Wielki problem „Starego Czecha”. To może być koniec…
16 września 2026, 09:32 | Autor: RyanSwoją boiskową jakością, charakterem oraz skromnością, prezentowaną przez lata w pierwszym zespole Widzewa, Marek Hanousek zyskał nie tylko wielki szacunek trybun. Wielu uważa go za jedną z małych klubowych legend okresu reaktywacji klubu. Dziś pomocnik przeżywa trudny moment.
Hanousek trafił do Łodzi w lutym 2021 roku z MFK Karvina. Szybko wywalczył miejsce w składzie, choć początek miał dość przeciętny. Bywał niedokładny i spóźniony, a w swoim drugim występie w podstawowym składzie wyleciał z boiska za dwie żółte kartki. Na szczęście nie trzeba było czekać na jego powrót do wysokiej dyspozycji, która rosła z meczu na mecz. Wspomniany sezon zakończył się rozczarowaniem, bowiem Widzewiacy zajęli dopiero dziewiąte miejsce w I lidze.
Kolejna kampania była już znacznie lepsza i prowadzeni przez Janusza Niedźwiedzia czerwono-biało-czerwoni wywalczyli awans do Ekstraklasy. Czeski zawodnik należał do liderów drużyny – opuścił tylko jedno spotkanie o punkty i strzelił trzy gole. Również w Ekstraklasie można było liczyć na jego umiejętności, pozwalające mu świetnie przerywać akcje rywali w środku boiska. Co prawda zdarzały mu się gorsze chwile, ale zazwyczaj wynikało to z problemów zdrowotnych. Dopiero w poprzednim sezonie jego forma zaczęła wyraźnie słabnąć i w obliczu wielu transferów przychodzących, na dobre stracił miejsce w składzie.
Zimą Hanousek postanowił więc poprosić klub o możliwość skrócenia obowiązującego do lata kontraktu. W RTS czuł się postacią zbędną, więc wolał wrócić do ojczyzny i pomóc zagrożonej degradacją na drugi poziom rozgrywkowy Dukli Praga, w której rozegrał prawie 250 spotkań! Pozwolono mu wyjechać, lecz misja się nie udała. Stołeczna drużyna spadła z ekstraklasy, dlatego „Stary Czech„, jak sam o sobie mówił w chwili pożegnania, postanowił skorzystać z możliwości powrotu do Widzewa. Zasilił III-ligowe rezerwy, by wspierać młodzież swoim boiskowym doświadczeniem i był powoli przygotowywany do pracy szkoleniowej.
Właśnie w barwach „dwójki” piłkarz wystąpił we wtorkowym spotkaniu Pucharu Polski z Polonią Bytom. Na murawie przebywał do 73. minuty, bowiem musiał opuścić ją z powodu groźnego urazu. Problem był na tyle duży, że nazywany przez kibiców „Profesorem” gracz schodził z boiska z pomocą kolegów – sam nie był w stanie stawiać kroków. Po końcowym gwizdku trener Paweł Ściebura wyjawił, że najprawdopodobniej doszło do uszkodzenia ścięgna Achillesa. Jeśli okaże się ono zerwane, konsekwencje mogą być poważne!
Z tą samą kontuzją od kwietnia zmaga się Lukas Lerager z pierwszego zespołu. Duńczyk przeszedł wówczas zabieg rekonstrukcji ścięgna, a lekarze oszacowali, że przerwa w grze potrwa aż osiem miesięcy. Lerager planuje powrót do treningów z piłką w listopadzie, ale w grze o stawkę zobaczymy go dopiero w przyszłym roku. Jeśli u Marka Hanouska będzie podobnie, może to oznaczać koniec kariery zasłużonego zawodnika. Wszak ma on już 35 lat, więc powrót mógłby być jeszcze trudniejszy.
Trzymamy kciuki, by wyniki badań były pomyślne i uraz nie okazał się aż tak poważny!








Górnik Zabrze
Legia Warszawa
Lech Poznań
Zagłębie Lubin
Wisła Kraków
Piast Gliwice
Pogoń Szczecin
Jagiellonia Białystok
Korona Kielce
GKS Katowice
Widzew Łódź
Cracovia
Wisła Płock
Radomiak Radom
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Wieczysta Kraków
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Mazovia Mińsk Maz.
Wisła II Płock
Jagiellonia II Białystok
Widzew II Łódź
Wigry Suwałki
Warta Sieradz
Pelikan Łowicz
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Olimpia Zambrów
ŁKS II Łódź
KS CK Troszyn
Polonia Lidzbark Warm.
Mławianka Mława
ŁKS Łomża