A. Vuković: „Ekstraklasa to moje naturalne środowisko”

26 maja 2026, 08:29 | Autor:

Trener Widzewa Łódź, Aleksandar Vuković, któremu udało się utrzymać Widzew w Ekstraklasie, był gościem poniedziałkowego programu „Moc Futbolu” w Kanale Sportowym. Co mówił? 

O tym, ile razy w ostatnich miesiącach zaczynał wątpić w utrzymanie

„Wątpliwości są stałym bywalcem naszej codzienności. Chodzi o to, żeby nie zostać przy tych myślach tak długo. Nie da się być w sytuacji takiej, w jakiej my byliśmy i nie myśleć o negatywnym scenariuszu. Staraliśmy się jednak, by przeważała ta myśl optymistyczna, taka która prowadzi nas do wyjścia z sytuacji”.

O tym, jak dźwigał szatnię po punktach gubionych w końcówkach meczów

„To szczególnie nie było łatwe. Przegraliśmy na Legii w ostatniej sekundzie, na Radomiaku w ostatnich minutach, bramka w Częstochowie. To było bardzo bolesne, ale z drugiej strony daje jeszcze większą satysfakcję, bo nie jest łatwo po takich ciosach stać i walczyć dalej. My po praktycznie każdym z tych przykrych wydarzeń potrafiliśmy odpowiedzieć na swoim boisku wygrywając następny mecz. To jest kluczem do osiągnięcia celu”.

O pierwszych myślach po przyjściu do Widzewa

„Przede wszystkim nie lekceważyłem faktu, że objąłem drużynę, która przegrała 13 z 23 meczów. Nie podchodziłem do tego na zasadzie, że trzeba tylko pstryknąć palcem. To się nie dzieje z ekipami, które przegrywają tak często. Nie poradzę nic na to, że ludzie nie reflektują. Dalej idą w zaparte, bo ktoś założył czy napisał, że Widzew dokonujący transfery w każdej chwili ma wygrywać. To nie jest w mojej naturze, by tak do tego podchodzić. Z drugiej strony widziałem też, że ta drużyna jest inna niż była w pierwszych 23 spotkaniach. Zimą przeszła też kilka pozytywnych zmian. Najbardziej wartościowi zawodnicy w tym sezonie dochodzili właśnie zimą. To było takim optymistycznym akcentem. Kończyliśmy sezon łącząc ludzi, którzy przyszli zimą, tak jak Kapuadi, Wiśniewski, Drągowski z tymi, którzy grają w Widzewie dłużej, jak Fran Alvarez, Shehu, Krajewski. Także ci, którzy przyszli latem, czyli Bergier, Fornalczyk, Baena. To świadczy, że mieliśmy trzy zestawy, które trzeba było ze sobą złączyć, więc nie było to takie proste. Z drugiej strony myślę, że efekt był pozytywny”.

O otoczce medialnej wokół Widzewa

„Nie da się zespołu od tego całkowicie odciąć. Na pewno ja zawsze namawiam do tego, by jak najmniej uczestniczyli w szopce medialnej i tym, co można przeczytać o sobie czy kolegach. To nie jest nikomu potrzebne. Ja osobiście bardzo rzadko zerkam na to, co się dzieje. Tylko tyle, by wiedzieć, kto jest aż tak wrogo nastawiony. Jest paru takich mistrzów świata, zawsze się tacy pojawiają. Na razie ja jako trener Vuković zawsze mówię im: papa. Dowożę i robię to, co do mnie należy w najlepszy sposób, ale powtarzam, że dowożę tylko dlatego, że wiem, że zaraz mogę nie dowieźć i z dużą pokorą podchodzę do tej pracy. Wiem, co trzeba robić w różnych sytuacjach z drużyną. Wierzę, w to co robię i skupiam się na tym. Reszta to dodatek, czasem dodatkowa motywacja. Przykładowo pamiętam, że przeczytałem tytuł, gdzie ktoś napisał, że Vuković zachowuje się, jakby prowadził zespół A Klasy. Moja odpowiedź jest taka, że całe życie spędziłem w Ekstraklasie. Nie wiem, co to jest A Klasa. Ekstraklasa to moje naturalne środowisko. To jest mój sposób myślenia. Jestem w stanie przekonać drużynę do tego, że ona idzie zaparcie w to, że się nie podda i tak rzeczywiście jest – to dla mnie największe zwycięstwo. Po przegranej na Legii, Radomiaku mieliśmy już nie wstać. Odpowiedź jest zupełnie inna, włącznie z ostatnim meczem z Piastem. Wiem, że gdybyśmy jako Widzew utrzymali się w taki sposób jak Piast, to byśmy nie mieli życia. Nie byłoby to tak delikatnie dotknięte, że utrzymujemy się dzięki Termalice albo odjęciu punktów Lechii. Zrobiliśmy to, by właśnie uniknąć takiego gadania”.

O tym, czy przejmował się zarzutami o słabym stylu gry

„Nie ulega wątpliwości, że kolejność jest najpierw taka, że liczy się cel, a dopiero potem efekty wizualne. Ja to tak widzę, a nie odwrotnie. Wtedy trudno właśnie o ten cel. Tym się nie przejmowałem, bo to nonsens. Oglądam ligę i zespoły, które skutecznie walczą o najwyższe cele i też nie widzę tam fajerwerków. To jest tak, jak z ostatnim półfinałem Ligi Mistrzów. Najpierw widzieliśmy mecz, w którym padło tyle bramek, że każdy był zachwycony, a potem te same dwie drużyny zagrały spotkanie, jakby to określili eksperci, że trenerzy nie mieli pomysłu. Zupełnie mnie to nie dotyka, bo ja wiem, że drużyny, które prowadzę i które prowadziłem, to gdy stworzyłem sobie w nich swoje warunki, to potrafiliśmy grać efektownie, strzelając dużo goli i mając styl, który nie jest kwestionowany. Jeżeli masz natomiast przysłowiowy nóż pod gardłem i grasz o życie, to musisz pewne rzeczy uprościć, bo nie potrzebujesz komplikować sobie życia”.

O tym, czy miał dylemat przed przyjściem do Widzewa ze względu na przeszłość w Legii

„To była oferta bardzo dobrego klubu, dobrej drużyny. To się liczyło najbardziej. Oczywiście nie chcę też pracować tam, gdzie mnie nie chcą, więc nie odczuwałem takiego czegoś, że miałbym być jakoś niechciany w Widzewie. Tutaj odpadł ten element, który mógłby być przeszkodą dla mnie. Jako trener i profesjonalista, który nie wstydzi się swojej przyszłości, jak najbardziej jestem zadowolony, że mogę pracować w takim klubie i z taką drużyna. Cieszy mnie, że przed nami kolejny sezon pracy”.

O tym, czy poprowadzi drużynę w przyszłym sezonie

„Tak. To trochę umknęło niektórym, że moja umowa nie jest do końca sezonu, bo ja już nie jestem na etapie trenera początkującego, czy strażaka, który wchodzi do klubu na dwa miesiące. Od razu wiedziałem, że mam umowę na cały kolejny sezon. Oczywiście ze świadomością ryzyka, że może być to sezon w I Lidze. Mimo tego się zgodziłem, bo sama marka i projekt, nawet jeżeli miałoby to trwać długo, nie zrażało mnie to. Aczkolwiek zależało mi i starałem się, byśmy razem pracowali w Ekstraklasie. To jest dzisiaj duża satysfakcja, że się to udało”.

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x