Oceny widzewiaków po meczu ze Zniczem

27 listopada 2018, 16:36 | Autor:

Zamiast przełamania był kolejny bolesny upadek. Piłkarze Widzewa nie wykorzystali przewagi w meczu ze Zniczem Pruszków, a na domiar złego dali sobie wbić gola. Porażka sprawiła, że przewaga punktowa nad konkurencją stopniała do zera. Pora ocenić zawodników za sobotnie spotkanie.

Patryk Wolański:
To Widzew prowadził grę przez zdecydowaną większość czasu, więc Wolański nie miał za wiele pracy. Od czasu do czasu wyszedł do dośrodkowania czy z kłopotami, najpierw rękoma, a potem nogami, odbił celny strzał. Przy straconym golu nie miał większych szans. Marcin Bochenek uderzył precyzyjnie nad nim, a do tego piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki. Golkipera nie ma za co pochwalić, ani mieć do niego jakichś pretensji. Stąd nota wyjściowa.
Ocena: 6

Sebastian Kamiński:
Nieoczekiwanie wybiegł w pierwszym składzie. Nic tego nie zapowiadała, ponieważ Kamiński nie przekonywał za specjalnie wcześniejszymi wejściami z ławki rezerwowych. Nie chcemy znów wieszać na nim psów, bo nie zagrał wyraźnie gorzej od reszty drużyny. Po prostu dostosował się poziomem do niej, albo ona do niego…
Ocena: 5

Sebastian Zieleniecki:
Przez większą część meczu rozgrywał naprawdę dobre zawody. Udanie interweniował w momentach zagrożenia, nie pękał, gdy trzeba było powalczyć z rywalami fizycznie. Szansę na niezłą notę Zieleniecki zaprzepaścił w 72. minucie, gdy brał udział przy straconym golu. Poszedł do przeciwnika „na raz” i został minięty podaniem. Nie jest winny utraty bramki, ale współwinny na pewno tak.
Ocena: 5,5

Tomasz Wełna:
Większymi fragmentami meczu z Rozwojem Katowice grał na środku obrony, jak profesor. W spotkaniu w Pruszkowie jednak tej dyspozycji nie utrzymał. Zagrał na dużo niższym poziomie. Przegrywał pojedynki, ratując się faulami. Brakowało mu spokoju. Wełna obejrzał też żółtą kartkę.
Ocena: 5

Marcel Pięczek:
Wrócił po reprezentacyjnej przerwie i choć na kolana swoim występem nie rzucił, był o dwie klasy lepszy od Marcina Pigiela. To nie przypadek, że wygryzł ze składu etatowego wcześniej obrońcę. Pięczek radził sobie całkiem przyzwoicie. Miał też zakusy ofensywne, ale w wyprowadzaniu ataków często brakowało mu dokładności. Błędy zdarzały się też w tyłach, ale generalnie widać gołym okiem, że lepszego na tę pozycję w zespole obecnie nie ma.
Ocena: 5,5

Daniel Mąka:
Teoretycznie zaczął mecz na prawym skrzydle, ale dość często schodził do środka. Próbował uczestniczyć w kombinacyjnych akcjach, ale tego dnia nie czuł piłki. W chwilach, gdy mógł świetnie obsłużyć partnerów, brakowało mu precyzji. Nieco bardziej oddalony od bramki rywali Mąka był mniej efektywny niż w poprzednich spotkaniach i zszedł z boiska jako pierwszy.
Ocena: 5,5

Maciej Kazimierowicz:
W końcówce rundy jesiennej i on obniżył loty. Środek pola Widzewa w Pruszkowie wyglądał bardzo źle. Poza jednym udanym podaniem w pole karne na początku drugiej połowy, Kazimierowicz nie zaprezentował nic godnego uwagi. Na dodatek maczał swoje palce w akcji, po której Znicz strzelił gola. Pomocnik zachował się zbyt statycznie, gdy rywale wymieniali podania w jego strefie.
Ocena: 5

Dario Kristo:
Kiepska forma nie opuszcza chorwackiego pomocnika. Już w meczu z Rozwojem jego błędy miały przełożenie na wynik, a teraz jeszcze się to pogłębiło. Przez całe 90 minut Kristo nie potrafił wejść na odpowiedni poziom. Marnował sytuacje strzeleckie, nie kreował okazji kolegom. Kiepsko wyglądał także fizycznie. Po przepracowaniu zimy będzie zdecydowanie innym piłkarzem.
Ocena: 5

Konrad Gutowski (piłkarz meczu):
Trudy rundy jesiennej dopadły także jego. Skrzydłowy gaśnie w oczach. Brakuje mu błysku, jaki charakteryzował go jeszcze kilka tygodni temu. Był aktywny, ale nic konkretnego z tego nie wynikało. Trzeba ju jednak oddać, że jako jeden z nielicznych stwarzał zagrożenie dla bramki Znicza, dlatego, nieco na siłę, dajemy mu tytuł MVP meczu. Dla Gutowskiego to pierwszy seniorski sezon, więc nic dziwnego, że oddycha już rękawami.
Ocena: 6,5

Przemysław Banaszak:
Po udanym występie przeciwko Rozwojowi dostał szansę od początku. Nie zaprezentował się najgorzej. Dużo walczył i starał się uprzykrzać życie obrońcom gospodarzy. Tym razem mało było w tym jednak typowo piłkarskiej jakości, dlatego Banaszak nie dokończył spotkania.
Ocena: 6

Filip Mihaljević:
Z piłkarza, który przebojem wszedł do polskiej II ligi, nie zostało już nic. Mihaljević w końcu zaczął znajdować się w sytuacjach bramkowych, czego brakowało mu w poprzednich spotkaniach, ale co z tego, skoro wszystkie dokumentnie spartolił? Miał co najmniej dwie 100% okazje do otwarcia wyniku, ale brakowało skuteczności i pewności siebie. Małym pocieszeniem jest fakt, że Chorwat sam dostrzega te mankamenty i przyznaje się do błędu.
Ocena: 4,5

Rezerwowi

Mateusz Michalski:
Znów wylądował na ławce rezerwowych, ale opuścił ją po godzinie. Jego wejście na boisko nie było oszałamiające, ale Michalski starał się pociągnąć grę drużyny. Niestety, kompletnie nic z tego nie wynikało.
Ocena: 5,5

Robert Demjan:
Dawno nie widziany na II-ligowych boiskach napastnik doczekał się swojej szansy. Demjan spędził na murawie ponad dwadzieścia minut i nie zrobił nic godnego zapamiętania. Nie pokazał, że warto było „wyciągnąć go z szafy”. Co wystarcza na okręgówkę, tutaj jest zbyt mało przekonujące.
Ocena: 5

Marek Zuziak:
Jedyna z czterech zmian Radosława Mroczkowskiego, którą można uznać za udaną. Zuziak już drugi raz z rzędu wszedł do gry z ławki rezerwowych, wnosząc pewne ożywienie. Co prawda, tym razem nie przełożyło się to na wynik, ale Słowakowi trudno odmówić starań. Miał kilka udanych zagrań, ale występował za krótko, by go ocenić. Szkoda.
Ocena: brak

Mikołaj Gibas:
Zaliczył dziesięć minut, zmieniając w końcówce zmęczonego Gutowskiego. Miał więc mało czasu na zaakcentowanie swojego występu i faktycznie, Gibas niczego konkretnego nie zrobił. Nie zdążył.
Ocena: brak

Subskrybuj
Powiadom o
6 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
6
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x