Oceny Widzewiaków po meczu z Lechem
2 września 2026, 09:41 | Autor: Oskar
Za nami bardzo ciężki niedzielny wieczór w „Sercu Łodzi”. Absurdalnie zakończył się mecz z Lechem Poznań i ostatecznie to „Kolejorz” wrócił do domu z trzema punktami. Jak oceniliśmy podopiecznych Aleksandara Vukovicia?
Bartłomiej Drągowski:
Bardzo trudny do oceny mecz, bo zdajemy sobie sprawę o wadze błędu, jaki popełnił w jednej z ostatnich akcji meczu. Trzeba jednak przyznać, że Bartek nawet przedwczoraj kilkukrotnie ratował Widzew przed stratą bramki. Na jego bramkę oddano dziewięć strzałów, z których obronił aż sześć. Świetnie zachował się przy strzale Murawskiego z 35. minuty, Sayyadmanesha w 47. minucie i po rzucie wolnym Palmy w 79. minucie, kiedy sięgnął piłkę nogą. Niewykluczone, że był jednym z najlepszych na boisku tego dnia… Aż do tego absurdalnego błędu, który przekreślił wszystkie siły, które Widzewiacy włożyli w ten mecz. Ze wszystkich piłkarzy padło akurat na faceta, który od pierwszej kolejki prezentował bardzo wysoki poziom. Bardzo nam szkoda Bartka Drągowskiego. Przy pierwszym golu nie miał wiele do powiedzenia, a przy trafieniu Irańczyka zabrakło chyba trochę szczęścia, bo futbolówka prześlizgnęła mu się między udami. Przy golu zamykającym spotkanie, aż ciężko powiedzieć, czemu w ogóle wpadł na ten pomysł. Krajewski miał futbolówkę pod kontrolą i mógłby ją zagrać albo do Drągowskiego, albo w najgorszym wypadku wybić na aut. Co jeszcze bardziej dziwi, to fakt, że Bartek w tym meczu wybrał się już na jedną taką wycieczkę (w 49. minucie) i wtedy też źle interweniował. Agnero miał pustą bramkę, ale zachował się fatalnie i udało się uniknąć straty gola. Pozostaje mieć nadzieję, że „Drążek” szybko się pozbiera, bo potrzebujemy go w takiej dyspozycji, którą dotychczas prezentował.
Ocena: 4
Marcel Krajewski:
Zagrał przyzwoity mecz. Nie brał udziału przy straconych bramkach i w zasadzie po jego stronie Lech wiele sobie nie stworzył. Uważamy, że błędu przy trzecim golu dla Lecha nie popełnił. Zaliczył siedem strat i siedmiokrotnie piłkę odzyskiwał. W defensywie i w powietrzu stoczył po dwa pojedynki i w obu przypadkach wygrał po jednym. Dołożył do tego cztery przechwyty i trzykrotnie futbolówkę wybijał.
Ocena: 5
Mateusz Żyro:
Z perspektywy trybun wydawało się, że godnie zastępuje Przemka Wiśniewskiego. Nie popełnił też błędu przy żadnym ze straconych goli. Sporą wpadkę zaliczył w 49. minucie, kiedy za linię defensywy uciekł Agnero – wtedy to właśnie Żyro złamał linię spalonego. Gdyby zamiast Agnero byłby tam Ishak, to prawdopodobnie Widzew straciłby bramkę. Mateusz preferuje bardzo prostą grę w defensywie – nie kalkuluje i podejmuje najprostsze, a tym samym, powiedzielibyśmy mało „piłkarskie” rozwiązania. Jedenaście razy tracił piłkę (trzeci najgorszy wynik) i tylko pięć razy odzyskiwał. Stoczył trzy pojedynki w defensywie i wygrał jeden z nich, natomiast w powietrzu nie wygrał żadnego z pięciu starć. Tym samym wygrał jeden z ośmiu pojedynków ogółem. Warto dodać, że miał najwięcej przechwytów i wybić w zespole – po dziesięć. Kolejnym plusem jego występu jest udział przy pierwszym trafieniu. To on zagrywał daleką piłkę w kierunku Fornalczyka – oczywiście skrzydłowemu pomogła niesforna interwencja Pereiry, niemniej Żyro miał dobry pomysł i wykonanie było wystarczające do złapania kontaktu.
Ocena: 5
Steve Kapuadi:
Nie był to dobry występ. Przy pierwszym trafieniu nie był głównym winowajcą, ale jako asekurujący mógł dogranie Walemarka zablokować, a nie udało mu się. Przy drugim golu to zza jego pleców wybiegł Sayyadmanesh, a Kapuadi na powtórkach wygląda, jakby kompletnie nie był świadomy nadciągającego Irańczyka. W sytuacji Agnero, którą już dwukrotnie przytaczaliśmy, również się nie popisał. Główny błąd popełnił Drągowski – jego wyjście spowodowało, że Kongijczyk zwolnił, niemniej później, próbując naprawić błąd bramkarza, dał się łatwo przepchnąć i przegrał pojedynek z Iworyjczykiem. Trzeba go jednak pochwalić za to, co zrobił przy golu Fornalczyka. Opanował piłkę, zwiódł pod pressingiem trzech rywali i zagrał przegenialne prostopadłe podanie w kierunku polskiego skrzydłowego. Wyglądało to naprawdę cudownie. Jeśli chodzi o liczby to dziewięć razy futbolówkę tracił i sześć razy ją odzyskiwał. Wygrał wszystkie trzy stoczone pojedynki w powietrzu, natomiast w defensywie zaliczył jedno starcie i je przegrał. Dołożył do tego dwa przechwyty i trzy wybicia. Warto też dodać, że miał najwięcej podań w trzecią tercję (8/7).
Ocena: 4,5
Mario Garcia:
Najsłabszy mecz Hiszpana w widzewskich barwach. Przy pierwszej bramce ośmieszył go Patrik Walemark, który po prostu prześcignął Hiszpana w prostej linii, mając na dodatek piłkę przy nodze. Przy drugiej bramce natomiast wyszedł na raz do Pablo Rodrigueza i nie trafił wślizgiem, przez co w później fazie akcji Walemark miał sporo miejsca po prawej stronie. Miał najwięcej strat (czternaście) i najwięcej strat na własnej połowie (sześć), odzyskując przy tym futbolówkę tylko osiem razy. Wygrał trzy z pięciu starć w defensywie i żadnego z dwóch w ofensywie. Słabo. Ładnie zachował się w pierwszej połowie, kiedy przechwycił podanie Gurgula na połowie rywala i ruszył na bramkę Lecha. Oddał wtedy mocny strzał zza pola karnego, który z problemami bronił Lis. Tego dnia niestety nic więcej nie pokazał.
Ocena: 2,5
Fran Alvarez:
Dziesięć strat, pięć odzyskanych piłek i wygrał cztery z siedmiu pojedynków w ofensywie. Z gry pamiętamy jego dwa uderzenia. Raz uderzał zza pola karnego lewą nogą, ale trafił tylko w boczną siatkę, natomiast za drugim razem uderzał z lewej strony z rzutu wolnego. Piłka zmierzała w prawe okno bramki Lecha, ale genialną paradą popisał się Lis. Była to interwencja bardzo podobna – wręcz identyczna – do tej Drągowskiego przy strzale Murawskiego. Hiszpan nie popisał się też przy pierwszym trafieniu. Tam głównie błąd popełnił Garcia, mógł go naprawić Kapuadi, ale Fran nie może w taki sposób człapać w defensywie. W obronie strefa przed widzewską linią obrony powinna należeć do pomocników Widzewa (Kornviga i Alvareza). Na powtórce widać, jak Alvarez obserwuje nabiegającego Kozubala. Nie może sobie na to pozwolić.
Ocena: 4
Lindon Selahi:
Zapracował sobie dobrymi zmianami na szansę we Wrocławiu. Za ten mecz można go oceniać dosyć pozytywnie, mimo że grając w osłabieniu cały mecz, nie miał łatwej roboty. Z Lechem potwierdził dobrą dyspozycję i pokazał, że można na niego liczyć. Miał niezłą próbę z dystansu – niezłą, bo dało się to uderzyć lepiej i umieścić piłkę w siatce. Jako jedyny z Widzewiaków ma na koncie większą liczbę odzyskanych piłek w porównaniu do straconych. Osiem razy futbolówkę tracił, a jedenastokrotnie ją odzyskiwał (najwięcej w zespole). Albańczyk stoczył najwięcej pojedynków w defensywie – dziewięć – z czego wygrał aż osiem z nich. Miał też drugą co do wielkości liczbę przechwytów (osiem). Udowodnił też, że Widzew bardzo dużo zyskuje, grając od początku z nominalną „szóstką”. Był bardzo uciążliwy dla Lechitów, agresywny w odbiorze i kilkukrotnie po jego przechwytach Widzewiacy mieli okazję na szybki atak.
Ocena: 6,5
Emil Kornvig:
Bardzo dyskretny występ. Przy strzelonych golach nie uczestniczył, przy straconych również. Co ciekawe – stoczył jeden pojedynek w defensywie, dwa w ofensywie i cztery w powietrzu. Udało mu się wygrać wszystkie te starcia. Do tego dołożył sześć przechwytów (trzeci wynik w zespole) i pięć wybić (drugi wynik w zespole). Był też najczęściej faulowanym Widzewiakiem. Na minus liczba strat – tych było dwanaście, przy czym odzyskiwał piłkę tylko cztery razy. Z samej gry zapamiętaliśmy jego bardzo niecelny strzał w drugiej połowie i to w zasadzie tyle.
Ocena: 5
Angel Baena:
Jak już wiemy, mecz z Lechem był dla niego ostatnim w czerwono-biało-czerwonych barwach. Nie był to spektakularny występ. 73% celnych podań, sześć strat i cztery odzyskane piłki. W ofensywie wygrał tylko dwa z trzech starć, natomiast w defensywie jedno z dwóch. Show tego dnia skradł grający po drugiej stronie Mariusz Fornalczyk.
Ocena: 4,5
Karol Świderski:
Najpierw asysta, a teraz gol. „Świder” się rozkręca i na razie trzeba powiedzieć, że wygląda lepiej w pojedynkę, niż z Bergierem obok, który jest ewidentnie pod formą. Reprezentant Polski ładnie wygrał pozycję i wcisnął piłkę do pustej bramki. 29-latek jest znacznie bardziej wybiegany od Bergiera, dużo walczy i zostawia kawał serducha i zdrowia na boisku. Przyjemnie się to ogląda. W ofensywie stoczył jeden pojedynek, który wygrał, zaś w powietrzu stoczył pięć starć, z których wygrał dwa.
Ocena: 7
Mariusz Fornalczyk (zawodnik meczu):
Bardzo dobry występ. Męczył niemiłosiernie Joela Pereirę, który nie do końca sobie z nim radził. Fornal wchodząć w drybling z Portugalczykiem naprzeciw za każdym razem był w stanie wypracować sobie wystarczająco dużo miejsca do podania lub strzału. Nasz skrzydłowy skorzystał z błędu obrońcy Lecha, dopadł do piłki i wystawił ją Świderskiemu. Przy drugim trafieniu na początku złapaliśmy się za głowę po podaniu Kapuadiego z myślą, że nie ma szans, aby Fornal do tej piłki dobiegł. Odpalił jednak niesamowite turbo – takie, którego chyba nie było okazji jeszcze zobaczyć. Jego intencją raczej nie był taki strzał, niemniej wyszło najlepiej, jak się dało i zakończył mecz z golem i asystą. W jego grze, tak jak w przypadku „Świdra” też można było dostrzec sporo chęci, walki i zostawionego zdrowia. Oby podtrzymał taką formę.
Ocena: 8
REZERWOWI
Giannis Papanikolaou:
Pięknie mógł się przywitać z kibicami w „Sercu Łodzi”, bo po dośrodkowaniu piłki z rzutu wolnego przez Mario Garcię, to właśnie Grek uderzał głową na bramkę. Świetnie bronił wtedy Lis końcówkami swoich palców. Poza tym stoczył dwa pojedynki w ofensywie i oba wygrał. Wymienił tylko trzy podania, z czego dwa celne. Kiedy pojawiał się na boisku, Widzewiacy nie atakowali zbyt ochoczo, a na samej murawie niewiele się działo.
Ocena: 5
Sebastian Bergier:
Wszedł w trudnym momencie, kiedy RTS stał w niskiej obronie i nic nie kreował. Niemniej jest to druga zmiana Bergiera, z której już abstrahując, co dzieje się na boisku, to kompletnie nic nie wynika. Napastnika, który gra dobry mecz zmienia się głównie dlatego, żeby ten nowy dał jakiś impuls. Zrobił coś, z niczego. „Bergi” przegrywa pojedynki, wygląda ospale. Wymienił cztery podania, z czego dwa celne. Jak na razie nie dziwi posadzenie go na ławce.
Ocena: 4
Stipe Biuk:
Zadebiutował, ale co to za debiut. Szesnaście minut, trzy podania i jedno celne. Wygrał tylko jeden pojedynek z czterech. Nic nie wniósł i nic nie zmienił, ale traktujemy go jeszcze ulgowo ze względu na krótki staż w zespole. Zobaczymy, jak to się rozwinie.
Ocena: 4
Antoni Klukowski:
Grał zbyt krótko, aby móc ocenić jego występ.
Ocena: brak
Skala ocen: 1-10 (wyjściowa 5)
Metodologia oceniania:
Każdy zawodnik zaczyna mecz z wyjściową oceną 5. Po udanym zagraniu otrzymuje pół punktu, a jeśli jest to kluczowe dla przebiegu meczu (np. gol, asysta, ważne podanie lub istotna interwencja obronna), cały punkt. Analogicznie punkty są odejmowane po nieudanym zagraniu. Na koniec spotkania punkty są zliczane, tworząc finalną ocenę. Pod uwagę bierzemy tylko graczy, którzy spędzili minimum piętnaście minut na boisku.







Legia Warszawa
Lech Poznań
Wisła Kraków
GKS Katowice
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Pogoń Szczecin
Korona Kielce
Zagłębie Lubin
Cracovia
Piast Gliwice
Radomiak Radom
Widzew Łódź
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Wisła Płock
Wieczysta Kraków
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Widzew II Łódź
Wigry Suwałki
Świt Nowy Dwór Maz.
Wisła II Płock
Mazovia Mińsk Maz.
Lechia Tomaszów Maz.
Ząbkovia Ząbki
Pelikan Łowicz
Olimpia Zambrów
Jagiellonia II Białystok
Olimpia Elbląg
Warta Sieradz
Mławianka Mława
ŁKS II Łódź
ŁKS Łomża
Polonia Lidzbark Warm.
KS CK Troszyn
Kiedy dodacie do ocen trenera? Przez jego upartosc stracilismy mase punktow zarowno w zeszlym jak i na poczatku tego sezonu ze wzgledu na rezygnacje z Selahiego. Jak Lindon gra kazdy widzi, trzymanie go na lawce to jawny sabotaz druzyny.
Notorycznie graniem Alvarezem ktory gra dobrze co 4 mecz to tez sabotaz, ja bym go zdiol juz w w drugiej polowie,a Bergier na razie nie nadaje sie do gry,napastnik potrzebny na wczoraj, bo jest tylko Swiderski, a jak zlapie kontuzje?
Drogi Oskarze, chciałbym bardzo pochwalić rzeczowe i trafne uzasadnienia ocen pomeczowych.Nie pamiętam kiedy ostatnio bez żadnych uwag, zgadzałem się z ocenami Widzewiaków. Po meczu z amicą nie dość, że zgadzam się w pełni , to jeszcze muszę pochwalić pełen profesjonalizm i trafność w uzasadnieniu tych ocen. Rzeczowo i skrupulatnie.Nic dodać ,nic ująć! Brawo! Oby tak dalej.
Krajewski, żyro, kornvig OUT!!!!
Czekamy na Gazibegovicia, Wiśnie i Shehu. Wtedy ta trójka odpocznie na ławce.
NAJSLABSZY BYL Alvarez, Dragowski I Bergier
Trochę za wysoka ocena dla Żyry i Krajewskiego- ale do tego już nas WTM przyzwyczaił że na ich noty musimy patrzeć z przymrużeniem oka.
Za wysoka ocena dla Drągowskiego. Jego błąd za dużo „ważył”, by dać mu 4.
Ocenianie Drągowskiego na 4 to bardzo zawyżona ocena. Jego bezmyślne wychodzenie daleko z bramki powtarza się nie pierwszy raz. Za dobre interwencje ocena 4, za zawalenie meczu 0 . Czyli za cały mecz 2. Nawet Gikiewicz nie miał tylu głupich wyjść na 20 metrów od bramki.