J. Niedźwiedź: „Mateusz Dróżdż to najlepszy prezes, z jakim do tej pory pracowałem”
22 kwietnia 2026, 12:30 | Autor: Marcel
Były trener Widzewa Łódź, a obecny szkoleniowiec Miedzi Legnica Janusz Niedźwiedź był gościem wywiadu na łamach kanału YouTube „Futbolownia”. Omówił on kilka tematów związanych z Widzewem.
O tym, czy chciał mieć w klubie wpływ na wszystko
„Nie, ci którzy mnie znają wiedzą, że nie chodziło o zawładnięcie. Jeśli coś miało natomiast pomóc zespołowi, to pierwsi trenerzy się w to angażuje, nawet jeśli to coś poza boiskiem. Kiedyś zwracałem uwagę na każdy mały szczegół, teraz jestem w tym raczej bardziej elastyczny. Pewne standardy nie mogą się jednak zmieniać, piłka nie lubi kompromisów. Są jednak czasem takie mniejsze rzeczy, na które warto poświęcić energię, ale od tego są też ludzie w klubie”.
O tym, czy w Widzewie stracił szatnię
„Raczej nie stracić szatnię, ale może niektóre osoby chciały podążać za jakimś innym trenerem, bo czuli, że mało grają. Jestem tylko człowiekiem i czasem popełniam błędy. Bywa tak, że przegapiam momenty, gdy ktoś wygląda dobrze, a ktoś z podstawy gra słabiej – a ja omijam moment na zmianę. W każdej szatni w której byłem byli ludzie, z którymi mam kontakt do dziś, bardzo za mną stali. W Widzewie na pewno było kilka osób, którym było na rękę moje odejście i przyjście kogoś innego, bo mogliby na tym zyskać przy zmianie systemu, formacji. W każdym klubie tak się dzieje. Jeśli natomiast poczułbym, że szatnia się odwróciła, to sam bym zrezygnował.
„Szatni nie musi się podobać wszystko co robię, ale akceptują to i podążają, bo widzą, że jeśli trener radził sobie w trudnych momentach, to nagle sobie nie da rady. To też ważne w kontekście zarządzających – jeśli przychodzą i konkretnie informują, że w niego wierzą, to poniekąd uczy tego, by nie próbować lawirować i kombinować. Nie wszyscy mnie kochali, nie każdy chciał podążać tą samą drogą, ale ja zawsze chciałem być autentyczny i konkretny w tym co przekazuję. Błędy to rzecz naturalna”.
O tym, czy miał konflikt z Mateuszem Dróżdżem
„To były dwa lata dobrej współpracy. Najlepszy prezes, z jakim do tej pory pracowałem. Kiedy w Widzewie był cięższy moment, to prezes stanął za mną i powiedział takie zdanie, że bez względu na wyniki trener i tak zostanie, co zostało źle odebrane. To też mi pokazało, że we mnie wierzy. Do dziś mamy kontakt ze sobą. Zjedliśmy kiedyś wspólnie obiad, wyjaśniliśmy sobie pewne rzeczy, bo byliśmy dwójką ludzi współpracujących, gdzie obaj są pasjonatami i zależy im na dobru zespołu. Nie zawsze była to kraina mlekiem i miodem płynąca, prezes i ja mieliśmy swoje zdania, czasem się nie zgadzaliśmy. Końcowo szliśmy razem i to, że ktoś mówił o konflikcie, bo prezes przyszedł i trzasnął drzwiami… To było po meczu, kiedy przegraliśmy i prezes był zły na mnie za to, że poszedłem gdzieś do kibiców i zrobiłem zdjęcie. W serialu [na CANAL+] było nawet pokazane, że dogadałem się na ten temat z kibicami przed meczem i obiecałem, że po meczu zrobię sobie zdjęcie bez względu na wynik. Prezes był po prostu zły po porażce, może akurat zauważył, że robie sobie te zdjęcia. Nie były to przyjemne rzeczy, kiedy sam byłem zły i kipiałem. Jestem jednak taki, że jak coś obiecałem, to poszedłem. Nie było jednak tak, że od razu po porażce przeszedłem do porządku dziennego. Szukaliśmy cały czas poprawy wyników, bo wiosną były gorsze. Jak ktoś pracuje w telewizji, to nie będzie pokazywał rozmów spokojnych, tylko szuka mięsa”.
O swoim idealnym zawodniku
„Oprócz umiejętności, bo to kluczowa sprawa, ważny jest charakter. Nie można się zbytnio zadowalać, trzeba iść dalej. Patryk Stępiński to taki żołnierz, który jest profesjonalny, pracuje ciężko, ma swoje dobre i złe strony. Najwięcej zyskał jednak na moim przyjściu. Sam się zastanawiałem, czy znajdę mu miejsce, bo chciałem grać na początku czwórką obrońców. Nie widziałem go na boku obrony, bo nie miał dryblingu i tego, co powinien mieć boczny obrońca grający ofensywnie. Na środku obrony przy dwójce też go nie widziałem, bo był za niski. Dałem mu szansę w treningach i pokazał, że naprawdę dobrze funkcjonuje”.
„Mieliśmy bodajże trzy tygodnie do ligi, kiedy usiedliśmy ze sztabem i rozmawialiśmy na temat gry czwórką, a trójką obrońców. W trójce Patryk na półprawym stoperze wyglądał świetnie, bo był też dobry w wyprowadzaniu piłki. Dwaj wysocy stoperzy nadrabialiby jego niski wzrost. Od tego się zaczęło. Czytał i rozumiał grę. Mimo, że nie miał warunków na mojego wymarzonego stopera, to robił inne rzeczy bardzo dobrze, stąd później pomysł o wzięciu go do Ruchu Chorzów i Miedzi. Pasuje on do tego, jak gram. W pierwszym momencie był skreślony w Widzewie, a potem był kapitanem. Świetnie wkomponował się w pozycję półprawego stopera. Może gdybym został przy czwórce, podziękowalibyśmy Patrykowi i nie byłoby tej historii. Nie żałuję tego”.
O Hansenie
„Na jednym skrzydle grał Terpiłowski który był młodzieżowcem i zrobił postępy, a na drugim Bartek Pawłowski, czyli najlepszy piłkarz Widzewa. Teraz pytanie, gdzie można było znaleźć miejsce dla Hansena. Był taki moment, gdzie Bartek poszedł do ataku, Christopher na skrzydło, ale znowu jak grał, to nie robił liczb. Może ten system mu nie pasował, a w Jagiellonii grał częściej przy linii bocznej. Był jednak bardzo dobrym rezerwowym – za każdym razem jak wchodził, to rzadko zdarzało się, żeby nie dał czegoś ekstra”.
Cały wywiad można obejrzeć TUTAJ.







Lech Poznań
Jagiellonia Białystok
Górnik Zabrze
Wisła Płock
Zagłębie Lubin
GKS Katowice
Raków Częstochowa
Motor Lublin
Lechia Gdańsk
Korona Kielce
Radomiak Radom
Legia Warszawa
Cracovia
Pogoń Szczecin
Piast Gliwice
Arka Gdynia
Widzew Łódź
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
KS CK Troszyn
Jagiellonia II Białystok
Ząbkovia Ząbki
Lechia Tomaszów Maz.
Widzew II Łódź
Olimpia Elbląg
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
GKS Bełchatów
GKS Wikielec
Mławianka Mława
KS Wasilków
Znicz Biała Piska