D. Banasik: „Cieszymy się, że zaczynamy z takim przeciwnikiem”

26 lutego 2021, 11:15 | Autor:

Już niebawem piłkarze Widzewa Łódź przystąpią do drugiego meczu w rundzie wiosennej. Tym razem o komplet punktów może być trudniej, bowiem ich rywalem będzie mający ekstraklasowe aspiracje Radomiak Radom. Zarówno o planach na najbliższy mecz, jak i o celach „Zielonych” na drugą część sezonu porozmawialiśmy z trenerem Dariuszem Banasikiem.

– Jakie nastroje panują w drużynie przed inauguracją?

– Nie mogliśmy się doczekać wznowienia ligi. Graliśmy kilkanaście dni temu z Lechem i też to był fajny rywal na przetarcie. Widzew traktujemy bardzo priorytetowo, dlatego cieszymy się, że zaczynamy ligę z tak wspaniałym przeciwnikiem i na tak ładnym stadionie.

– A jak oceni pan rundę jesienną w waszym wykonaniu? Jesteście usatysfakcjonowani liczbą zdobytych punktów? Czy do pełni szczęścia mogło być ich trochę więcej?

– Mieliśmy bardzo trudną rundę, bo zaczynaliśmy ją od grania na nieswoim stadionie. Z Widzewem graliśmy w Pruszkowie i dla nas to był mecz wyjazdowy. Aspekt własnego boiska w tej lidze jest bardzo ważny. Na początku udało się zdobyć kilka cennych punktów, ale później przyszedł kryzys. Ostatnie jedenaście spotkań było jednak bez goryczy porażki. Dodatkowo straciliśmy zaledwie trzy bramki. Zespół się zgrał i wrócił do Radomia, a wyniki przyszły. Na koniec pozwoliło to zająć czwarte miejsce, które jest adekwatne do przebiegu rundy jesiennej. Jesteśmy usatysfakcjonowani, ale teraz chcemy zdobyć więcej punktów.

– Strata do drugiego miejsca to zaledwie dwa punkty. W poprzednim sezonie chyba była większa?

– Była większa. Do drugiego miejsca było chyba około sześciu punktów. Teraz jest zdecydowanie mniej, ale obecnie liga jest bardziej wyrównana. No może poza Niecieczą. Trzeba jednak pamiętać, że Termalica grała jedenaście meczów u siebie, więc wydaję mi się, że też będzie miała trudną rundę. W tym roku mamy silniejszy zespół, zwłaszcza w defensywie. Tracimy mniej bramek, jest większa rywalizacja i te szanse na awans są większe.

– Na papierze solidnie się wzmocniliście w zimowym okienku transferowym. Na kogo warto zwrócić uwagę i śledzić jego boiskowe poczynania?

– Mamy sporo zawodników, na których trzeba zwrócić uwagę. Wraca Patryk Mikita i już może grać w meczu. Wraca także Mateusz Radecki, a jest to piłkarz na poziomie ekstraklasowym. Dodatkowo cały ten zaciąg zagranicznych zawodników, którzy grali na wysokim poziomie. Większość z nich grała w ekstraklasach europejskich. Mieli wzloty i upadki, ale prezentują odpowiedni poziom. Teraz musimy ich wkomponować w zespół, bo ten jest zgrany. Odszedł tylko jeden ważny piłkarz dla nas i to na sam koniec okienka. To też pokazuje, że można się u nas bardzo dobrze wypromować i pójść do Ekstraklasy za konkretne pieniądze. Teraz tak zrobił Karol Podliński, a rok temu chociażby Rafał Makowski czy Dawid Abramowicz.

– Wracając jeszcze do rundy jesiennej i starcia Widzewa z Radomiakiem. Jak trenerowi udało się odmienić zespół w piętnaście minut?

– Tak grają właśnie beniaminkowie. Troszeczkę na tej euforii po awansie. Wyszliście pewni siebie, a z minuty na minutę boisko zaczęło weryfikować. Robak zdobył szybko bramkę i trochę nam zajęło otrząśnięcie się. W drugiej połowie przeszliśmy na dwóch napastników, zaczęliśmy grać odważniej. Efekty tego było widać po końcowym gwizdku.

– To była pierwsza wiktoria, zaś druga w przypadku Dawida Abramowicza. Trener maczał w tym palce?

– Abramowicz swój najlepszy czas miał w Radomiaku. Dostał ode mnie swobodę na boisku i się rozwinął. Poszedł do Ekstraklasy, bo od zawsze to było jego marzeniem. Tam nie pokazał pełni swoich umiejętności. Ja mam zawsze dobry kontakt z zawodnikami i ci chętnie do mnie wracają. Prezes do mnie zadzwonił, że Abramowicz idzie do Widzewa i poprosił, abym skontaktował się z nim i spróbował przekonać go do powrotu. Tak zrobiłem i do niego zadzwoniłem. Kilka chwil to zajęło, ale w końcu się udało. Drugą rzeczą, która zdecydowała było to, że on się dobrze czuł u nas i może liczyć na tę swobodę boiskową.

– A jak przebiegł u was okres przygotowawczy? Obyło się bez kontuzji?

– U nas jest mało kontuzji. Nie mamy dużego sztabu odpowiadającego za przygotowanie motoryczne. Rzadko w sumie tak bywa, ale ja jako trener też zmieniłem podejście. Kiedyś były okresy przygotowawcze, a teraz inaczej trenujemy, bardziej startowo. Nie można sobie pozwolić, aby zespół na początku słabo wyglądał. Mecz z Lechem dał nam odpowiedź, że wszystko jest na swoim miejscu. Bardzo dobrze fizycznie wyglądaliśmy w tamtym spotkaniu. Wszyscy są zdrowi, a tylko Damian Jakubik nie zagra, ale to z powodów kartkowych.

– Czyli plan na piątek jest jeden: zwycięstwo?

– Wszystko zweryfikuje boisko, ale chcemy wygrać. Widzew ma bardzo dobre statystyki u siebie. Uważamy natomiast, że mamy mocniejszy zespół i jedziemy do Łodzi po trzy punkty.

– Czy to, że Widzew zaczął wcześniej ligowe zmagania może mieć wpływ na wynik piątkowego meczu?

– Myślę, że nie. Szanse obu drużyn są wyrównane. Tylko to, że gramy w Łodzi ma znaczenie. Wiadomo, że inaczej gra się u siebie, a inaczej na wyjeździe. O tyle dobrze, że gramy bez publiczności. Każdy chyba wie, jacy są widzewscy kibice. Zresztą sam jako młody chłopak jeździłem na mecze Widzewa, bo pochodzę z Łęczycy, a tam wszyscy są za Widzewem. Chociaż mamy lepszy zespół niż łodzianie to myślę, że szansę są pół na pół. Nie boimy się Widzewa i jedziemy po zwycięstwo. Nie zapominajmy, że w tym spotkaniu będą dodatkowe podteksty. Trzech waszych piłkarzy grało u mnie w Radomiaku. Jutro zapewne wystąpi tylko Mateusz Michalski, którego chciałem zostawić, ale on zdecydował inaczej i wybrał Widzew. Są jeszcze Merveille Fundambu i Michał Grudniewski, lecz raczej nie zagrają. Trener Dobi pewnie nie zdecyduje się dokonać zmian po wygranym meczu z Koroną.

– Widzę, że plan na łodzian przygotowany. Analizowaliście tylko starcie z Koroną czy braliście pod uwagę też to, jak Widzew prezentował się w sparingach?

– Nie mogę tego zdradzić. Analizowaliśmy Widzew bardzo dokładnie. Znam dobrze ten zespół i poszczególnych piłkarzy, bo z kilkoma już pracowałem. Prowadziłem już kiedyś Przemka Kitę, ale i wiem na co stać Pawła Tomczyka, Marcina Robaka, Mateusza Możdżenia czy Daniela Tanżynę. Zdarzało się, że graliśmy naprzeciw sobie. Teraz na pewno nie będę ujawniał, jaki mamy plan na ten mecz i co chcemy wykorzystać. Jesteśmy dobrze przygotowani, co można było to zobaczyć w meczu z Lechem. Zabrakło trochę szczęścia, bo graliśmy z tym rywalem jak równy z równym. Fajnie, że zaczynamy z Widzewem, bo na taki mecz nie trzeba nikogo mobilizować. Powiedziałbym nawet, że często trzeba hamować piłkarzy.

– Gdy rozmawialiśmy pierwszy raz, trener był daleki od wyznaczania wtedy celu, jaki przyświeca Radomiakowi na ten sezon. Czy on już teraz się wykrystalizował?

– Dla mnie jako trenera cały czas najważniejsze jest skupianie się na każdym kolejnym meczu. Mamy oczywiście długoterminowy cel, którym jest awans do Ekstraklasy. Nawet patrzeć na tabelę nie mógłbym powiedzieć, że naszym celem jest utrzymanie. Trzeba się jednak skupiać na pojedynczych spotkaniach. Nie możemy myśleć co będzie w maju czy czerwcu, gdy teraz przed sobą mamy starcie z Widzewem. To są takie cegiełki, które trzeba regularnie dokładać. Chcemy dobrze wejść w rundę.

Rozmawiał Dawid

Subskrybuj
Powiadom o
6 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
6
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x