A. Michalczuk: „Widzewowi też zaświeci słońce”

30 kwietnia 2021, 09:46 | Autor:

Choć po raz ostatni w barwach Widzewa Łódź wystąpił blisko dwie dekady temu, dla wielu fanów wciąż jest najlepszym przykładem waleczności i nieustępliwości na boisku. Wczoraj na łamach „Przeglądu Sportowego” pojawił się wywiad z Andrzejem Michalczukiem, w którym nie zabrakło tematu obecnej drużyny.

Mistrz Polski z 1996 i 1997 roku przyznał, że mimo kiepskiej otoczki cały czas wierzy w lepszą przyszłość łódzkiego klubu. „Do firmy, w której pracuję przyjeżdżają klienci pamiętający mnie i klub ze starych czasów. I mocno narzekają na dzisiejszy Widzew. Lecą grube słowa, więc staram się ich uspokoić, łagodzić, że będzie lepiej, że Widzewowi też zaświeci słońce. Wróci tam, gdzie jego miejsce, do ekstraklasy. Teraz ciężko na to patrzeć. Jeden z moich znajomych, by się nie denerwować ogląda archiwalne mecze Widzewa, tego z lat osiemdziesiątych, czy z moich czasów. »Gra tego dzisiejszego to nie na moje zdrowie!« – tłumaczy. Widocznie jestem odporniejszy, bo właśnie obejrzałem zwycięski mecz Widzewa w Bełchatowie. W moim towarzystwie wiara nie gaśnie. Mam kontakt z kibicami, byłymi kumplami z drużyny i naprawdę wierzymy, czekamy, że z naszym klubem będzie lepiej” – stwierdził w rozmowie.

Michalczuk uważa, że porównywanie obu widzewskich zespołów nie ma sensu, bo na przestrzeni dwudziestu pięciu lat bardzo zmienił się futbol. „Nie żyję tylko wspomnieniami. Obu ekip nie ma sensu porównywać, bo to ćwierć wieku różnicy. Wiesz, co? Dzisiejszym zawodnikom Widzewa, przynajmniej większości nie można zarzucić braku charakteru i ochoty do walki. Tylko z czego wynika, że ta gra się nie klei? W poprzednim spotkaniu Widzew po równym, choć mało porywającym spotkaniu zremisował z Górnikiem Łęczna. Dokładnie obejrzałem te bezbramkowe spotkanie. Zespoły zagrały bardzo podobnie. I zadałem sobie pytanie? Dlaczego Górnik jest drugi i ma dziesięć punktów przewagi nad Widzewem? Z czego bierze się ta różnica, przecież nie z gry i klasy piłkarzy. Z pracy trenera? Przecież niedawno został zmieniony. Ktoś powie – zarząd zły. Ale on przecież nie gra!” – powiedział były piłkarz.

W przeszłości 53-latek próbował swoich sił w pracy szkoleniowej w kilku mniejszych ekipach, ale dość szybko z niej zrezygnował. Nie wyklucza jednak dalszej przygody z futbolem, choćby w roli… kierownika drużyny. „Dawno temu spróbowałem być trenerem, w kilku mniejszych klubach między innymi w Stali Głowno. Jednak mam taki charakter, jaki mam… Nie jest to też najstabilniejsza praca, bo zależy od kaprysu szefa. Za szybko zmienia się u nas szkoleniowców. Często powtarzam: »Jedną ręką trener podpisuje angaż, a drugą zwolnienie«. Od lat jestem pracownikiem w firmie produkującej między innymi namioty handlowe. A co do zdania „Zawsze przy piłce”, to sprowadza się ono nie tylko do pracy trenera. Można być na przykład kierownikiem drużyny. (…) Niespełnione marzenie to finał Ligi Mistrzów z Widzewem! (śmiech) A może kiedyś, właśnie jako kierownik tej drużyny? Nie mam jeszcze tylu lat, żeby nie postarać się powalczyć o spełnienie kilku marzeń” – dodał zawodnik na zakończenie wywiadu.

Pełną treść rozmowy z Andrzejem Michalczukiem znaleźć można TUTAJ.

Subskrybuj
Powiadom o
12 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
12
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x