Boniek o Vukoviciu: „Problemem Widzewa nie jest trener”

4 września 2026, 18:06 | Autor:

W piątek na łamach portalu Weszło opublikowane zostały odpowiedzi Zbigniewa Bońka na pytania zadawane przez czytelników, co jest na tych łamach stałą rubryką. Jeden z fragmentów dotyczył pozycji Aleksandara Vukovicia w Widzewie Łódź.

Mówiąc bardzo łagodnie, czerwono-biało-czerwoni nie zanotowali wymarzonego wejścia w nowy sezon. Z sześciu ligowych meczów wygrali zaledwie jeden, w dodatku ten, który większość kibiców i tak traktowała, jako wkalkulowaną porażkę – na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Pozostałe starcia kończyły się trzema porażkami i dwoma remisami, a na domiar złego zaliczono też fiasko w Pucharze Polski, odpadając z niego już w 1. rundzie. Martwić może też to, że będący wiosną istną twierdzą własny stadion (Vuković nie przegrał na nim ani razu), stał się dla rywali kopalnią punktów. RTS zdobył na nim jedno oczko, a resztę spotkań przegrał, w tym dwukrotnie z Koroną Kielce.

Nie powinno być więc żadnym zdziwieniem to, że w widzewskiej społeczności trwa gorąca dyskusja na temat przyszłości trenera. Emocje znacznie podgrzewają też media, co chwilę sugerując zbliżającą się dymisję. Nie wszyscy fani są jednak przekonani, że kiepskie wyniki są winą samego „Vuko„. Wielu dostrzega, że Serbowi wyraźnie brakuje szczęścia, zarówno do decyzji sędziowskich, przez które zespół mógł stracić nawet cztery punkty, jak i bardzo niefortunnych zachowań swoich zawodników – patrz kuriozalna pomyłka Bartłomieja Drągowskiego z Lechem Poznań. Pechowo było też w środę, bowiem Łodzianie byli znacznie groźniejsi od Korony, ale polegli po jednej z nielicznych akcji gości, a także na skutek swojej własnej nieskuteczności w ataku.

Ważną okolicznością łagodzącą jest także stan kadry. Szkoleniowiec nie ma absolutnie żadnej alternatywy na bokach obrony dla Marcela Krajewskiego i Maria Garcii, stracił lidera środka pola w osobie Juljana Shehu, a formy z poprzedniego sezonu nie może odnaleźć Sebastian Bergier. Dodajmy do tego fakt, iż wielu nowych piłkarzy dołączyło do drużyny bardzo późno, będąc daleko od tzw. dyspozycji startowej. Aż trzech z nich złapało kontuzje zaraz na starcie (Jusuf Gazibegović, Giannis Papanikolaou oraz Paulinho), a Stipe Biuka i Dariana Malesa trzeba ostrożnie wprowadzać do gry. Podobnie będzie raczej z Danim Silvą.

Presję z Vukovicia ściąga także wspomniany Boniek, który gdzie indziej znajduje bolączki, jakie targają klubem. „Myślę, że dziś problemem Widzewa nie jest trener, a cała organizacja, czyli urządzenie wszystkiego tak, żeby wszyscy wiosłowali w tę samą stronę. Ważne też, by wszyscy byli do dyspozycji trenera i wszyscy pomagali trenerowi. Jeżeli będziemy co trzy miesiące zmieniać dyrektorów sportowych, trenerów i tak dalej, to do niczego to nie doprowadzi. Będzie się to tylko wiązało z wydaniem niesamowitej kasy, natomiast wyników sportowych nie będzie” – czytamy na Weszło.

Zibi” liczy też na to, że przy Piłsudskiego w końcu zapanuje spokój, bo jego zdaniem tylko w takich warunkach uda się wreszcie nawiązać do ambicji właściciela Roberta Dobrzyckiego i rzeszy kibiców. „Widzewowi zawsze życzyłem najlepiej i mam nadzieję, że ktoś w końcu wyciągnie wnioski. Wierzę, że Widzew będzie miał trochę wewnętrznego spokoju i będzie mógł myśleć o tym, jak pracować, co robić, by były lepsze wyniki. A nie myśleć tylko o tym, kogo trzeba wymienić, bo to nie jest żadna droga do sukcesu” – stwierdziła legenda Widzewa.

Cały tekst z cytatami Zbigniewa Bońka można przeczytać TUTAJ

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
hubertinio
1 godzina temu

Zgadzam się! Spokoju i cierpliwości. Dziennikarze, szczególnie co Warszawscy, już grzeją temat kto za Vuko. Nie dajcie się nabrać. Nie jest idealnie, ale wierzę że będzie lepiej.

Tak
1 godzina temu

Amen!

2
0
Would love your thoughts, please comment.x