Widzew w „Finansowej Ekstraklasie 2025/2026” #2 Koszty, wynagrodzenia i akademia

1 października 2026, 20:24 | Autor:

W drugiej części naszej analizy raportu „Finansowa Ekstraklasa 2025/2026” skupiliśmy się na stronie kosztowej klubów. Jak na tle ligowej konkurencji Widzew Łódź wypada w aspekcie wydatków na swoje funkcjonowanie?

Pierwsza część naszej analizy skupiona była na stronie przychodowej. Nie dawało to jednak pełnego obrazu, ponieważ tamte elementy publikacji firmy Grant Thornton nie uwzględniały kosztów funkcjonowania klubów czy organizacji samych dni meczowych. Jedyne ujęte w niej wydatki dotyczyły zakupu piłkarzy. Teraz przyjrzeliśmy się więc temu, jak przy Piłsudskiego przeznaczają środki finansowe na płace, zarówno dla piłkarzy i członków sztabu szkoleniowego, jak również tzw. pracowników administracyjnych.

Przypomnijmy, że zgodnie z planami UEFA obowiązuje od dwóch sezonów mechanizm ograniczający wydatki na wynagrodzenia do poziomu 70% przychodów. Wcześniej było to jeszcze 80%, a w ubiegłych latach nie było w tym aspekcie żadnych rekomendacji. Zmiana ta ma pomóc uniknąć sytuacji, w której kluby przeznaczają na pensje zbyt dużo w stosunku do tego, czym dysponują. Mogłoby to znacząco zachwiać ich stabilnością.

Koszty związane z prowadzeniem klubowej akademii można natomiast rozumieć dwojako. W niektórych miastach kompletnie nie przykładają dużej wagi do szkolenia młodzieży, bazując głównie na zawodnikach sprowadzanych z zewnątrz. W innych ośrodkach wychowuje się piłkarzy, którzy później sprzedawani się do silniejszych drużyn z dużym zyskiem. Jeszcze inni stosują model mieszany, częściowo oparty o wychowanków, a częściowo o transfery przychodzące. Wydatki na piłkarskie szkółki same w sobie nie są więc wyznacznikiem poziomu rozwoju klubów, ponieważ te mogą mieć różną politykę w tym względzie.

Widzew w „Finansowej Ekstraklasie 2025/2026” #1 Przychody i transfery

1. KOSZTY OPERACYJNE

W pierwszej części analizy raportu przedstawialiśmy przychody, jakie kluby Ekstraklasy osiągnęły w okresie 1 lipca 2025 – 30 czerwca 2026. Teraz przyszła kolej, by przyjrzeć się kosztom ich funkcjonowania. Składają się na tę kwotę wydatki na wynagrodzenia (szczegółowo opisujemy je w dalszej części artykułu), transfery, organizację dnia meczowego, wynajem stadionów, wyprawy na mecze wyjazdowe, zgrupowania, marketing i wiele innych. Najwięcej pieniędzy w poprzednim sezonie znów wydano przy Łazienkowskiej, gdzie jako jedyni przekroczyli granicę 250 milionów złotych. Grosza nie szczędzono też przy Bułgarskiej oraz… przy Piłsudskiego!

Po dwóch latach na dziewiątym miejscu, Widzew wskoczył na podium, z kwotą 148 milionów złotych. Oznacza to prawie dwuipółkrotny wzrost kosztów sezon do sezonu (!), który niestety nie przełożył się na wynik sportowy. Jak wiadomo, piłkarze do ostatniej kolejki musieli walczyć o uniknięcie spadku do I ligi.

Najskromniej żyli z kolei w Radomiu, Gdyni oraz Katowicach, a danych z Niecieczy nie otrzymano. Suma wydatków pozostałej siedemnastki przekroczyła półtora miliarda złotych!

2. ZYSK/STRATA

Znając zarówno przychody klubów, jak i koszty ich działania, można zweryfikować, gdzie odnotowano zysk, a kto zakończył poprzednią kampanię ze stratą. Jeszcze do niedawna wyjściem na plus pochwalić mogły się tylko trzy ośrodki, a teraz – opierając się na danych z raportu – można zauważyć, że ich liczba wynosi siedem. To tylko jeden klub mniej niż przed rokiem, więc można zaryzykować stwierdzenie, że kondycja finansowa zaczyna się w Polsce stabilizować.

Drugi raz z rzędu najlepiej poradziła sobie Jagiellonia Białystok, generując ponad 82 miliony złotych zysku. Tuż za nią jest Górnik Zabrze, a podium nieoczekiwanie zamknęła Legia Warszawa, na której stan finansów często się narzeka. Największą klapę zaliczył oczywiście Widzew, co zwiastowała już poprzednia grafika. Różnica pomiędzy wydatkami a przychodami była ogromna i finalnie wskazała, że klub odniósł prawie 81 milionów złotych straty! Potężna inwestycja w nowych zawodników i ich utrzymanie nie przełożyły się na sukces sportowy, więc efekt mógł być tylko jeden. Warto jednak uspokoić kibiców, że póki co właściciel Robert Dobrzycki pokrywa straty z własnej kieszeni, więc nie stanowi to zagrożenia dla dalszego funkcjonowania. Niemniej jednak czasy, gdy Łodzianie byli wskazywani jako przykład oszczędnego działania, odeszły w cień.

Pamiętajmy przy tym, że wynik ten nie uwzględnia wydania 100 milionów złotych na transfery, ale też podwyższenie kapitału przez Dobrzyckiego w kwocie 143,6 miliona złotych, więc ostateczny rachunek będzie inny. Wraz z dokapitalizowaniem po stronie przychodowej znajdzie się suma 210,9 miliona złotych, po stronie kosztowej ok. 248,1 milionów złotych. Strata będzie więc sporo mniejsza (ok. 37,2 mln zł), ale i tak najwyższa w stawce.

Komu jeszcze wiodło się kiepsko? Na spory minus wyszły też Cracovia oraz Zagłębie Lubin, natomiast w lidze (znów bez uwzględniania Termaliki) zanotowano 45 milionów złotych zysku.

3. UDZIAŁ WYNAGRODZEŃ W PRZYCHODACH

Aby sprowadzać lepszych piłkarzy, trenerów czy nawet szeregowych pracowników, trzeba przeznaczać na ich wynagrodzenia większe pieniądze. A żeby móc to zrobić, trzeba te środki posiadać. Problem pojawia się wtedy, gdy kluby generują zbyt duże wydatki na płace, nie mając na to odpowiednich funduszy. Idealną sytuacją jest jak najmniejszy udział przy jednoczesnej realizacji swoich sportowych celów. Jak pokazuje raport, najmniejszy procentowy udział wydatków na wynagrodzenia funkcjonował w sezonie 2024/2025 w Jagiellonii , która zdołała wywalczyć trzecie miejsce, a następnie awansować do europejskich pucharów. Jeszcze lepszym osiągnięciem, choć przy nieco większym udziale płacowym, pochwalić może się wicemistrz z Zabrza, do tego zdrowo do kwestii płac podchodzono też w Poznaniu, gdzie ponownie zagościł mistrzowski tytuł.

Istną katastrofą należy określić to, co w kwestii wynagrodzeń wydarzyło się przy Piłsudskiego! Na pensje wydano aż 150% tego, co trafiło do kasy klubu (bez podnoszenia kapitału), czyli przez rok kwota ta wyniosła 101 milionów złotych! Jak już pisaliśmy, zalecenia piłkarskich centrali określają ten poziom na maksimum 70%, więc w Łodzi coś poszło bardzo nie tak i jest nad czym pracować, jeśli chodzi o urealnienie wynagrodzeń. Podkreślmy jednak, że w raporcie nie zapomniano o fakcie dokapitalizowania spółki przez Roberta Dobrzyckiego, dlatego wskazano też, że uwzględniając jego zastrzyk finansowy w kwocie 143,6 miliona złotych, wynagrodzenia pochłonęły już znacznie mniejszą część przychodów 48%.

Poprzedni sezon „pod kreską” skończyli również Korona Kielce i Zagłębie, a także ex aequo trio GKS, Radomiak i Piast. Średnio w lidze przeznaczano na płace 64% przychodów, więc zmieszczono się w rekomendowanym limicie.

4. RÓŻNICA W UDZIALE WYNAGRODZEŃ

Jak już wspominaliśmy, obecny sezon jest pierwszym, w którym obowiązuje dyrektywa UEFA, zobowiązująca kluby do wydawania na wynagrodzenia maksymalnie 70% przychodów. Patrząc na dane z minionej kampanii, restrykcje te spełniałoby większość drużyn. Wyjątek wciąż stanowią Korona, Zagłębie, Piast oraz Radomiak. Na powyższej liście wśród przekraczających limit znajdują się też GKS i Widzew, ale w obu przypadkach doszło tam do podwyższenia kapitału i dzięki temu wskaźnik mieści się rekomendowanych widełkach.

Analizując różnice pomiędzy rozgrywkami 2024/2025 a poprzednimi należy najmocniej wyróżnić Lechię Gdańsk, która zmniejszyła udział wynagrodzeń w przychodach o 22 punkty procentowe. Z pewnością wpływ miał na to zakaz transferowy, nałożony na klub, co wymusiło wdrożenie dużo bardziej racjonalnej polityki płacowej. Dobrze w tym aspekcie poradzili sobie też w Radomiu oraz Lubinie. Nawet mistrz z Bułgarskiej obniżył swój wskaźnik, choć w jego przypadku wpływ miało znacznie większe pozyskiwanie środków.

Nie uwzględniając „kroplówki” Dobrzyckiego, przy Piłsudskiego panowało w tej materii totalne Bizancjum. Udział wynagrodzeń w przychodach wzrósł o ponad 100 punktów procentowych, więc bez pieniędzy właściciela klub byłby dziś na prostej drodze do bankructwa. Wzrost zaliczyli też w Kielcach i Częstochowie, ale w Koronie także podnoszono kapitał spółki, więc problem był mniej odczuwalny.

Warto zaznaczyć, że średnio w całej Ekstraklasie nastąpił znaczy wzrost udziału wynagrodzeń w przychodach, ale wynik mocno wywindował tu RTS. Bez jego szaleństw w opłacaniu pracowników nie byłoby aż tak dużego skoku.

5. WYNAGRODZENIA KWOTOWO

Pierwsza część analizy raportu przyniosła nam konkretną wiedzę na temat przychodów klubów Ekstraklasy w sezonie 2025/2026. Znając je, a także procentowy udział wynagrodzeń, można dokładnie określić, ile w poszczególnych spółkach wydawano na płace. Nie jest zaskoczeniem, że najwięcej na piłkarzy, sztaby szkoleniowe, drużyny akademii oraz tzw. pracowników administracyjnych przeznaczyła Legia – ponad 133 miliony złotych! Drugi najhojniejszy dla swoich ludzi był Lech, a trzeci Widzew.

Wskaźnik udziału wynagrodzeń przy Piłsudskiego liczono w oparciu o przychody ogólne, określając go na 150%. Oznacza to, że na płace przeznaczono aż 101 milionów złotych, a więc o 71 milionów złotych więcej niż za kampanię 2024/2025! Wiadomo, jaki wynik sportowy osiągnięty przy tych nakładach, ale to najlepiej zobrazuje kolejne kategoria. Nowością jest, iż Grant Thornton pokazał również wykres, w którym ujęto wynagrodzenia bez amortyzacji zawodników, czyli stopniowego rozliczania w kosztach wartości praw do ich rejestracji. „UEFA zalicza ten koszt do kosztów zespołu jako element kalkulacji współczynnika wynagrodzeń” – wyjaśniono w raporcie. Pomijając amortyzację, Widzewiacy przeznaczyli na pensje 83,4 miliona złotych, w tym 68,3 miliona złotych na pierwszy zespół, 10,2 miliona złotych na klubową administrację oraz 4,8 miliona na drużyny spod szyldu akademii.

Dodajmy, że najskromniej żyli w Trójmieście, bowiem Lechia i Arka znalazły się na dwóch ostatnich miejscach. Obie ekipy spadły do I ligi, więc można doszukać się tutaj silnego związku. Trzeci od końca był natomiast Motor, który zdołał utrzymać się w elicie.

6. WYNAGRODZENIA A WYNIK SPORTOWY

W raporcie „Finansowa Ekstraklasa” znalazła się również kalkulacja określająca efektywność wydawanych pieniędzy na płace. Sumę środków przeznaczonych na wynagrodzenia przeliczono przez dorobek punktowy w końcowej tabeli poprzedniej kampanii, ale ponieważ przedstawiono ją jako mały czytelny wykres, dokładne wartości wyliczyliśmy sami. Najlepiej w tej kwestii wypadli Gdańszczanie, ale marna to pociecha biorąc pod uwagę fakt, że spadli do I ligi. Lepsze humory mieli księgowi w Radomiu i Lublinie, bo utrzymywane tanim kosztem zespoły zajęły miejsca dające utrzymanie.

Po raz trzeci z rzędu najbardziej przepłaconym zespołem była Legia. Każdy zdobyty przez nią punkt kosztował średnio 2,73 miliona złotych, co jest wartością znacznie wyższą niż przed rokiem. Inna sprawa, że tak naprawdę sekundy dzieliły stołecznych piłkarzy od awansu do europejskich pucharów, a wtedy pogodzenie się z mianem płacowego hegemona było łatwiejsze.

Niestety, Widzewiacy także nie mają powodów do zadowolenia. Znaleźli się na przedostatnim miejscu, wydając średnio 2,40 miliona złotych za każde ligowe „oczko”! Dodajmy dla porównania, że w poprzednim sezonie przelicznik ten wynosił 0,73 miliona złotych za punkt. Różnica jest więc ponad trzykrotna, oczywiście na niekorzyść czerwono-biało-czerwonych. Słabo wypadł też Lech, ale zdobycie mistrzostwa Polski z pewnością osłodziło mu ten fakt.

Zauważyć trzeba też ogólną tendencję. Nie uwzględniając Termaliki, której danych zabrakło, kluby Ekstraklasy płaciły średnio 1,09 miliona złotych za punkt. Rok wcześniej było to 0,81 miliona złotych.

7. KOSZTY PROWADZENIA AKADEMII

W audycie firmy Grant Thornton znalazły się również informacje, ile poszczególne kluby wydały na funkcjonowanie swoich akademii. Na czele klasyfikacji doszło do tzw. mijanki pomiędzy dwiema największymi firmami w tym względzie. Drudzy przed rokiem Legioniści niemal podwoili (!) koszt szkolenia młodzieży i przeskoczyły drugiego w stawce „Kolejorza„, który swoje nakłady podniósł w dużo mniejszym stopniu. Podium ponownie zamknęli „Miedziowi„. Najmniej na akademię wydali Radomiak oraz ex aequo Korona i Lechia.

Łodzianie uplasowali się w środku tabeli – na ósmej pozycji, a więc trzy miejsce wyżej niż rok wcześniej. Jak podano w opracowaniu, w poprzedniej kampanii koszt utrzymania Akademii Widzewa wyniósł 6,2 miliona złotych, a więc dwa i pół raza więcej niż poprzednio! Jakie efekty przyniosły te nakłady? Docenić trzeba spokojne utrzymanie rezerw w III lidze i ich triumf w wojewódzkim Pucharze Polski. Niestety, wciąż niewiele ma z tego pierwsza drużyna, w barwach której nie występuje obecnie ani jeden piłkarz choć częściowo wyszkolony w Łodzi…

W całej Ekstraklasie przeznaczono 141,7 miliona złotych na działanie szkółek piłkarskich, czyli prawie 44 miliony złotych więcej rok do roku! Średnia wyniosła 7,87 miliona złotych.

PODSUMOWANIE

Kibice Widzewa Łódź przywykli już do tego, że ich ukochana drużyna nie jest w stanie nawiązać do dawnych sukcesów. Pojawienie się Roberta Dobrzyckiego spowodowało jednak, że nadzieje na powrót do wielkości na nowo odżyły. Apetyty wzmocniły ruchy transferowe, jakie wykonano w poprzednim sezonie. Zainwestowanie 100 milionów złotych w transfery kazało wierzyć, że nadchodzą tzw. tłuste lata, ale to nie nastąpiło. Obecnie przy Piłsudskiego nie ma więc ani sukcesów, ani finansowego rozsądku.

Trzeba zgodzić się z opinią, że bezpieczeństwo klubu zależy obecnie tylko od jednej osoby. Gdyby z dnia na dzień Dobrzycki z jakiegoś powodu zaprzestał pompowania do spółki swoich prywatnych środków lub wstrzymał sponsorowanie jej przez swoje spółki, co także stanowi solidne wsparcie pieniężne, Widzew stałby się bankrutem. Na szczęście właściciel nie wykazuje zniechęcenia i wciąż ma w sobie dość determinacji, by kontynuować proces pt. „Make Widzew Great Again„. Musi mieć jednak świadomość, że w kolejnych latach dalsze zasypywanie dziury budżetowej będzie absolutnie konieczne do normalnego funkcjonowania.

Aby Łodzianie mogli wrócić do finansowej stabilizacji, jaka panowała za czasów Tomasza Stamirowskiego, musieliby w ciągu najbliższych sezonów drastycznie ograniczyć koszty. To spowodowałoby oczywiście obniżenie teoretycznej wartości sportowej drużyny. Dzięki inwestycjom Roberta Dobrzyckiego, klub stał się czołowym rozgrywającym na transferowym rynku, a chcąc zrównoważyć wydatki z przychodami, znów stałby się graczem drugiego czy trzeciego szeregu. Aby podtrzymać dążenie do wielkości, trzeba skupić się na pozyskiwaniu większych pieniędzy poprzez wyniki na boisku i sprzedaż zawodników.

W trzeciej części analizy raportu „Finansowa Ekstraklasa 2025/2026” skupimy się na środkach z tytułu dnia meczowego, bazie kibicowskiej czy sprzedaży klubowym pamiątek. Opublikujemy ją na WTM niebawem.

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Stary kibic
1 godzina temu

Myślałem, że od czasu Andrzeja Grajewskiego, jak przyjeżdżał tym swoim czerwonym samochodem z torbą pieniędzy na wypłaty, to mnie nic nie zdziwi, a jednak… A jak bez wielkich pieniędzy można zrobić dobry zespół to Katowice pokazały. Ten sam trener, od czasu jak rywalizowaliśmy z nimi w 2 lidze. I teraz gdzie oni są a gdzie my? Ale Masło zrobi z tym porządek.

Last edited 1 godzina temu by Stary kibic
1
0
Would love your thoughts, please comment.x