Masłowski odpowiadał też na pytania dziennikarzy

10 sierpnia 2026, 18:22 | Autor:

W poniedziałkowy poranek na kanale Widzew TV ukazał się obszerny wywiad z nowym dyrektorem pionu sportowego Łukaszem Masłowskim. W południe spotkał się on także z dziennikarzami, odpowiadając na ich pytania w sali konferencyjnej „Serca Łodzi”. Co mówił o swojej misji w łódzkim klubie?

O wygranej z Jagiellonią

„Zacznę od złożenia gratulacji dla drużyny i sztabu szkoleniowego za wczorajsze zwycięstwo w Białymstoku. Bardzo się z niego cieszę. Warto podkreślić również obecność kibiców na stadionie w tak dużej liczbie. Dziękujemy im za to”.

O dalszej przebudowie zespołu

„Oczywiście w piłce bardzo ważna jest stabilizacja. Chciałbym, żeby trzon, wokół którego można budować drużynę wykrystalizował się jak najszybciej, ale na dzisiaj nie mam poczucie, że jest jakiś piłkarz zasługujący na taki status. Widzę, że są zawodnicy mający potencjał do pełnienia takiej roli, ale czas pokaże, czy oni to udźwignąć. Oni muszą być stabilni, powtarzalni i systematyczni, żeby gwarantować odpowiednią jakość przez większość sezonu. Mam poczucie, że kilku z nich może ten trzon stanowić. Na dziś drużyna nie wygląda tak, jak bym chciał, ale to nie musi oznaczać kolejnej rewolucji. Czekam na to, kto do tego projektu się wpisze”.

O zadowoleniu z dotychczasowej postawy drużyny

„To jest początek sezonu i z perspektywy tych trzech meczów oczekiwałbym więcej, jeśli chodzi o samą jakość gry. Mamy dwa remisy i zwycięstwo, drużyna nie przegrała, myślę, że sam trener chciałby więcej. Wczorajszy mecz był zwycięski, ale z dużą ilością szczęścia – nie ma co zakłamywać rzeczywistości. To jest proces i na wszystko potrzeba czasu. Drużyna buduje się na nowo, dołączają do niej nowi piłkarze, przepracowała dopiero pierwszy pełny okres przygotowawczy pod okiem Aleksandara Vukovicia. Początki nie są łatwe. Chciałbym, by Widzew grał lepiej z piłką, był bardziej zdeterminowany i proaktywny, ale zdaję sobie sprawę, że na to potrzeba czasu. Styl jest do poprawy, ale punktowo się zgadza – zespół nie przegrał jeszcze meczu”.

O pożegnaniu z Adrianem Siemieńcem i ciągu dalszym ich relacji

„To nie była już tylko relacja dyrektor – trener, tylko zbudowaliśmy relację przyjacielską. Nie było łatwo żegnać się z osobą, z którą rozmawiało się kilkanaście razy dziennie przez siedem dni w tygodniu. Pożegnanie było więc przyjacielskie, ale czy mówiliśmy sobie <<Do zobaczenia>>? Nigdy nie wiadomo, gdzie los nas zaprowadzi”.

O nie kopiowaniu stylu Jagiellonii Białystok

„Nie chciałbym tego, bo nie da się i nie powinno się kopiować innej drużyny. Tak się nie da w sporcie. Można natomiast przenieść wiele elementów służących budowie zespołu. Moją rolą jest przede wszystkim stworzyć środowisko wokół klubu i drużyny, które będzie spójne, będzie pokornie ciężko pracowało na podobnych zasadach, jak miało to miejsce w Białymstoku. Od tego zaczniemy, opierać się na ludziach chcących poświęcić się dla klubu i jego kibiców. Ja jestem na to gotowy i takie osoby chcę mieć wokół siebie. Widzew musi mieć swoje DNA. Popatrzmy na Jagiellonię z niedzieli – przegrała, ale na swoich zasadach i tak chcę to robić w Łodzi. Jagiellonia to nie Widzew, Widzew to nie Jagiellonia”.

O ocenie transferu Przemysława Wiśniewskiego

„Uważam, że to bardzo dobry ruch. Nie uważam, że gdybym ja był w klubie, musiałbym przepłacać. Przemek Wiśniewski zasługuje na to, żeby zarabiać dobre pieniądze, ale nie wiem czy zasługuje na to, by być przepłacanym. Nie chciałbym tego robić wobec żadnego piłkarza, nie przekonywać zawodników tylko pieniędzmi. Chciałbym, by przychodzili tu ludzie którzy chcą coś wygrać i się rozwijać, ale też ich status będzie adekwatnie opłacany. Przemek jest reprezentantem Polski i jest w dobrym wieku, więc pewnie gdybym ja miał negocjować tę umowę, też dostałby godne wynagrodzenie”.

O zawodnikach, jakich widziałby w Widzewie

„Jest sporo piłkarzy, których bym tu widział. Zarówno z polskiej ligi, jak i Polaków w ogóle. Natomiast moje doświadczenie mówi mi, jak trudno ściągnąć takich zawodników, bo ich ceny na wewnętrznym rynku są nieadekwatne. Nie jest to jednak niemożliwe, tylko trzeba to odpowiednio wcześnie przygotować i popracować nad nimi przez rok czy nawet półtora. Potwierdzam, że jako pion sportowy będziemy przede wszystkim przyglądać się takim graczom”.

O bliskiej współpracy z zespołem

„Będę cały czas blisko drużyny, nie jestem człowiekiem, który widzi się tylko za biurkiem w fotelu. Dzisiaj Piotr Kosirowski ma być łącznikiem między pierwszym zespołem a pionem sportowym, ale to nie oznacza, że ja będę daleko. Jestem bardziej praktykiem niż teoretykiem, więc nie wyobrażam sobie nie być na co dzień blisko sztabu. Mój charakter pracy się nie zmieni”.

Foto: Zawalski FOTO

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Reminio
1 godzina temu

Teoretycznie człowiek z innego świata…nigdy nie widziałem u kogoś takiego patrzenia na.klub, drużynę. Nie ma.kirporacyjnego lania wody np musimy, będziemy…mile zaskoczenie.

BRZOZA
21 minut temu

Mam nadzieję, że nadchodzi normalność, profesjonalizm! Powodzenia, Łukasz!

2
0
Would love your thoughts, please comment.x