W. Wraga: „Pamięć o nim na pewno pozostanie”

3 maja 2021, 12:18 | Autor:

Wśród gości, którzy pojawili się wczoraj w specjalnej audycji poświęconej pamięci Andrzeja Możejki, znalazł się również Wiesław Wraga. Co prawda obaj występowali w Widzewie Łódź w innych latach, ale już po zakończeniu kariery długo współpracowali. O czym usłyszeliśmy na antenie Widzew.FM?

Zdobywca bramki w słynnym meczu z Liverpoolem przyznał, że informacja o śmierci legendarnego obrońcy czerwono-biało-czerwonych spadła na niego nagle. „Trzy dni wcześniej rozmawiałem z Andrzejem i nic nie wskazywało na to, żeby coś takiego miało się stać. Wiadomo, że miał już swoje lata, doskwierały mu pewne choroby, ale nikt nie liczył się z jego odejściem. Dla mnie to był wielki cios. Informację tę otrzymałem od Jurka Łuczyńskiego, który był bliskim przyjacielem Andrzeja i pomagał mu w trudnych chwilach” – mówił były zawodnik.

Wraga nie miał okazji grać wspólnie ze ŚP. Możejką, bo gdy on trafił do Łodzi, to defensor wyjechał do Finlandii. „Jeżeli chodzi o boisko, to minęliśmy się. On odszedł w kwietniu 1982 roku, a ja przyszedłem w czerwcu. Potem przyjeżdżał na urlop do Łodzi i mówił, że bardzo mu się podoba w Finlandii. Wiele ciekawych rzeczy dowiedziałem się od Andrzeja. Później należał do naszego Stowarzyszenia Byłych Piłkarzy, w pewnym momencie zaprosiłem go też do pomocy przy prowadzeniu szkółki w Pabianicach. Przez pięć lat pracował w Włókniarzu z najmłodszymi dzieciakami i dobrze się z nimi dogadywał. Szkoda, że nikt nie pomyślał, żeby tych byłych piłkarzy w należyty sposób wykorzystać również w Widzewie” – mówił na antenie.

„Johnny” również po zakończeniu kariery cały czas interesował się losami Widzewa, pomagał również przy odbudowie klubu. „Tyle lat, ile Andrzej spędził w Widzewie i tyle, ile dla niego zrobił, to jest bardzo rzadko spotykana rzecz. Przeszedł od trzeciej ligi do mistrzostw Polski oraz europejskich pucharów, do samego końca był też kibicem, do czasów epidemii regularnie pojawiał się na stadionie. Chętnie dzielił się swoimi spostrzeżeniami, nie kombinował, nie owijał w bawełnę, mówił o tym, jaki chciałby, żeby ten Widzew był. (…) Był też jedną z nielicznych osób, które podpisały dokument dotyczący reaktywacji klubu. Aż przykro mi to mówić, ale było nas wtedy trzech: Marek Pięta, Andrzej i ja. Teraz jako jedyny zostałem z tego grona. Zawsze chcieliśmy dobra Widzewa, do tego dążyliśmy. Jeżeli ktoś nie lubi słuchać prawdy, to potem patrzył na nas w dziwny sposób” – stwierdził były napastnik.

Prezes Stowarzyszenia Byłych Piłkarzy Widzewa Łódź im. Ludwika Sobolewskiego wierzy w to, że ŚP. Możejko nie zostanie zapomniany również przez młodsze pokolenia kibiców łodzian. „Nasze Stowarzyszenie powstało po to, żebyśmy trzymali się razem w trudnych momentach i sobie pomagali. Andrzej też miał takie trudniejsze chwile, w których zawsze staraliśmy się go wspierać. Przykre, że go już z nami nie ma, ale jestem przekonany, że pamięć o nim na pewno pozostanie. Jeżeli ktoś mówi, żeby nie żyć historią, tylko skupić się na teraźniejszości, to niech doceni to, ile serca oraz zdrowia zostawili ci, którzy ten Widzew budowali. Jestem ciekaw, ilu z obecnych ludzi czeka to samo” – dodał na zakończenie Wraga.

Subskrybuj
Powiadom o
9 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
9
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x