S. Kozlovsky: „Miałem pewne wątpliwości, czy uda nam się utrzymać”
6 czerwca 2026, 11:12 | Autor: Oskar
Wczoraj wieczorem na antenie RadioWidzew.pl odbyła się audycja „Rozmowy Totalnie Swobodne”, której gościem był już były piłkarz czerwono-biało-czerwonych, Samuel Kozlovsky. O czym mówił Słowak?
Co u niego słychać?
„Jestem trochę zmęczony po ślubie. Do tego teraz trwa w naszym nowym mieszkaniu w Bratysławie trwa remont. Musimy to szybko załatwić, bo za dwa dni wyjeżdżamy na wakacje”.
O pierwszych uczuciach od odejścia
„Prawdę mówiąc to tęsknię za Łodzią i za wszystkimi chłopakami, ale muszę zacząć nowe życie tutaj w Bratysławie. Będę śledził wyniki Widzewa i zobaczymy, jak poradzicie sobie beze mnie (śmiech)”.
O ostatniej kolejce i swoich indywidualnych wynikach w tym sezonie
„Jestem zadowolony z tego ostatniego meczu, bo udało się zaliczyć asystę i asystę drugiego stopnia. Z asysty jestem zadowolony, bo przynajmniej jedną udało się zaliczyć w tym sezonie. Oczekiwałem jednak od siebie znacznie więcej. To było bardzo trudne dla głowy, bo grasz regularnie, a nie notujesz żadnych liczb”.
Co było powodem tak słabego sezonu?
„Myślę, że jednym z problemów było to, że od pierwszego meczu nie graliśmy, jak drużyna – każdy chciał udowodnić na boisku swoją wartość i pokazać swoje umiejętności. To nie była gra zespołowa tylko indywidualna. Było również sporo zmian. Częste zmiany trenerów, a każdy z nich chciał grać w zupełnie inny sposób. Dla niektórych piłkarzy mogło to być problematyczne. Na koniec przyszedł trener Vuković, który to rozumiał. Pokazał nam, że w pierwszej kolejności musimy być drużyną”.
Wątpił w utrzymanie?
„Miałem w pewnym momencie wątpliwości, ale wierzyłem do ostatniej kolejki, że uda nam się zostać w Ekstraklasie. Jeżeli mogę mówić za całą szatnię, to uważam, że wszyscy wierzyli do końca, że uda nam się utrzymać na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce”.
O kontuzji Christophera Chenga
„Za trenera Jovićevicia nie grałem dużo i myślałem, że Cheng będzie grał do końca. Później doznał kontuzja to chciałem dać z siebie wszystko. Nie byłem na to gotowy mentalnie, bo przed kontuzją Chenga nie grałem jakoś dwa miesiące. Chciałem jednak bardzo grać od pierwszej minuty, grać dobrze i pomóc zespołowi”.
O końcówce sezonu
„Sądzę, że dla nas każdy z sześciu-siedmiu ostatnich meczów był traktowany w kategorii finału. Wychodziliśmy na boisko i wiedzieliśmy, że musimy wygrać. Trener Vuković starał się zdjąć presję z szatni, a przerzucić ją na własne barki”.
Czy piłkarze znali wyniki równolegle toczącego się meczu w Niecieczy?
„Nie wiedzieliśmy, jaki jest wynik w spotkaniu Termaliki z Lechią. Dowiedziałem się dopiero, jak zszedłem z boiska – wtedy chłopaki powiedzieli mi, że Termalika wygrywa. Mecz między tymi drużynami jednak nie wpłynął w żadnym momencie na nasze podejście do meczu z Piastem”.
Czemu Widzew na wyjazdach prezentował się znacznie gorzej, niż w meczach domowych?
„Chcieliśmy wygrać każdy mecz – tego jestem pewny. Jak mam być jednak szczery, to nie jestem w stanie stwierdzić, co wpływało na taką rozbieżność między meczami domowymi a wyjazdowymi. Może mecze wyjazdowe były większym wyzwaniem psychologicznym, aniżeli piłkarskim. Nawet, jak wygrywaliśmy w niektórych z tych spotkań, to na koniec zawalaliśmy robotę w ostatnich minutach”.
Kiedy postanowił odejść z Widzewa?
„Slovan Bratysława był zainteresowany mną w trakcie zimowego okienka transferowego, ale w tamtym momencie Widzew nie chciał podejmować rozmów w sprawie mojego odejścia, bo chcieli żebym został. Później pierwszym wyborem był Cheng, co nieco mnie przybiło, bo nie pozwolono mi odejść i nie dostawałem minut. Miałem jednak pół roku do końca kontraktu, więc mogłem rozpocząć rozmowy z innym klubem. Cały czas byłem w kontakcie ze Slovanem, ale pytałem jeszcze w Widzewie, jak kształtuje się moja przyszłość i czy to moje ostatnie spotkania dla tego klubu. Powiedzieli mi, że z racji na fakt, że nie wiedzieliśmy, czy uda nam się utrzymać, to nie są w stanie mi powiedzieć, czy podpiszemy nowy kontrakt. W ostatnim miesiącu sezonu dalej nie wiedziałem, co się wydarzy tutaj, więc zdecydowaliśmy się podpisać kontrakt ze Slovanem”.
O najlepszych wspomnieniach
„Jeśli chodzi o najlepsze wspomnienia to wszystkie wyjazdy – czy to do Turcji czy do Opalenicy, bo świetnie spędzało mi się czas z drużyną. Z boiska natomiast najlepiej będę wspominał mecz z Zagłębiem, w którym dwukrotnie asystowałem Jakubowi Sypkowi”.







Lech Poznań
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
GKS Katowice
Legia Warszawa
Zagłębie Lubin
Wisła Płock
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Korona Kielce
Motor Lublin
Cracovia
Widzew Łódź
Piast Gliwice
Lechia Gdańsk
Arka Gdynia
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
ŁKS Łomża
Warta Sieradz
Wigry Suwałki
KS CK Troszyn
Wisła II Płock
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
Lechia Tomaszów Maz.
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mławianka Mława
Olimpia Elbląg
GKS Wikielec
Broń Radom
GKS Bełchatów
KS Wasilków
Znicz Biała Piska