R. Chorąży: „Cały czas uczymy się tego sportu”

10 września 2020, 11:26 | Autor:


W miniony weekend ampfutboliści łódzkiego Widzewa zainaugurowali sezon w rozgrywkach Amp Futbol Ekstraklasy. Podopieczni Rafała Chorążego zrobili pierwszy poważny krok w swojej przygodzie z piłką nożną. Jak postawę swoich zawodników i sam turniej ocenił szkoleniowiec? Zapytaliśmy go o to.

– Jakie odczucia towarzyszą wam po turnieju?

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co zaprezentowaliśmy, ale i z tego, że zdobyliśmy pierwszy punkt. Mnie jako trenera cieszy gra drużyny, bowiem w końcu zaczynamy stwarzać sobie sytuacje. Mamy w drużynie zawodników, którzy wcześniej nie uprawiali tej dyscypliny sportu, tak więc właściwie każdy nasz mecz był z drużyną bardziej doświadczoną. Patrząc na sam pojedynek z Wartą – musi cieszyć, że potrafiliśmy się im postawić i stworzyć sporo szans na strzelenie bramki. Poznaniacy mają w swoim składzie reprezentantów Polski. Wszyscy widzą, że drużyna walczy na boisku i za to też byliśmy chwaleni przez przeciwników.

– A jakie były emocje przed pierwszym spotkaniem? Stres, zdenerwowanie czy bardziej radość, że rywalizujecie z najlepszymi?

– Na pewno zawsze jakiś stres jest przed pierwszym meczem. Jednak przeważała radość i pozytywne emocje. Drużyna była bardzo mocno zmobilizowana, a w szczególności na mecz z Wartą, z którą już sparingowaliśmy wcześniej i nie udawało się nam jej pokonać. Chcieliśmy im utrzeć trochę nosy i myślę, że to się udało.

– Historyczny punkt zdobyty, a czego zabrakło, aby była historyczna bramka?

– Naprawdę mieliśmy dużo sytuacji, zwłaszcza w pierwszej połowie meczu z Wartą. W pierwszych dziesięciu minutach bardzo długo byliśmy na połowie przeciwnika, mieliśmy dużo stałych fragmentów gry. Zabrakło troszkę szczęścia, ale swoje zasługi ma także bramkarz rywali, który kilkukrotnie fajnie interweniował. Wiem, że prędzej czy później zdobędziemy bramkę.

– Trzeci turniej odbędzie się w Łodzi. Czy liczycie po cichu, że doping kibiców popchnie was do zdobycia pierwszej bramki, a może nawet odniesienia pierwszego zwycięstwa?

– Jak najbardziej! Wiem, że chłopaki z drużyny bardzo na to liczą. Już wcześniej, jak graliśmy w Łodzi, kibice dopisali i mamy nadzieję, że teraz będzie podobnie. Na pewno to daje dużego kopa do dalszej pracy i walki na boisku.

– Wracając jeszcze do zmagań w Nowym Targu. Jak pan ocenia je pod kątem organizacyjnym, sportowym?

– Turniej nazywa się Ekstraklasa i pod względem organizacyjnym tak właśnie jest. Począwszy od zakwaterowania, a kończąc na samej organizacji spotkań to naprawdę poziom jest bardzo wysoki. Co do aspektów sportowych – sytuacja jest podobna. Pierwsze trzy zespoły: Legia, Husaria i Podbeskidzie zaliczają się do topu Europy. Zwłaszcza mecz finałowy między warszawiakami a Husarią mógł się podobać. Przyjemnie było to oglądać. Zachęcam każdego, aby włączył sobie to spotkanie w internecie i spokojnie obejrzał, bo bez wątpienia warto.

– Jakie pan widzi pozytywy, a jakie negatywy po turnieju?

– Negatywów nie widzę żadnych. My patrzymy przede wszystkim na siebie, patrzymy na nasze poprzednie wyniki i na nasz postęp w grze. Rozpatrujemy to w takich aspektach. Jak robimy postęp, to jesteśmy zadowoleni, a takowy zrobiliśmy. W Pucharze Polski przegraliśmy z Husarią 0:7, a teraz tylko 0:3. Gołym okiem można dostrzec progres. Dodatkowo w tym drugim meczu potrafiliśmy stworzyć sobie sytuacje, a wcześniej nie byliśmy w stanie opuścić własnego pola karnego. Potrzebujemy czasu i spokojnej pracy, a ten sezon traktujemy jako przetarcie i możliwość zdobycia doświadczenia.

– Skoro jesteśmy przy celach. Jakie wam przyświecają na najbliższą przyszłość, ale i tę dalszą?

– Tak jak mówiłem, przede wszystkim stawiamy małe kroki do przodu. Nie wywieramy żadnej presji na zawodnikach czy sztabie szkoleniowym. Cały czas uczymy się tego sportu i ważne, aby cały czas robić postępy. Długofalowym celem jest zbudowanie silnego zespołu.

– A jak wyglądają wasze przygotowania?

– To jest gra w piłkę nożną, a więc większa część zajęć to ćwiczenia z piłką. Trenujemy dwa razy w tygodniu, bowiem sporo osób nie mieszka w Łodzi i przyjazd dla nich stanowi problem. Oczywiście zawodnicy mają rozpiski, co robić w domu we własnym zakresie. Głównie są to ćwiczenia siłowe lub poprawiające motorykę. Mamy w sztabie trenerów od przygotowania motorycznego, fizjoterapeutów, więc każdy jest pod odpowiednią opieką. Bardzo dużą wagę przykładamy do sposobu poruszania się o kulach. Jest to całkowicie inna technika biegu niż ta, z którą mają do czynienia w codziennym życiu. Przynosi to już zamierzone efekty, piłkarsko wyglądamy o niebo lepiej, niż było to kilka miesięcy temu.

– Jak pan ocenia potencjał zespołu? Czy za kilka lat ta grupa zawodników może z sukcesami rywalizować na krajowym podwórku?

– Myślę, że tak. Zwłaszcza jak przypomnę sobie pierwszy trening z zespołem, gdzie mieliśmy problem wymienić dwa, trzy podania. Jeśli minęło około pół roku, a my gramy już z najlepszymi i stwarzamy sobie z nimi sytuacje… to bez wątpienia ten potencjał jest. Mamy w drużynie bramkarza, który dostał powołanie do reprezentacji Polski po ostatnim turnieju. Każdy z zawodników robi systematycznie progres. Uważam, że jeszcze zobaczymy chłopaków z pola w kadrze narodowej.

Rozmawiał Dawid

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x