GKS Bełchatów – Widzew II Łódź 1:3 (1:2)
13 maja 2026, 18:50 | Autor: Oskar
Widzewiacy nie najlepiej zaczęli mecz w Bełchatowie, ale ostatecznie to oni wyszli z tego starcia zwycięsko! Rezerwy notują szóste ligowe – a siódme w ogóle – zwycięstwo z rzędu.
W składzie łódzkiego Widzewa ku naszemu zaskoczeniu zabrakło Jana Krzywańskiego, który znalazł się poza kadrą meczową. Jedynkę rezerw czerwono-biało-czerwonych zastąpi Antoni Błocki. Nie zagra także Daniel Gryzio, który zacznie spotkanie na ławce rezerwowych – zastąpił go Tomasz Bała, a tym samym na skrzydło został przesunięty Szymon Sołtysiński. W środku jeszcze w miejsce Leona Madeja wskoczył Kuba Nawrocki. Trener gospodarzy nie zdecydował się na zmiany względem poprzedniego starcia ligowego, w którym GKS Bełchatów pokonał GKS Wikielec 1:0.
W pierwszym kwadransie brakowało konkretów. Jedynie w szóstej minucie głową uderzał Kacper Popławski, ale było to na tyle niegroźne uderzenie, że bez problemów poradził sobie z nim Błocki. W dwudziestej minucie znów uderzał Popławski, ale tym razem obok słupka. Ten nie najlepszy początek meczu w wykonaniu Widzewiaków w końcu poskutkował stratą gola. W 26. minucie było zamieszanie w polu karnym, a w nim najlepiej odnalazł się Mateusz Wójcik, który pokonał golkipera Łodzian.
Do odrabiania strat rzucili się czerwono-biało-czerwoni. Chwilę po stracie gola swoich sił próbował Filip Przybułek, ale został zablokowany. Kolejna próba należała już do Nawrockiego i tym razem dobrze interweniował Tomasz Kucharski. Golkiper „Brunatnych” był jednak bezradny w czterdziestej minucie, kiedy bardzo dobrym, bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego popisał się Adam Ratajczyk. RTS tym samym doprowadził do wyrównania. Chwilę przed ostatnim gwizdkiem sędziego jeszcze jedną akcję wypracowali sobie podopieczni Pawła Ściebury, po której piłka odnalazła się w bramce strzeżonej przez Kucharskiego. Autorem bramki został kapitan rezerw łódzkiego Widzewa Filip Przybułek.
W pięćdziesiątej piątej minucie na boisku w miejsce Nawrockiego wszedł Leon Madej i od razu dał impuls do ataku. Najpierw po podaniu pomocnika dobrą okazję miał Szymon Sołtysiński, ale ostatecznie skończyło się na rzucie rożnym, z którego niestety nic nie wyniknęło. Niedługo później Madej był w roli strzelającego na bramkę. Uderzał głową po dośrodkowaniu Ratajczyka, ale nieczysto trafił w piłkę i nie zdołał pokonać bramkarza.
W kolejnych piętnastu minutach więcej z gry mieli Widzewiacy. Strzelali kolejno Tomasz Bała i Jan Juśkiewicz, ale telebim w Bełchatowie dalej pokazywał jednobramkową przewagę gości nad gospodarzami. W minucie osiemdziesiątej siódmej na murawie zameldował się Igor Busz, który zastąpił Bałę. Już dwie minuty po wejściu skrzydłowy wystawił świetną piłkę Sołtysińskiemu, który po zejściu Bały został przesunięty na szpicę. Niestety nasz napastnik nie trafił w tej sytuacji w bramkę. Ostatnie słowo w tym spotkaniu należało jednak do Łodzian. Bełchatowianie w poszukiwaniu wyrównania musieli zaryzykować i nieco się otworzyć. Skrzętnie wykorzystali to czerwono-biało-czerwoni, a konkretnie Gryzio, który strzałem w długi róg z najbliższej odległości ustanowił wynik tego meczu. Widzewiacy po raz drugi w tym sezonie pokonali GKS Bełchatów, strzelając w obu meczach łącznie sześć goli, a tracąc tylko jedną bramkę. To zwycięstwo sprawia, że rezerwy oficjalnie utrzymały się w III lidze, a co ważniejsze – zespół prowadzony przez Pawła Ścieburę notuje obecnie drugą najdłuższą serię zwycięstw w tym sezonie ligowym!
GKS Bełchatów – Widzew II Łódź 1:3 (1:2)
26′ Wójcik – 40′ Ratajczyk, 45′ Lipp (sam), 90+2′ Gryzio
GKS:
Kucharski – Sarnik (81′ Powroźnik) , Bartosiński, Lipp, Dębiński – Kościuk (55′ Szymorek) – Wroński, Wójcik, Napolov (66′ Goncalves), Pytlewski (55′ Wysiński) – Popławski (66′ Kasprzycki)
Rezerwowi: Wiśniewski – Warmuz, Małecki, Kato
Trener: Mateusz Milczarek
Widzew II:
Błocki – Kozłowski, Zieleniecki, Tanżyna, Juśkiewicz – Kołodziejczyk – Sołtysiński, Nawrocki (55′ Madej), Przybułek, Ratajczyk (77′ Gryzio) – Bała (87′ Busz)
Rezerwowi: Śliwiński – Przybylski, Najderek, Żytek, Kopko
Trener: Paweł Ściebura
Sędzia: Igor Weiner (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Wroński, Lipp – Błocki







Lech Poznań
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
GKS Katowice
Legia Warszawa
Zagłębie Lubin
Wisła Płock
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Korona Kielce
Motor Lublin
Cracovia
Widzew Łódź
Piast Gliwice
Lechia Gdańsk
Arka Gdynia
Termalica Nieciecza
Legia II Warszawa
ŁKS Łomża
Warta Sieradz
Wigry Suwałki
KS CK Troszyn
Wisła II Płock
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
Lechia Tomaszów Maz.
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mławianka Mława
Olimpia Elbląg
GKS Wikielec
Broń Radom
GKS Bełchatów
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Jazda z Bełtami,do 4 ligi ich spuścić
Właśnie odebrałem córkę spod stdionu (lvl 11), znajomi ją zabrali (mieszkam w Bełchatowie). Pytam, jak się jej podobało, mówi, że było dużo bluzgów. Ale najlepsze było jak mi powiedziała „w sercu kibicowałam naszym”. Pokazałem jej przed chwilą doping z Lechii. Była w szoku :)
Rozumiem, że znajomi incognito się wybrali? Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że ogóry Ci dziecko na ich mecze zabierają?
Pokazałem jej też żółtą koszulkę Vigo nr 26 Grzelczak, oryginał z meczu z kurnikiem w 1 lidze za cacka jeszcze, mecz już po awansie.
Urzekła mnie twoja historia
Podoba mi się, że trener ciągle coś usprawnia, przesuwa itp. To działa.
Rezerwy dla mnie radość i duma….szacun! Szkoda ,ze tak mało młodych gra.Juskiewicz tym razem średnio chyba złe buty założył. Sołtys walka ale bok to nie dla niego. Brawo ,ze gramy do końca i cały czas do przodu. Bramka w ostatnich minutach czyli jednak mozna chcieć wygrać.
Inna,o wiele lepsza drużyna,niż w poprzedniej rundzie.Trener Ściebura wyraźnie wie co robi.Pogratulować,i oby tak dalej .
Brawo
Teraz najważniejszy mecz sezonu.
17.06. finał PP okręgowego z Pelikanem Łowicz.
Finał u nas, ciekawe czy w Sercu Łodzi czy na boiskach treningowych?
Trzeba wygrać i zagrać za rok w PP centralnym. Może kogoś ciekawego wylosujemy.
To nie ma znaczenia kogo wylosujemy, na rezerwach i tak nie ma dopingu i mecze nie będą przecież rozgrywane na Piłsudskiego.
Taki Wroński w dzieciakach wymiatał, chciała go ściągnąć Borussia D. Gość został i chyba sodóweczka uderzyła i kończy jak kończy.