D. Myśliwiec: „Chcę zrobić wszystko, by skupić się na mojej drużynie”

22 maja 2026, 16:00 | Autor:

Trener Piasta Gliwice, z którym Widzew Łódź zmierzy się już jutro w „Sercu Łodzi”, Daniel Myśliwiec odpowiadał na pytania dziennikarzy na briefingu przed tym spotkaniem. Co mówił? 

O tym, czy w szatni Piasta czuć większą mobilizację 

„Myślę, że więcej mobilizacji nie czuć, bo przez cały sezon wykazywaliśmy się równie wysoką motywacją. Moment mojego przyjścia pokazywał, że wiara w odwrócenie losów w kontekście walki o utrzymanie jest jasna. Czuć na pewno napięcie, że każdemu zależy. To dobry objaw, ale objaw, który z pewnością trzeba opanować. Znamy ciężar gatunkowy tego starcia. Myślę, że to najlepszy moment, by to czuć i dać sobie potwierdzenie, że bardzo nam zależy, ale w samym meczu nie można dać tego po sobie poznać. Te emocje towarzyszyły całemu dobremu tygodniowi przygotowań, który teraz trzeba spuentować i przede wszystkim być sobą. Jeśli będziemy udawać i pokazywać, że nagle jesteśmy bardziej zmotywowani niż wcześniej, to znaczy, że gdzieś popełniliśmy błąd. Błędy, które popełniliśmy, doprowadziły nas do tego momentu, że ten trudny sezon możemy skończyć mając wszystko w swoich rękach. To mnie cieszy, a te towarzyszące emocje to dowód na to, jak bardzo nam zależy”.

O tym, czy podteksty związane z tym meczem mają dla niego znaczenie

„Dostałem podobne pytanie przed poprzednim meczem z Widzewem i powiedziałem, że to mecz jak każdy inny. Wierzyłem, że tak jest, ale sam siebie próbowałem oszukać. Wtedy wiem, że miałem inne emocje. Do niedawna myślałem, że to znów może być taki wyjątkowy mecz. Jest on wyjątkowy, ale nie dlatego, że ja pracowałem w Widzewie czy dlatego, że trener Vuković pracował w Piaście, tylko dlatego, że jest on kluczowy dla nas jako puenta dobrego sezonu. Ja nie jestem tu najważniejszy. Moja przeszłość nie ma znaczenia, bo znaczenie ma przyszłość mojej drużyny. Tak do tego podchodzę, starając się odciąć od tego, co jest moje. To nieistotne, liczymy się my, chcemy być razem do końca. Cieszy mnie to, jak jasno zostało to wyartykułowane w tym tygodniu pracy. Będziemy pracować razem, a nie prowadzić indywidualne rozgrywki”.

O tym, czy czynnik ambicjonalny odegra w tym meczu jakąś rolę

„W każdym meczu wychodziliśmy z takim nastawieniem, że chcemy wygrać tu i teraz, bez kalkulacji. To czasami być może kosztowało nas punkty. W momencie gdy ktoś kalkuluje, a ktoś idzie na całość, to może się to skończyć bardzo zero-jedynkowo. Mieliśmy takie wyniki, bo od mojego przyjścia przed bodajże 18 kolejek tutaj nie było żadnego remisu. To świadczyło o naszej bezkompromisowości. Ostatnie mecze przed tym z Rakowem, gdzie szliśmy va banque, dzięki doświadczeniu w nich zremisowaliśmy. Uważam, że nasze nastawienie cały czas będzie takie samo. Znając wagę starcia będziemy jeszcze bardziej siebie wspierać, by odnieść rezultat”.

O tym, czy będą śledzić wyniki pozostałych meczów

„Nie było takiego pomysłu, ale w dobie dzisiejszych narzędzi trudno byłoby to ukryć, jeśli ktoś by chciał”.

O tym, czy mogą kalkulować bardziej od Widzewa

„Nastawienie musi być cały czas takie samo – chcemy wygrać. Robimy wszystko, by budować, a nie burzyć. Wynik na sam koniec musi się zgadzać, ale jeśli ktoś wychodzi z nastawieniem, że musi przetrwać, to na ogół źle kończy. Być może chodzenie va banque nie zawsze się opłacało, bo to było poznawanie swoich granic. Wiele z nich przekroczyliśmy, jesteśmy w stanie grać dobrze. Nawet jeżeli wyniki nie były ostatnio optymalne, to na pewno nie powyżej naszych możliwości. To mnie napawa optymizmem. My gramy po swojemu, tak jak chcemy, stawiamy trudne warunki, bo nawet patrząc przez pryzmat merytoryczny i liczb to od początku przyjścia trenera Vukovicia do Widzewa, najlepszą drużyną która miała najbardziej pozytywny bilans tego co wykreowała i tego, co wykreowano przeciwko niej, był Lech Poznań. Drugi zespół to Raków, trzeci był Piast. Tamto spotkanie pomimo niekorzystnego wyniku pokazało, że w tej hierarchii możemy jeszcze podskoczyć. Na tym buduję swój spokój. Mogę mieć poczucie, że moja drużyna jest zdolna do tego, by wygrać z każdym. Mamy konkretny plan i liczę, że będziemy go wykonywać z wolną głową i swobodą, bo chcemy zadbać o naszą przyszłość odważnym nastawieniem i robieniem tego, w czym jesteśmy dobrzy. To wtedy pokaże, jak jesteśmy mocni mentalnie”.

O tym, czy fakt, że Vuković zna wielu piłkarzy Piasta ze swojego okresu pracy ma jakieś znaczenie

„To trochę tak, że trener może wiedzieć o przeciwniku wszystko, a na sam koniec grają piłkarze. Ja też bardzo dużo wiem o piłkarzach Widzewa, generalnie o Widzewie, bo spędziłem tam sporo czasu. Poprzednio w meczu z Widzewem oglądałem wszystkie ich spotkania, miałem wrażenie, że wiem wszystko o danym piłkarzu przeciwnika. Bardzo mocno szedłem w to, jak analizować rywala, jaki szczegół wykorzystać, jak jeszcze bardziej dopieścić strategię meczową i nastawienie. Wyciągając wnioski z takiego podejścia totalnie się od tego odciąłem. To, co było, nie ma najmniejszego znaczenia. Chcę zrobić wszystko, by skupić się na mojej drużynie. Patrząc na to, jak wyglądał ten tydzień, jestem pełen optymizmu. Na pewno też pełen zaufania do moich piłkarzy. Ten tydzień pokazał mi, jak godni zaufania są moi piłkarze. To jest dla mnie najważniejsze – skupianie się na tym, na co mamy wpływ. Wtedy będziemy mogli wreszcie osiągnąć nasz cel, bo to już ostatnia dla nas próba”.

O tym, na ile wsparcie Widzewowi mogą pomóc trybuny

„Serce Łodzi jest wyjątkowe. Podkreśla to każdy, nawet jeżeli nie był związany z Widzewem. Ja wierzę, że to może być tylko dopełnienie całej zdrowej organizacji. Na przestrzeni ostatnich meczów trybuny w Łodzi przeciwko Lechii niosły drużynę, a z Motorem nie do końca tak było. Trybuny były tam niezależne od drużyny, a ona od kibiców. Jeżeli chce się to analizować, to gdybym poszedł w rzeczy pozasportowe, to nie nadawałbym się do tego zawodu. To ma jakiś wpływ, ale najważniejsze jest nastawienie danego piłkarza i grupy, którzy muszą stworzyć na boisku drużynę. Skupiam się nie na tym, co nas tam czeka, tylko tym, co my możemy sobie dać. Idąc na zakupy przechodząc przez rynek nie widzę ludzi, którzy się boją, tylko są pełni wiary i pozytywnego nastawienia. Nie znaczy to, że każdy myśli, że będzie to spacerek. Widać pozytywną energię i to nas napędzało. W trudnych chwilach do końca byliśmy razem. Liczę, że ta energia do nas wróci”.

O dawnej współpracy z Vukoviciem w Legii

„Nie powiedziałbym, że jesteśmy przyjaciółmi. Vuko wtedy zaczynał swoją ścieżkę, ja miałem inne podejście. Byliśmy z dwóch biegunów, jeśli chodzi o ścieżkę rozwoju. Vuko – profesjonalny, zasłużony piłkarz. Był innym profilem trenera. Ja byłem na drugim biegunie. To, że spotykamy się w Ekstraklasie, to wypadkowa naszych doświadczeń i tego, że idziemy w kierunku skuteczności. Vuko wykorzystując swoje atuty zyskał szacunek w Gliwicach i zapracował na angaż w projekcie o większych możliwościach. Ja szedłem inną drogą, innymi metodami, poprzez kilkanaście klubów i ról też tu dotarłem. Z perspektywy czasu jeszcze bardziej doceniał to, jaki miał wpływ na naszą wspólną pracę. Jego wpływ na tamto mistrzostwo Legii był kolosalny”.

O tym, czy zaskoczyła go decyzja o braku zawieszenia Bergiera

„Bardzo bym nie chciał, żeby tak było ze względu na szacunek do jego umiejętności. Rozumiem, że zachował się niegodnie, ale nie chciałbym, żeby okazywało się, że ktoś nie może wystąpić w sportowej rywalizacji ze względu na sytuację pozasportową. Ja chcę się skupiać tylko na sporcie i takie rzeczy zostawiać daleko – może trochę naiwnie udawać, że takie rzeczy nigdy nie miały miejsca. Kultura w kraju idzie w taką stronę, że częściej jesteśmy w stanie skupić się tylko na piłce”.

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x