Górnik Łęczna – Widzew Łódź 0:0

17 października 2020, 12:40 | Autor:

Żaden gol nie padł w dzisiejszym meczu pomiędzy Widzewem Łódź a Górnikiem Łęczna. Podopieczni Enkeleida Dobiego przez zdecydowaną większość czasu znaczenie przeważali, ale nie przekuli tego w zdobycz bramkową. Może usprawiedliwić ich fakt, że musieli radzić sobie bez chorego Marcina Robaka.

W porównaniu do starcia z Sandecją Nowy Sącz, w składzie gości zaszły dwie zmiany. Do Łęcznej nie pojechał Robak, który w ostatnich dniach złapał przeziębienie. Jego miejsce w ataku zajął Mateusz Michalski, który formację tę stworzył wraz z Merveillem Fundambu. Na prawym skrzydle zagrał z kolei Michael Ameyaw. Druga korekta nastąpiła na lewej obronie, gdzie zamiast Filipa Bechta wystąpił Patryk Stępiński.

Widzewiacy mogli fantastycznie rozpocząć to spotkanie! Już w 2. minucie piłka po wrzucie z autu dotarła do Fundambu, który dość szczęśliwie podał ją wprost pod nogi Michalskiego. Niestety, znajdujący się kilka metrów przed bramką Górnika nominalny skrzydłowy nie trafił w futbolówkę. Chwilę później straty dopuścił się Leandro, a przed szansą stanął Ameyaw, jednak zbyt długo zwlekał i nie był w stanie zagrozić Maciejowi Gostomskiemu. Niebezpiecznie było także po rzucie wolnym wykonywanym przez Łukasza Kosakiewicza, lecz zgranie głową Daniela Tanżyny na róg wybił Paweł Baranowski.

Pierwsze minuty przebiegły pod znakiem zdecydowanej dominacji Widzewa, ale patrząc na poprzednie ligowe starcia łęcznian można było spodziewać się takiej ich postawy. Gospodarze nastawili się na wykorzystywanie błędów rywali oraz stałe fragmenty gry. I mogli dopiąć swego! W 19. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Marcin Stromecki, a piłkę głową uderzył Tomasz Midzierski. Świetnie spisał się na szczęście Miłosz Mleczko, który sparował uderzenie na róg. Ta jedna sytuacja niczego jednak zmieniła – cały czas sporą przewagę mieli czerwono-biało-czerwoni.

Łodzianie grali naprawdę dobrą piłkę, ale brakowało im zarówno wykończenia, jak i przede wszystkim – po prostu klasycznego napastnika. Sprytnego strzału próbował Fundambu, kilka razy dośrodkowywał też aktywny Dominik Kun, jednak z tymi wrzutkami radził sobie albo Gostomski, albo któryś z obrońców Górnika. Goście musieli być równocześnie bardzo uważni, bo zawodnicy z Łęcznej tylko czekali na ich pomyłki. Jedną z nich prawie wykorzystał Bartosz Śpiączka, lecz uderzył wprost w Mleczkę. Do przerwy nic więcej się nie wydarzyło.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian w składzie, trochę zmienił się za to styl gry podopiecznych Kamila Kieresia, którzy starali się podchodzić do odbioru piłki dużo wyżej. Częściej przy niej wciąż byli zawodnicy Widzewa, ale na boisku nie działo się zbyt wiele ciekawego, bo mnóstwo było niedokładności. Po godzinie gry z dystansu uderzył Fundambu, lecz zrobił to zdecydowanie za lekko. Po chwili lewą stroną przedarł się Serhij Krykun i zgrał do środka, na szczęście żaden z jego kolegów nie przeciął tego podania.

W 63. minucie świetnie dośrodkował też Marcin Stromecki, do futbolówki dopadł Śpiączka, ale strzelił wprost w Mleczkę. W odpowiedzi, tuż przed polem karnym sfaulowany został Ameyaw, niestety próba Mateusza Możdżenia tylko obiła mur. Siedem minut później bohaterem był Gostomski. Bramkarz Górnika najpierw sparował na róg uderzenie Patryka Muchy, a w kolejnej akcji w niezwykle efektowny sposób obronił główkę Tanżyny. Na posterunku był też Mleczko, który wybił na korner groźny strzał Bartłomieja Kalinkowskiego zza pola karnego.

W ostatnim kwadransie obie drużyny starały się szukać swoich okazji do zmiany wyniku. Trener Dobi wprowadził na boisko Daniela Mąkę oraz Henrika Ojamę, a ten pierwszy chwilę po swoim pojawieniu się na murawie w bardzo sprytny sposób sprowokował Krykuna. Ukrainiec nadepnął go bez piłki, przez co prowadzący zawody Sebastian Krasny postanowił odesłać zawodnika do szatni. Łęcznianie przez ostatnie minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę, ale udało im się przetrwać, bo choć futbolówka kilkukrotnie wpadała w pole karne Górnika, to nie stworzyła większego zagrożenia.

Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, który widzewiacy przed pierwszym gwizdkiem, w związku z absencją swojego kapitana, zapewne wzięliby w ciemno. Biorąc jednak pod uwagę przebieg zawodów i zdecydowaną przewagę gości, raczej będą rozczarowani, że nie udało im się trafić do siatki. Kolejna okazja już w piątek, gdy czerwono-biało-czerwoni zmierzą się na własnym stadionie z GKS Bełchatów.

Górnik Łęczna – Widzew Łódź 0:0

Górnik:
Gostomski – Sasin, Baranowski, Midzierski, Leandro – Struski, Cierpka, Stromecki (66′ Kalinkowski), Krykun – Wojciechowski (66′ Banaszak), Śpiączka

Rezerwowi: Kostrzewski – Orłowski, Pajnowski, Rozmus, Tymosiak, Stasiak, Kukułowicz

Widzew:
Mleczko – Kosakiewicz, Nowak, Tanżyna, Stępiński – Ameyaw, Możdżeń, Mucha, Kun (80′ Mąka) – Fundambu (82′ Ojamaa), Michalski

Rezerwowi: Pawłowski – Grudniewski, Rudol, Becht, Poczobut, Prochownik

Żółte kartki: Leandro, Kalinkowski, Banaszak – Mąka

Czerwona kartka: Krykun (83. minuta, za niesportowy faul)

Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków)

Mecz bez udziału publiczności.

Subskrybuj
Powiadom o
95 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
95
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x