M. Krajewski: „Ostatnie dwa miesiące zeszłego sezonu zbudowały prawdziwą drużynę”

16 czerwca 2026, 20:29 | Autor:

Prawy obrońca Widzewa Łódź, Marcel Krajewski w poniedziałek był gościem Radia Widzew w ramach cyklu „Rozmowy Totalnie Sportowe”. Co mówił? 

O tym, jak wspomina poprzedni sezon

„Mnóstwo zawirowań, zmian, nowych sytuacji i ludzi. Nie był to łatwy sezon. Na początku dużo było nadziei i niepewności, ale ostatnie kilka miesięcy były jednocześnie ciężkie. Z drugiej strony był to bardzo fajny okres, bo było duże zjednoczenie w klubie i drużynie. Mimo tej ilości stresu i tak uważam, że dobrze się wtedy pracowało”.

O tym, pod którym trenerem czuł się najlepiej na boisku

„Wiele czynników na to wpływa, ale starałem się dostosować do każdego pomysłu. Gdy trener narzuca swój styl, to i tak staram się wykonywać jego plan w 100%. Zawsze jest ten pierwiastek indywidualności, w którym starasz się przemycać to co najlepsze”.

„U trenera Sopicia miałem więcej zadań w defensywie. Graliśmy wtedy ofensywną piłkę, ale przykładał też uwagę do zabezpieczania akcji, więc musiałem być wyważony na kwestie defensywne. Potem u trenera Czubaka – pracowałem z nim dłużej, więc wiedziałem, czego oczekuje i na co mogę sobie pozwolić. Wtedy byłem najbardziej zrównoważony. Potem po przyjściu trenera Jovicevicia, to dużą część mojej pracy przejął Bukari. Gdy graliśmy razem na stronie, to dużo mocniej te zadania defensywne były mocniej przypisane do mnie, mimo że trener powtarzał, że u niego boczni obrońcy strzelają minimum trzy, cztery gole w sezonie.

„W momencie przyjścia trenera Vukovicia taktyka nie miała aż takiego znaczenia, bo od razu był rozrysowany cel. Potrzebowaliśmy w każdym meczu 3 punktów, zaczęło się granie o życie. Każdy na boisku musiał zwyczajnie czuć, na co jest odpowiedni moment. Wtedy pojawił się taki moment, że każdy odczuwał tą presję, o której na co dzień nie myślisz”.

O słowach Vuko, że byli najgorzej przygotowaną drużyną w sezonie

„Niosą się te słowa, ale ciężko mi powiedzieć, czy trener powiedział to pod wpływem jakichś emocji. Trudno odpowiadać mi za całą drużynę, kto jak się czuł. Ja czułem się przygotowany. Mogło to wynikać z tego, że za każdym razem przy zmianie trenera zmienia się mikrocykl, czyli też obciążenia. Każdy oczekuje czegoś innego, a żaden z trenerów nie miał czasu do przygotowania tego. Słowa te mogły wynikać z tego, że po wszystkich zmianach nasze przygotowanie było rozstrojone”.

O tym, dlaczego zeszły sezon był tak nieudany

„Te ostatnie dwa miesiące zbudowały prawdziwą drużynę. Jeden cel i nasza sytuacja zmusiła nas do tego, by iść w jednym kierunku – to zbudowało drużynę. W trakcie całego sezonu ona się budowała. Wiele małych rzeczy ma wpływ na finalny efekt. Przez cały sezon były tak małe różnice punktowe, a ja mam w głowie 3-4 mecze, w których straciliśmy punkty, a gdybyśmy wygrali np. z Jagiellonią czy z Rakowem w Częstochowie, z Zagłębiem, to cała narracja byłaby bardziej pozytywna. Wtedy pomogłaby ona nam myśleć o wyższych celach. Te różnice były nieduże. Gdybyśmy na koniec sezonu mieli sześć punktów więcej, których nie powinniśmy oddać, to narracja byłaby inna”.

„Oczywiście wiele zawiodło w tym sezonie, ale nie było tak, że przegrywaliśmy mecze i byliśmy gorsi, tylko traciliśmy punkty w sposób prosty i głupi przez to, że jeszcze nie byliśmy tak zbudowani i zjednoczeni, jak w końcówce sezonu. Te malutkie rzeczy potem na końcu decydują o tym, o co gramy”.

O tym, jak te ciągłe zmiany wpłynęły na niego jako zawodnika

„Dla zawodnika to nie wygląda tak, że to analizujemy i się nad tym zastanawiamy, tylko działa to bardziej podświadomie. Jeden trener przygotowywał okres przygotowawczy i okno transferowe, był obrany kierunek, a w momencie gdy przychodzi zmiana, to musi nowa osoba wprowadzić wizję. To normalne, że potrzeba krótszego lub dłuższego czasu na adaptację do pewnych zmian. Za każdym razem gdy łapaliśmy moment przyzwyczajenia, przychodziła kolejna zmiana. Gdy te plany i sposób realizacji celu się zmienia, to zawodnicy to odczuwają, tak samo wszyscy w klubie. Tak samo to, co działo się dookoła niego w mediach. Dla niektórych zawodników sprowadzonych zimą też przebiegała aklimatyzacja. Nie jest to łatwe, żeby od razu pokazać pełnię swoich możliwości”.

„Nie myślimy bezpośrednio o tych zmianach, ale nie jest to łatwe od razu wskoczyć w pracującą maszynę”.

O słabej formie wyjazdowej

„To jedno z tych pytań, na które nie znam odpowiedzi. Ciężko mi powiedzieć, dlaczego to tak wyglądało. Jednym z takich aspektów mogło być to, że ta pewność siebie przy meczu domowym mimowolnie wzrasta. Na wyjeździe, gdy dochodzi ta otoczka, to możesz nie czuć takiej samej pewności siebie, jak w meczu domowym. Ta pewność siebie jest praktycznie najważniejsza w piłce. Nie znam jednak konkretnej odpowiedzi”.

Subskrybuj
Powiadom o
7 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Normalny
1 godzina temu

Helebrand w Kielcach, taki grajek, co my robimy
Dramat

Alex
Odpowiedź do  Normalny
35 minut temu

Nie panikuj kolego, gdybyśmy go chcieli, to by byl u nas.

adam 63
Odpowiedź do  Alex
23 minut temu

też tak sądzę

slawo
1 godzina temu

Hellebrant w Koronie czyli Widzew postawił na Jakubczyka a jak się im uda z Urbańskim to całkiem mogą być silni w pomocy. Skąd scyzoryki mają kasę swoją drogą ?

Alex
Odpowiedź do  slawo
34 minut temu

Opchnęli takiego jednego za 1,5 bańki euro, powinieneś kojarzyć ;)

Galacticos23
51 minut temu

Bez przesady z tą drużyną

Dariusz
50 minut temu

Dziś na Insta Bartek Pawłowski pożegnał się z kibicami…. Ech szkoda bo to taka nasza mała legenda. Był kluczowym elementem w drodze do ekstraklasy

7
0
Would love your thoughts, please comment.x