna transakcja. Sorry, ale mi ta sprawa śmierdzi” – stwierdził komentator TVP Sport.

Zdaniem Mateusza Borka „podejrzanie” wysoka kwota odstępnego to tylko jeden z błędów personalnych, popełnionych w ostatnim czasie w łódzkim klubie. Dziennikarz zasugerował nawet, że jego zdaniem właściciel powinien dokładnie zbadać proces wydawania pieniędzy na transfery. „W Widzewie Łódź błąd błędem błąd pogania. Nie chcę nikogo podpuszczać, ale moim zdaniem pan Robert Dobrzycki powinien przebadać pewne sprawy na zasadzie zwołania komisji śledczej. Chodzi o to, czy zgadzają się cyfry” – grzmiał w programie „Moc futbolu„.

Abstrahując od kwoty zakupu, czy Carlos Isaac okazał się transferowym niewypałem? Trudno powiedzieć. W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu wystąpił w jedenastu ligowych spotkaniach, zbierając w nich 617 minut, a więc nieco mniej od Krajewskiego. Nie zaliczył żadnej asysty, ale strzelił jedną bramkę, w dodatku istotną, bo w wygranym domowym starciu z Motorem Lublin. W końcówce bardzo nerwowych rozgrywek trener Aleksandar Vuković stawiał jednak na Isaaca. Dopiero w dwóch ostatnich, kluczowych dla losów utrzymania kolejkach, do łask wrócił młodzieżowy reprezentant Polski, bowiem Hiszpan doznał urazu.

Odpowiedź na temat opłacalności pozyskania obrońcy miała dać obecna kampania, ale temat legł w gruzach tuż przed jej startem. W ostatnim meczu sparingowym Widzewiak zerwał więzadło krzyżowe w kolanie i nadal przechodzi rehabilitację. Do gry ma wrócić dopiero wiosną, ale pytanie, czy znajdzie się dla niego miejsce w kadrze. Obecnie nie ma w niej wolnych slotów, a do tego przyzwoicie radzi sobie ściągnięty awaryjnie Jusuf Gazibegović. Możliwe więc, że Isaac trafi na wypożyczenie, by odbudować się po ciężkiej kontuzji. „Nie wiemy, jak po kontuzji będzie funkcjonować Carlos Isaac w nowym modelu gry. Każdy z nich ma szansę, żeby z nami zostać – nikt nie został skreślony” – powiedział niedawno Łukasz Masłowski, dyrektor pionu sportowego, czyli następca Dariusza Adamczuka.

W przestrzeni medialnej pojawiły się w ostatnim czasie również informacje, że zimą RTS zamierza pozyskać kolejnego prawego obrońcę. Najpierw sugerował to Onet Przegląd Sportowy, a niedawno podcast M.D.N, przekonywał, że klamka zapadła, a trop miał prowadzić do Grecji. „To bzdura” – usłyszeliśmy krótko w klubie, pytając o to przed kilkoma dniami. Identycznie na ten temat wypowiedział się na kanale Meczyków jego szef Tomasz Włodarczyk. Pozycja ta nie jest planowana do wzmocnienia w przerwie pomiędzy rundami, a piłkarzy jest wręcz za dużo.

Masłowski ucina plotki nt. zimy: „Nie będzie żadnej rewolucji”

Kontrakt Carlosa Isaaca z Widzewem Łódź obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku i zawiera opcję przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy.

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
7 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Reminio
2 godzin temu

Adamczuk tyle na prowizjach pod stołem zarobil, że nie musi się martwić o.kase na dłuższy czas.

Niedźwiedź fan
2 godzin temu

Są tacy co bronią Adamczuka …:) jak można !!

Bench Warmer
2 godzin temu

M.D.N. to podcast satyryczny (na żenującym poziomie), ci panowie zazwyczaj opowiadają głupoty, czasem wypalą z takim newsem po to, żeby wkręcić „dziennikarzy” ze śmieciowych mediów typu „Łódzki Sport”

Konrad 73
2 godzin temu

Paprykarzą łatwo się wydawało cudzą kasę.

Raul
2 godzin temu

Na dobr i na złe Widzew ma się w serduchu !!!!

Grzesiek
1 godzina temu

Jankesi też niedowierzali, gdy udało im się odzyskać kasę przepaloną za Bukariego…
Widzę, że dopiero teraz do niektórych dotarło coś, o czym normalni kibice dawno już grzmieli. Ale wtedy to jakby grochem o ścianę rzucać!
Dziś ds. Masłowski nielepsze transfery przeprowadza, zatrudnia jeszcze gorszych trenerów, tyle że mniej im płaci i na tym się proponuję skupcie przed arcyważnym meczem z Pogonią, nie szukając teraz tematów zastępczych. Choć niewątpliwie za tamto winnych rozliczyć trzeba, ale to zajęcie dla kogo innego…

Mario
1 godzina temu

Ktoś nieźle zarobił

7
0
Would love your thoughts, please comment.x