Dekada Widzewa, odc. 8: „Koniec ery Mroczkowskiego”

23 maja 2020, 09:00 | Autor:

Kolejny tydzień upływa nam pod znakiem tęsknoty za emocjami związanym z meczami Widzewa. W zeszłą sobotę przypomnieliśmy słabą rundę wiosenną sezonu 2012/2013, gdy RTS odniósł tylko dwa zwycięstwa, ale i tak utrzymał się w lidze. Dzisiaj, w ósmym odcinku naszej serii, omówimy jesień 2013 roku.

>>> DEKADA WIDZEWA, ODC. 7: „TYLKO DWA ZWYCIĘSTWA”

Rozgrywki sezonu 2013/2014 stały pod znakiem innowacji, czyli nowej formuły wprowadzonej przez Ekstraklasę. Zarządzono, że po rozegraniu trzydziestu kolejek dojdzie do podziału na grupy. Pierwsza ósemka miała zagrać o zwycięstwo w lidze, druga zaś walczyć o ligowy byt. Takie rozwiązanie zapewniało siedem dodatkowych spotkań oraz emocje na koniec sezonu, zwłaszcza że punkty zdobyte w rundzie zasadniczej miały być dzielone na pół.

Do dużych zmian doszło nie tylko w lidze, ale również w Widzewie. Problemy finansowe sprawiły, że w Łodzi kompletnie przebudowano zespół. Z drużyną z al. Piłsudskiego pożegnało się wielu kluczowych piłkarzy. Odeszli m.in. Łukasz Broź, Mehdi Ben Dhifallah, Sebastian Dudek, Bartłomiej Pawłowski czy Mariusz Stępiński. Głośno mówiło się również o tym, że ucieczki z klubu szuka również Thomas Phibel. Dziury trzeba było jakoś załatać. Zrobiono to głównie zawodnikami z zagranicy – widzewiakami zostali Lewon Hajrapetian, Kevin Lafrance, Povilas Leimonas, Alen Melunović oraz bracia Aleksejs i Eduards Visnakovs. Sprowadzono też kilku Polaków Tomasza Kowalskiego, Łukasza Staronia czy Karola Tomczyka, ale ich poziom sportowy pozostawiał wiele do życzenia.

Przed trenerem Radosławem Mroczkowskim stało trudne zadanie zgrania zespołu zbudowanego z wielu nowych graczy. Napięcie rosło dodatkowo, bo w inauguracyjnej kolejce Ekstraklasy Widzew pojechał do Warszawy na klasyk z Legią. Przygotowania do tego spotkania były utrudnione z powodu niepewnej sytuacji kilku piłkarzy. Na środku obrony szkoleniowiec postawił na mającego problemy z nadwagą Hachema Abbesa oraz będącego myślami poza klubem Phibela i… zemściło się. Już w 3. minucie łodzianie przegrywali 0:1, po bramce Miroslava Radovicia. Drugiego gola dla gospodarzy jeszcze przed przerwą strzelił Jakub Rzeźniczak. Kibice, którzy liczyli, że po zmianie stron sytuacja się odmieni, mocno się przeliczyli. Już po dwunastu minutach drugiej części meczu było 4:0, a dublet ustrzelił Michał Kucharczyk. Honor łodzian uratował ładnym strzałem z dystansu Staroń, jednak wynik ustalił w końcówce Patryk Mikita. Na boisku 1:5, na trybunach 1790 kibiców, którzy wracali do domów w niezbyt dobrych nastrojach…

Skazę po porażce w Warszawie widzewiacy zmazali już tydzień później. Do Łodzi przyjechał beniaminek EkstraklasyZawisza Bydgoszcz. Kibicom, którzy z powodu nałożonej kary nie mogli oglądać tego spotkania pod „Zegarem”, świetnie zaprezentował się nowy nabytek – Eduards Visnakovs. „Wiśnia” strzelił dwa gole, które pozwoliły odrobić straty z nawiązką i zdobyć pierwsze trzy punkty w sezonie. Łotewski napastnik powtórzył swój wyczyn osiem dni później, gdy przy al. Piłsudskiego Widzew wygrał z Koroną Kielce 2:1. Dwa zwycięstwa z rzędu sprawiły, że zawód po porażce z Legią niemal kompletnie zniknął, a humory fanów czerwono-biało-czerwonych wystrzeliły w górę.

Niestety, nie na długo, bo już w 4. kolejce RTS znów przegrał. Do Łodzi przyjechał Górnik Zabrze i ograł gospodarzy 3:0. Kibice na pewno zapamiętali ten mecz z powodu kuriozalnej bramki samobójczej Phibela. Filar defensywy trenera Mroczkowskiego tak niefortunnie podał piłkę do Macieja Mielcarza, że ta wpadła do siatki obok kompletnie zaskoczonego golkipera… Humor ponownie poprawił się już kilka dni później. W 1/16 finału Pucharu Polski Widzew wygrał na obrzeżach Warszawy z trzecioligowym Ursusem 1:0, a na listę strzelców wpisał się nie kto inny jak Eduards Visnakovs. Pięciuset fanom z Łodzi niestety nie było dane oglądać tego zwycięstwa, bo nie zostali wpuszczeni na kameralny stadion.

25 sierpnia wróciło granie w Ekstraklasie. Widzewiacy, którzy pojechali do Wrocławia zmierzyć się z miejscowym Śląskiem, wrócili na tarczy. Gospodarze zwyciężyli podopiecznych trenera Mroczkowskiego 3:1. Gole strzelali Dalibor Stevanović, Marco Paixao i Sebastian Mila, a dla Widzewa znów Visnakovs. Jak się później okazało, spotkanie to było ostatnim w czerwono-biało-czerwonych barwach dla Phibela. Defensor opuścił Łódź, decydując się na transfer do rosyjskiego Amkara Perm. W stolicy Dolnego Śląska pożegnało go 1250 kibiców gości.


Tydzień później na stadion przy al. Piłsudskiego przyjechała białostocka Jagiellonia. W spotkaniu z zespołem z Podlasia znów gola dla łodzian strzelił Visnakovs, ale tym razem starszy z braci – Aleksejs. Warto przypomnieć, że przy golu Łotysza znakomitą asystą popisał się Veljko Batrović, który piętą zagrał piłkę do rozpędzonego skrzydłowego. Mecz układał się dla Widzewa bardzo dobrze, a do tego od 69. minuty grał on w przewadze, po czerwonej kartce dla Martina Barana. Gdy wszystko wskazywało na to, że trzecie zwycięstwo wyląduje na koncie gospodarzy, marzenia kibiców rozwiał Mateusz Piątkowski, który w doliczonym czasie gry pokonał po strzale głową Mielcarza. Podziałem punktów zakończyło się również kolejne domowe spotkanie. W 7. kolejce Ekstraklasy w Łodzi stawiło się Podbeskidzie Bielsko-Biała. Pierwsza połowa meczu nie przyniosła ani bramek, ani większych emocji. Całość rozegrała się w dwie minuty drugiej części gry. Zaczęli „Górale”, dla których w 55. minucie gola strzelił Rudolf Urban. Widzew odpowiedział już po 120 sekundach. Świetne dośrodkowanie Batrovicia wykorzystał Leimonas, ustalając wynik spotkania na 1:1. Po dwóch remisach z rzędu można było czuć niedosyt. Bolało szczególnie stracone w końcówce prowadzenie z Jagiellonią, jednak na dwa zdobyte punkty też nie było co narzekać.

Po dwóch następnych kolejkach trzeba już było to robić. Najpierw RTS zebrał przysłowiowe „manto” w Gliwicach, przegrywając 0:3 po dwóch golach Csaby Horvatha i jednym Rubena Juardo, kończąc mecz bez wyrzuconego z boiska Mielcarza. Tydzień później było jeszcze gorzej. Widzewiacy zmierzyli się na własnym stadionie z tragicznie grającym Ruchem Chorzów, ale i tak nie byli mu w stanie sprostać, ulegając 0:1 po trafieniu z rzutu karnego Filipa Starzyńskiego. „Mecz przyjaźni” okazał się ostatnim dla Mroczkowskiego, któremu na konferencji prasowej puściły nerwy. „Gdybym mógł, zacząłbym selekcję zawodników i przygotowania do sezonu od początku” – powiedział wtedy. Sylwester Cacek zdecydował się go zawiesić, a w jego miejsce zatrudnił Rafała Pawlaka.

Nowy, choć na razie tylko tymczasowy szkoleniowiec od razu stanął przed trudnym zadaniem – wyjazdowym starciem z Lechem Poznań. Nie udało się, nie mogło zresztą, skoro już w jednej z pierwszych akcji czerwoną kartką ukarany został Rafał Augustyniak. Ostatecznie, Widzew przegrał 0:1 po strzale Łukasza Teodorczyka, choć paradoksalnie zawody nie były w wykonaniu łodzian złe, a tysiąc zgromadzonych na trybunach fanów gości mogło być dobrej myśli. I mieli rację! 6 października na al. Piłsudskiego przybyła Lechia Gdańsk. Pierwsza połowa emocje przyniosła dopiero w końcówce. W 38. minucie w polu karnym faulu dopuścił się Jakub Bartkowski. Do jedenastki podszedł Marcin Pietrowski i strzałem w stylu Antonina Panenki pokonał Mielcarza. Tuż przed przerwą gospodarze wrócili jednak do gry – znów świetnie z wolnego dośrodkował Batrović, a zagranie pomocnika wykorzystał po raz kolejny Leimonas, wyrównując wynik! To jednak nie koniec – arbiter doliczył aż sześć dodatkowych minut, a w ostatniej z nich do siatki trafił Lafrance, tym razem po perfekcyjnie wykonanym stałym fragmencie gry przez Mariusza Rybickiego. Na drugą połowę widzewiacy wyszli naładowani pozytywną energią i już w 49. minucie podwyższyli prowadzenie. Wszystko zaczęło się od odbioru Bartkowskiego pod własnym polem karnym. Boczny obrońca podaniem do Batrovicia rozpoczął kontrę gospodarzy, którą świetnym strzałem wykończył najlepszy strzelec WidzewaEduards Visniakovs. W końcówce spotkania boisko przy brawach publiczności opuścił Rybicki, a w jego miejsce wszedł Alex Bruno. Brazylijczyk zaliczył wejście smoka, zdobywając gola i ustalając ostateczny wynik spotkania na 4:1. Widzew zagrał znakomite spotkanie. W grze czerwono-biało-czerwonych widać było radość, co przełożyło się na świetny rezultat. Radośni byli także kibice, którzy zaprezentowali oprawę „Powrót do przyszłości”, odpalając przy tym niezliczone ilości pirotechniki! Ich pokaz trafił na okładki kibicowskich wydawnictw na całym świecie!

Po meczu z Lechią, zarząd zdecydował się na zatrudnienie Pawlaka w roli stałego trenera. Niestety, w kolejnych trzech spotkaniach podopiecznym nowego szkoleniowca nie udało się utrzymać wysokiej formy. RTS przegrał kolejno z Zagłębiem Lubin 1:3 (bramka Eduardsa Visnakovsa), z Cracovią u siebie 1:3 mimo prowadzenia po golu Rybickiego z rzutu karnego i z Wisłą Kraków na wyjeździe 0:3. To było kilkanaście fatalnych dni dla łodzian – zwłaszcza to drugie starcie, rozegrane przy pustym „Zegarze”, gdy fatalnym samobójem popisał się Lafrance, wśród wielu fanów przelało czarę goryczy. Na wyjazdach wsparcie dla czerwono-biało-czerwonych wciąż było jednak okazałe – w Lubinie stawiło się 620 kibiców, a w Krakowie – 537.

Na zwycięskie tory łodzianie powrócili 2 listopada. W 15. kolejce Ekstraklasy na al. Piłsudskiego przyjechała Pogoń Szczecin. Po pierwszej połowie i bramce niezawodnego „Wiśni” było 1:0. Początek drugiej części meczu to istny rollercoaster, szczególnie dla Lafrance’a. Obrońca najpierw, w 48. minucie, ponownie (!) pokonał własnego bramkarza, ale minutę później strzelił już między właściwe słupki, zapewniając Widzewowi trzy punkty. Spotkaniu towarzyszyła podniosła atmosfera, a także oprawa przygotowana z okazji Zaduszek.

Po zwycięstwie z Pogonią, wróciło granie w Pucharze Polski. RTS wyjechał na starcie 1/8 finału do Nowego Sącza. Ani regulaminowy czas gry, ani rozgrywka nie przyniosły jednak rozstrzygnięcia. Widzewiacy dwa razy gonili wynik, żeby wywalczyć remis 2:2. Do bramki gospodarzy trafiali Marcin Kaczmarek oraz po świetnej akcji w duecie z bratem Eduards Visniakovs. O awansie musiała rozstrzygnąć seria rzutów karnych, w której więcej zimnej krwi zachowali nowosądeczanie, triumfując 5:4. Jedynej jedenastki nie wykorzystał Batrović i Widzew pożegnał się z „pucharem tysiąca drużyn”, co z trybun obserwowało 185 fanów z Łodzi.

Widzewiacy do końca 2013 roku nie zaznali już smaku zwycięstwa. Na początek przyszła przegrana z warszawską Legią 0:1, po bramce Tomasza Jodłowca. Później było jeszcze gorzej – 0:2 z Zawiszą, 1:2 z Koroną, gdy punkt wymknął się z rąk po golu Jacka Kiełba w doliczonym czasie gry, 2:3 z Górnikiem, 0:0 ze Śląskiem oraz 0:1 z Jagiellonią. Najwięcej emocji przyniosło spotkanie w Zabrzu. W 21. minucie, po szybko rozegranym rzucie wolnym, na prowadzenie wywindował łodzian Krystian Nowak, ale jeszcze przed przerwą wyrównał były widzewiak, będący w świetnej formie Prejuce Nakoulma. Druga połowa rozpoczęła się lepiej dla gospodarzy, a do bramki Mielcarza trafił Mateusz Zachara. RTS się nie poddawał i w 68. minucie doprowadził do remisu, dzięki golowi Melunovicia. Widzew do końca meczu szukał swoich okazji, ale nie był w stanie żadnej wykorzystać, co zemściło się w końcówce. Bramkę na wagę trzech oczek dla zabrzan zdobył Wojciech Łuczak. Zarówno w Zabrzu, jak i w Kielcach oraz Białymstoku zabrakło zorganizowanej grupy kibiców gości, którzy ukarani zostali zakazem stadionowym za ekscesy w Bydgoszczy. Na mecz z Zawiszą wybrało się aż 1400 widzewiaków, a ich oprawa z Bruno Pinheiro przeszła do historii!


Jesień nie zakończyła się więc zbyt dobrze dla podopiecznych Pawlaka. Po dwudziestu jeden ligowych kolejkach Widzew zajmował ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Na horyzoncie nie było widoków na poprawę tragicznej sytuacji. W klubie zaczęto się zastanawiać, czy pod wodzą obecnego trenera klub będzie w stanie pozostać w piłkarskiej elicie. Stawka była duża, bo wpływy z transmisji telewizyjnych pozawalały utrzymać budżet, który i tak był w złym stanie. Nie było miejsca na pomyłkę, ale do końca 2013 roku nie podjęto żadnych wiążących decyzji.

Wyniki Widzewa w rundzie jesiennej sezonu 2013/14:

20.07.2013, Legia Warszawa – Widzew Łódź 5:1 (Radović, Rzeźniczak, Kucharczyk x2, Mikita – Staroń)
26.07.2013, Widzew Łódź – Zawisza Bydgoszcz 2:1 (E. Visnakovs x2 – Wójcicki)
03.08.2013, Widzew Łódź – Korona Kielce 2:1 (E. Visnakovs x2 – Golański)
10.08.2013, Widzew Łódź – Górnik Zabrze 0:3 (Nakoulma, Zachara, Phibel s.)
18.08.2013, (PP) Ursus Warszawa – Widzew Łódź 0:1 (E. Visnakovs)
25.08.2013, Śląsk Wrocław – Widzew Łódź 3:1 (Stevanović, Paixao, Mila – E. Visnakovs)
31.08.2013, Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok 1:1 (A. Visnakovs – Piątkowski)
13.09.2013, Widzew Łódź – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (Leimonas – Urban)
20.09.2013, Piast Gliwice – Widzew Łódź 3:0 (Horvath x2, Jurado)
25.09.2013, Widzew Łódź – Ruch Chorzów 0:1 (Starzyński)
29.09.2013, Lech Poznań – Widzew Łódź 1:0 (Teodorczyk)
06.10.2013, Widzew Łódź – Lechia Gdańsk 4:1 (Leimonas, Lafrance, E. Visnakovs, Alex Bruno – Pietrowski)
19.10.2013, Zagłębie Lubin – Widzew Łódź 3:1 (Błąd x2, Cotra – E. Visnakovs)
25.10.2013, Widzew Łódź – Cracovia 1:3 (Rybicki – Dąbrowski, Nowak, Lafrance s.)
29.10.2013, Wisła Kraków – Widzew Łódź 3:0 (Guerrier x2, Pa. Brożek)
02.11.2013, Widzew Łódź – Pogoń Szczecin 2:1 (E. Visnakovs, Lafrance – Lafrance s.)
07.11.2013, (PP) Sandecja Nowy Sącz – Widzew Łódź 2:2 pd. k. 5:4 (Mójta, Grzeszczyk – Kaczmarek, E. Visnakovs)
10.11.2013, Widzew Łódź – Legia Warszawa 0:1 (Jodłowiec)
23.11.2013, Zawisza Bydgoszcz – Widzew Łódź 2:0 (Mielcarz s., Luis Carlos)
30.11.2013, Korona Kielce – Widzew Łódź 2:1 (Kiełb x2 – Kasprzak)
03.12.2013, Górnik Zabrze – Widzew Łódź 3:2 (Nakoulma, Zachara, Łuczak – Nowak, Melunović)
07.12.2013, Widzew Łódź – Śląsk Wrocław 0:0
13.12.2013, Jagiellonia Białystok – Widzew Łódź 1:0 (Gajos)

Błażej

4
Dodaj komentarz

3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
AndrzeJ

10.08.2013, Widzew Łódź – Górnik Zabrze 0:3
Pozdro

Red glasgow

Smutny okres oby nigdy nie wrocil.

Andrzej S.

Trochę nie na temat,ale to najnowszy post, więc tutaj zapytam Przeglądam sobie dzisiejszą prasę i natykam się na wypowiedź niejakiego Salskiego z apeciarni, który żali się,że tylko z powodu nieodbytych dni meczowych jego akademia Pana Kleksa jest w plecy pół miliona. Niech mi więc ktoś wyjaśni jak to jest? Zostało im 11 meczy tak? Z tego u siebie 5 albo 6 czyli z dnia meczowego mają przychód około 100 000 mimo tego,że jest ich na meczu cztery razy mniej niż u nas,a dodatkowo było pisane w zeszłym roku, że u nas dzień meczowy to w ogóle generuje stratę. Czy coś… Czytaj więcej »

kosa76

kasa z canal+ :)

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress