D. Weber: „Marcin wie, że musi wziąć tę presję na siebie”

2 lipca 2019, 20:07 | Autor:

Marcin Robak długo kazał czekać na podjęcie decyzji odnośnie klubu, w którym zagra w przyszłym sezonie. Ostatecznie wybrał Widzew, co dla wielu było wielkim zaskoczeniem. O kulisach tego transferu porozmawialiśmy dłużej z menedżerem napastnika, Danielem Weberem.

– Długo trzeba było czekać na decyzję Marcina Robaka.

– Marcin miał na stole pięć, może nawet sześć konkretnych ofert. To prawda, że w tym gronie były Piast Gliwice i Miedź Legnica, ale były też propozycje z zagranicy, czy zapytania od dwóch klubów z Ekstraklasy. Miedź ostatecznie zrezygnowała, nie chciała dłużej czekać. Wspólnie z Marcinem ustaliśmy jednak, że nie podejmie on decyzji przed końcem czerwca.

– Dlaczego?

– To są kwestie prywatne, absolutnie niezwiązane z piłką nożną czy pieniędzmi. Sprawy finansowe mieliśmy ustalone w kilku klubach, ale niektórzy kibice źle odczytują pewne działania. Mam tutaj na myśli głównie fanów z Legnicy, którzy myśleli, że Robak na 100% trafi do ich klubu, a teraz mają o to wielki żal. To, że piłkarz ustali warunki, na jakich mógłby występować w danym klubie, nie oznacza, że w nim zagra. My ustaliliśmy je w kilku miejscach, a ostateczna decyzja była podejmowana później.

– Była także opcja pozostania we Wrocławiu, blisko domu.

– To prawda, ta propozycja padła w momencie, gdy Śląsk zapewnił sobie utrzymanie w Ekstraklasie. Jak widać, ofert było sporo.

– Wspomniani kibice Miedzi byli już przekonani, że Robak wraca do Legnicy.

– Jak mówiłem, decyzja nie mogła zapaść przed 1 lipca, z różnych względów. Piłkarze mają także swoje życie prywatne i to również ma olbrzymi wpływ. Jeżeli ktoś poczuł się urażony, że te rozmowy i poinformowanie o tym, gdzie Marcin Robak zagra, tak się przeciągają, to my już nie mamy na to wpływu. Widzew to respektował i czekał.

– I dostał nagrodę za tą cierpliwość?

– Marcin nie musi już niczego udowadniać. Mógłby nadal występować w Ekstraklasie, ale on tam już swoje zrobił. Dzisiaj Widzew bardziej potrzebuje Robaka, niż Robak Widzewa, ale liczę, że zmieni się to w perspektywie najbliższych dwóch lat. Kontrakt jest tak skonstruowany, że celem Marcina jest awans z Widzewem do Ekstraklasy, czyli do miejsca, w którym i on, i klub, powinni być. Taki jest cel i Robak nie przychodzi tu po to, by odcinać kupony, tylko podjąć wyzwanie.

– Podoła?

– Jestem przekonany, że tak! Z całym szacunkiem dla chłopaków, którzy grali w Widzewie w zeszłym sezonie, ale niektórzy nie udźwignęli tego, w jakim są klubie i czego się od nich oczekuje. Brakowało kogoś, kto w odpowiednim momencie zareaguje w szatni. Drużyna ma rok stracony i to trzeba sobie jasno powiedzieć. Gdyby awansowała do I ligi, to nie tylko Robak, ale i wielu innych graczy bardzo chciałoby tu przyjść. Ale czasu już nie cofniemy, trzeba iść do przodu. Marcin jest człowiekiem, który uświadomi młodszych kolegów, o co grają. On wie, że musi wziąć na siebie tę presję.

– Udźwignie ciężar, jaki został już dziś rzucony na jego barki?

– Absolutnie tak. Widzew to klub, który od zawsze gra o coś. To także miało znaczenie przy podejmowaniu decyzji. Marcin lubi być pod presją. Ze sportowego punktu widzenia II liga nie jest dla niego wymarzonym miejscem i nigdy nie myślał, że w niej zagra. Jednak Widzew to marka, w dodatku klub, w którym Marcin dobrze się czuje. Mimo tego, że nie był w Łodzi wcale aż tak długo, bo dwa i pół roku, to czuje, że jest dla kibiców kimś ważnym, szanowanym.

– Odrzucenie oferty Mistrza Polski i przyjście do II ligi mówi samo za siebie.

– Owszem, dlatego mam nadzieję, że kibice odpowiednio to docenią i będą wspierać Marcina, resztę zespołu i cały ten projekt. Zwłaszcza w słabszych momentach, bo to jest tylko sport i one mogą się zdarzyć. Fani muszą mieć także świadomość tego, że Robak nie jest typem zawodnika, który przedrybluje pół boiska i strzeli gola. To napastnik, który funkcjonuje wtedy, gdy dobrze gra cała drużyna, gdy dostarczy mu się piłkę w odpowiednie miejsce. W pojedynkę meczu nie wygra.

– Meczu sam nie wygra, ale będzie liderem tej drużyny. To stało się w zasadzie z automatu. Gdy wszedł do szatni, na filmie od Widzew TV, to nastała taka cisza, że można było usłyszeć brzęczącą muchę.

– Myślę, że Marcin będzie kapitanem tej drużyny i przedłużeniem ręki trenera. Jak powie w szatni dwa-trzy zdania, to będzie to bardzo konkretny przekaz. Piłkarze, którzy nie zdołają podążać wytyczoną przez niego drogą, będą mieli problem, ponieważ to bardzo wymagający człowiek.

– Jest też kilka głosów, że do Widzewa przychodzi dziadek, dorobić przed emeryturą.

– Ten dziadek może już dzisiaj skończyć z graniem w piłkę, bo nie jest mu to już niezbędne do życia na poziomie. On chce jednak dalej uprawiać ten sport i chce pomóc Widzewowi, bo w pewnym sensie się z nim utożsamia.

– Widzew musiał przebić finansowo propozycje z wyższych lig czy zza granicy?

– Nie, nie patrzyliśmy przez pryzmat pieniędzy. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że Marcin Robak to w Polsce wielka marka i poniżej pewnego poziomu finansowego nie wypada rozmawiać. Dobrze, że w Widzewie jest teraz pani Martyna Pajączek, która jest konkretna w działaniu, a do tego zna realia rynku, więc propozycja była właściwa. Ale to nie był główny aspekt, głównym celem jest doprowadzenie zespołu do Ekstraklasy.

– Mówi się, że to właśnie prezes Pajączek odegrała kluczową rolę przy tym transferze.

– Tak było. Jak widać, wiele klubów chciało dokonać tego transferu, a zrobił to II-ligowy Widzew. To duża zasługa pani prezes, która pojawiła się w Widzewie i skutecznie załatwiła temat. Kilka innych osób nie bardzo wiedziało, jak się do tego zabrać.

– Nie chcę zerkać Marcinowi w metrykę, ale pewne liczby same rzucają się w oczy. Nie będzie to problemem przy tym ewentualnie trzyletnim kontrakcie?

– Marcin wyjątkowo późno zaczął grać w piłkę, bo dopiero w wieku 23 lat. Dzięki temu jego organizm nie jest jeszcze tak wyeksploatowany. Pesel to jedno, ale fizyczna dyspozycja to drugie. Przechodząc badania przed podpisaniem kontraktu lekarz śmiał się, że gdyby nie spojrzał w dowód, nigdy by nie uwierzył, że Marcin ma 36 lat.

– Zdąży przygotować się do sezonu? Start już za niecały miesiąc.

– To profesjonalista, który co prawda miał miesiąc urlopu po zakończeniu rozgrywek w Ekstraklasie, ale cały czas pracował indywidualnie i nie będzie żadnych problemów z wejściem w nowy sezon. Myślę, że od pierwszego meczu da z siebie wszystko. Trenerowi Kaczmarkowi pozostaje wkomponować go do drużyny, a także znaleźć kolejne wzmocnienia.

– Macza pan palce przy kolejnych transferach?

– Nie, chociaż do niedawna był jeszcze temat sprowadzenia do Widzewa Matusa Putnockyego. Jest to już jednak nieaktualne, bo Matus zostaje w Ekstraklasie. Ale uważam, że przyjście Robaka sprawi, że klubowi będzie teraz łatwiej działać na rynku transferowym, bo niektórzy piłkarze, którzy dotąd się wahali, dostrzegą ten sygnał. Transfer Marcina pokazuje innym, że to, co się dzieje w Łodzi, to nie przelewki.

Rozmawiał Ryan

10
Dodaj komentarz

8 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
pieko

Fajnie jakby Trałka przyszedł, potrzeba nam kogoś doświadczonego na środku. Wawrzyniak, Broź jestem na NIE. Pamiętajmy,że musimy zmieścić gdzieś w 11-stce dwóch młodzieżowców a bok obrony to dobre miejsce na takiego zawodnika. No i wzmocnić skrzydła, żeby miał kto wrzucać piłki Robakowi i reszcie

Dawid

Dlatego Broziu rozważany jest na prawą obronę a nie na lewą. Na lewej są Marcele, na prawej Turzyniecki bez (na chwile obecną) zmiennika. Diabeł wysłałby Turzyka (który też młodzieżowcem nie jest już ładnych parę, grubych lat) na ławę.

Rob

„Owszem, dlatego mam nadzieję, że kibice odpowiednio to docenią i będą wspierać Marcina, resztę zespołu i cały ten projekt. Zwłaszcza w słabszych momentach, bo to jest tylko sport i one mogą się zdarzyć.”

Święte słowa. Dlatego dość juz marudzenia po słabej wiośnie! 100% wsparcie dla Widzewa i Marcina w drodze do I ligi!

Ale może jednak ten Trałka też przy pomógł, co? Cenię gościa za charakter a takich potrzeba najbardziej.

Michał

Wiele się wyjaśniło. Jest projekt i jego zasięg jest bardzo daleki. Prezes Pajączek (i jej… powiedziałbym mocodawcy, choć to brzmi niestosownie) realizują go właśnie, a celem, w przybliżeniu, jest robienie dużych pieniędzy w przyszłości, całkiem niedalekiej. I to jest dla nas bardzo dobra wiadomość.
ps. „(…) do Widzewa przychodzi dziadek, dorobić przed emeryturą” He, he, he… lwią część kibiców Widzewa stanowią ludzie przed 50. i po. Robak mógłby być dla nas synem.

karamboll

Bez jaj… jestem ciut starszy od Robaka. Dziadkiem się nie czuje…
Ci co tak piszą to piąta kolumna z amfiteatru. Ludziki którym z zazdrości popękały pampersy….
Ja jestem pewien, ze teraz będzie łatwiej ściągnąć zawodników do klubu… no bo kto by nie chciał zagrać z Robakiem w teamie….

zgredek

Fajny tekst.

TYLKO Widzew, eRTeeS !!!

Miło sie czyta.
Fajnie,ze nastaje normalnosc i konkretne działania.

Logan

Chłopak ma 36 lat i ktoś Go może nazwać dziadkiem…

Zimon

Fajny wywiad Pana Webera zawierający argumenty, a także wnioski dające do myślenia.

FORZA WIDZEW! FORZA ROBAK!

raru

„Owszem, dlatego mam nadzieję, że kibice odpowiednio to docenią i będą wspierać Marcina, resztę zespołu i cały ten projekt. Zwłaszcza w słabszych momentach, bo to jest tylko sport i one mogą się zdarzyć.” Obyście Drodzy kibice nie zwalniali trenera i piłkarzy jeśli przyjdzie jakiś słabszy moment w rozgrywkach!

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress