J. Niedźwiedź: „Każdego dnia widzimy progres”

13 września 2021, 10:35 | Autor:

Jak w każdy poniedziałkowy poranek, dzisiaj na antenie klubowej rozgłośni Widzew.FM odbyła się pomeczowa audycja, której gościem był Janusz Niedźwiedź. Szkoleniowiec Widzewa Łódź w szczegółach opowiedział o kulisach piątkowego, zakończonego zwycięstwem starcia z GKS Katowice, ale nie tylko. O czym mówił?

Opiekun czterokrotnego mistrza Polski przyznał, że jest zadowolony zwłaszcza ze zmiany nastawienia kibiców, którzy uwierzyli w drużynę. „Tak jak już mówiłem na konferencji prasowej, naszym największym sukcesem jest to, że kibice uwierzyli w drużynę, utożsamiają się z nią i przychodzą na stadion z uśmiechem na twarzy. To jest największe zwycięstwo do tej pory. (…) Mnie też cieszą takie małe rzeczy, że zaczynamy spotkanie, a trybuny skandują nazwisko Konrada Reszki. To było coś fantastycznego, aż podniosłem ręce do góry, bo byłem pod wrażeniem. To także zasługa fanów, że Konrad tak dobrze bronił” – zdradził na początek.

Choć podopieczni trenera Niedźwiedzia wygrali z GKS dość zdecydowanie, katowiczanie postawili im trudne warunki. „Nawet beniaminkowie pokazują nam, jak trudno jest o punkty w tej lidze. Możemy się cieszyć ze zwycięstwa, ale GKS robił na boisku bardzo wiele, żeby nam przeszkodzić. Katowiczanie przez trzydzieści minut stwarzali zagrożenie, byli agresywni, grali w kontakcie, wychodzili wysoko. To był zespół, który nie było łatwo pokonać. Po przerwie to my byliśmy zdecydowanie konkretniejsi, ale po takim spotkaniu musi przyjść też chłodna refleksja. Sporo się udało, lecz część rzeczy musimy nadal dopracować. Trzeba powstrzymywać rywali od wszelkich zapędów oraz być jeszcze konkretniejsi” – usłyszeliśmy podczas porannej audycji.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania okazało się, że do bramki będzie musiał wskoczyć Konrad Reszka. W pełni wykorzystał on daną szansę. „Konrad już wcześniej dostawał sygnały, że jesteśmy zadowoleni nie tylko z jego pracy, ale też z jego podejścia. Cały czas podkreślamy, jak ważny to dla nas piłkarz. Wiemy, że nie jest łatwo być drugim bramkarzem. Możemy tu przywołać sytuację Jerzego Dudka, który przez lata był zmiennikiem Ikera Casillasa i wiedział, że nie będzie miał zbyt wielu minut. Cały czas musiał być jednak gotowy. I Konrad właśnie jest gotowy, i mentalnie, i pod każdym innym względem. To mnie cieszy” – dowiedzieliśmy się.

Szkoleniowca czerwono-biało-czerwonych ucieszyła też bramka zdobyta przez Mateusza Michalskiego. Dlaczego? „Podobne akcje stworzyliśmy też w meczu z Arką Gdynia, tylko nie zakończyliśmy ich golami, a szkoda, bo wszystko mogłoby się inaczej potoczyć. Skąd taka radość po bramce? Oprócz tego, że tak pięknie rozegraliśmy piłkę, najważniejsze jest to, że robimy to, co ćwiczymy: przebywanie między strefami, dawanie sobie opcji. Tylko wtedy ta gra ma opcję bytu i może toczyć się w takim tempie. Jeżeli chcemy grać szybko, to musimy zajmować pozycje, podnosić głowy, wszystko obserwować. Ten gol cholernie mnie cieszy też dlatego, że strzelił go Mateusz, ponieważ bardzo mu tej bramki brakowało. Cały czas trenuje z zapałem, jest ambitny, pracowity, jednak cały czas miał ten niedosyt” – powiedział na antenie.

Na ile trener Niedźwiedź jest zadowolony z aktualnej dyspozycji zespołu, który po ośmiu kolejkach zgromadził dziewiętnaście punktów? „Nie chciałbym tego określać procentowo. Wciąż nie znamy sufitu tych zawodników, bo każdego dnia widzimy progres. W moim rozumieniu futbolu jeszcze sporo brakuje do perfekcji. Jeżeli chcemy wygrywać seriami, to musimy być tacy, jak byliśmy w 55. minucie, gdy zdobyliśmy bramkę. Chciałbym, żeby zespół oprócz tego, że dominuje, po każdej stracie doskakiwał do rywala, nie pozwalał mu na wyprowadzenie kontry. W naszej grze nie może być momentów dekoncentracji. Ja w ten sposób widzę piłkę nożną i chciałbym, żebyśmy właśnie tak ciągle grali” – stanowczo zapewnił.

W audycji padło też pytanie o Przemysława Kitę, który od jakiegoś czasu trenuje już z pierwszą drużyną. Kiedy napastnik będzie do dyspozycji sztabu szkoleniowego? „Myślę, że jeszcze trochę czasu to potrwa i na pewno nie stanie się to we wrześniu, bo zaległości po tak ciężkiej kontuzji są duże. Nie planujemy niczego przyspieszać nawet o pięć minut, a co dopiero o kilka dni czy tydzień. Czekamy do momentu, aż Przemek będzie gotowy pod każdym względem, również mentalnym, aby wyjść na boisko bez obaw” – dodał opiekun widzewiaków.

Subskrybuj
Powiadom o
12 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
12
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x