L. Lerager: „Czeka mnie osiem lub dziewięć miesięcy ciężkiej pracy”

13 maja 2026, 20:20 | Autor:

Pomocnik Widzewa Łódź, Lukas Lerager udzielił ostatnio wywiadu dla duńskiego portalu „Bold”. 32-latek mówił m.in. o niedawno doznanej kontuzji, przyszłości swojej i drużyny czy oczekiwaniu na powrót do gry. 

O kontuzji Achillesa

„Na początku czuję się, jakby mnie kopano. Nie do końca rozumiem, co się dzieje, ale kiedy się rozglądam, nie ma nikogo w pobliżu. Czuję na stopie, że coś jest nie tak, inaczej niż zwykle. Stało się to w 85. minucie, więc kiedy na miejscu pojawili się lekarze i fizjoterapeuci, prawdopodobnie był ktoś, kto pomyślał, że staram się zmarnować czas. Sędziowie widzieli jednak po mnie, że nie jest do końca dobrze. Wcale nie bolało, co było dziwne. To najdziwniejsza kontuzja, jakiej kiedykolwiek doznałem”.

O diagnozie po meczu

„Miałem operację wieczorem po kontuzji, a na dole było kilku dobrych ludzi, którzy pomagali mi się tym zająć. Myślisz, że to najgorsze co się stało, ale jednocześnie jestem osobą, która uważa, że co miało lub ma się stać, to się stanie”.

O powrocie do gry

„Czeka mnie osiem lub dziewięć miesięcy ciężkiej pracy, a potem musisz poświęcić trochę czasu na powrót do formy. Ale nie chcę się przejmować, bo ważne jest, żebym wrócił w odpowiedniej kondycji”.

„Pewnie jest ktoś, kto myślał, że to koniec kariery, bo mam prawie 33 lata. Chcę udowodnić, że tak nie jest. Jasne jest, że myślisz, że to dużo czasu. Może uderzy mnie to dopiero później. Powiedziałem sobie jednak, żeby spojrzeć na to pozytywnie. Cieszę się, że jestem w klubie, w którym wszystko jest pod kontrolą i słuchamy się nawzajem. Zostałem sprowadzony ze względu na doświadczenie. i bycie jednym z liderów w drużynie. Powiedzieli mi, że jestem częścią długoterminowego projektu”

O walce o utrzymanie

„To straszne patrzeć na to z zewnątrz. Nienawidzę, gdy sam nie mam wpływu na różne sprawy. Właściwie to najgorsza rzecz, jaką znam. To szalony scenariusz, że mogę znaleźć się na drugim poziomie rozgrywkowym po tym sezonie, ale wszystko jest wciąż w naszych rękach. Nie spodziewałem się, że będziemy musieli walczyć o utrzymanie, ale to zupełnie nowy zespół”.

O życiu w Polsce

„Jako rodzina dobrze się zadomowiliśmy. Bardzo nam pomogło, gdy mój syn przyszedł do międzynarodowej szkoły, aby mógł spędzać czas z innymi dziećmi. Dało to także mojej żonie więcej wolności. Oczywiście, że szkoda, że nie mogę grać, biorąc pod uwagę, że to właśnie dlatego się tu przenieśliśmy. Życie jednak nie zawsze jest usłane różami. Czasem trzeba podjąć wyzwanie, także jako rodzina. Moja żona naprawdę walczy, bo chodzę o kulach od jakiegoś czasu. Ale dobrze nam idzie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że tu jesteśmy”.

Subskrybuj
Powiadom o
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Pan_Boczek
1 godzina temu

jakże odmienny wywiad od tego, którego jakiś czas temu hiszpańskim mediom udzielił Isaak

budda
54 minut temu

No i git, będzie dobrze, cokolwiek sie nie wydarzy.

Paweł 1910
44 minut temu

Panie Łukasz dużo zdrowia i czekamy na Ciebie do pomocy na boisku

3
0
Would love your thoughts, please comment.x