J. Niedźwiedź: „Chcemy dalej kroczyć tą drogą”

27 września 2021, 10:45 | Autor:

Tak jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić, w poniedziałkowy poranek na antenie rozgłośni Widzew.FM odbyła się audycja, której gościem był Janusz Niedźwiedź. Trener Widzewa Łódź opowiadał zarówno o ostatnim meczu ze Skrą Częstochowa, jak i zbliżających się starciach w Rzeszowie i Niepołomicach. O czym mówił?

Pojedynek z częstochowianami był wyjątkowy, bo trybuny „Serca Łodzi” po raz pierwszy skandowały nazwisko szkoleniowca. Jak do tego podchodzi? „Można mówić wiele, ale tak naprawdę rozegraliśmy dopiero dziesięć kolejek. Przyszły tydzień będzie spokojniejszy, więc wtedy podsumujemy sobie nasze ostatnie występy, dokonamy jakiejś głębszej analizy, spojrzymy, jak to wszystko wygląda. Jesteśmy w połowie rundy, za chwilę się ona skończy, bo czas upływa szybko, ale wciąż podchodzimy pokornie do tego, co robimy. Na pewno chcemy dalej kroczyć tą drogą. Przed nami następne wyzwania i najbliższe dwa mecze” – usłyszeliśmy.

W piątek ważną rolę odegrali zmiennicy – do siatki trafili przecież wprowadzeni w drugiej połowie Bartosz Guzdek i Kacper Karasek. Głębia składu może więc powodować w sztabie spory ból głowy. „Zmiany w tym meczu pokazują, jaką trudność sprawia nam wystawienie składu, bo nie mamy przestrzeni, żeby każdego zadowolić. Zależy nam, żeby zawodnicy trzymali chłodną głowę, walczyli o swoje, dawali sygnały, że miejsce w jedenastce im się należy. Wszyscy muszą naciskać na podstawową grupę, która wcale nie jest jakoś specjalnie z przodu przed rezerwowymi. Możemy wystawić pięciu-sześciu innych piłkarzy, będą to piłkarze z innymi predyspozycjami, ale dadzą nam określony efekt” – przyznał opiekun łódzkiego klubu.

W audycji padło pytanie również o Pawła Tomczyka, który zdobył dwie bramki w sparingu z Ursusem Warszawa. „Każdy zawodnik ma określone możliwości i predyspozycje, a naszą rolą jest, żeby wycisnąć z niego maksimum. Trzeba robić z nim setki powtórzeń, analizować jego zachowania, dawać wsparcie, ale w pewnym momencie piłkarz musi samemu obronić się na boisku. W sobotę Paweł strzelił dwa ładne gole i wierzę, że gdy dostanie szansę pokazania się w lidze, to w końcu przekuje to na bramki z gry. Widzimy, że Paweł robi postępy na treningach, czasem są to drobne rzeczy, lecz one składają się na całość. Na pewno nie można mu zarzucić braku zaangażowania. (…) To jest dla niego trudny okres, bo stracił miejsce w składzie, ale każdy zawodnik w naszej drużynie będzie otrzymywał pomoc do końca. Nikogo nie skreślamy, tak będzie do ostatniego dnia” – powiedział trener czerwono-biało-czerwonych.

Teraz przed widzewiakami pucharowa potyczka z Resovią. Nikt przy al. Piłsudskiego nie zamierza jej jednak odpuszczać i koncentrować się wyłącznie na lidze. „Nie będziemy traktować pucharu ulgowo. Jedziemy do Rzeszowa po to, żeby wygrać, z tego powodu zostajemy też na miejscu cztery dni. Zależało mi na tym, żeby trochę oszczędzić zdrowie piłkarzy. Inaczej wrócilibyśmy do Łodzi w środę późnym wieczorem, a w piątek musielibyśmy ruszać pod Kraków. Nawet jeżeli zagra dwóch, trzech czy czterech innych zawodników, to nie będzie oznaczało, że eksperymentujemy, bo to po prostu grupa bardzo blisko podstawowego składu. Przed nami jeszcze dzisiejszy trening, nie wiemy też, czy Resovia wyjdzie czterema graczami w obronie, czy trzema, bo trener Mroczkowski często to zmienia. Niezależnie od tego, musimy być przygotowani na każdy z takich wariantów” – jasno zaznaczył szkoleniowiec.

Subskrybuj
Powiadom o
8 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
8
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x