Masłowski dla Widzew TV: „Kibice kochają klub, ale chcę, by pokochali też drużynę”

10 sierpnia 2026, 09:52 | Autor:

Poniedziałek jest istotnym dniem w Widzewie Łódź, ponieważ oficjalnie pracę w klubie rozpoczyna Łukasz Masłowski. Nowy dyrektor pionu sportowego udzielił pierwszego wywiadu po objęciu swojej funkcji, opublikowanego przez Widzew TV. W południe odbędzie się natomiast konferencja prasowa z jego udziałem. Poniżej fragmenty wypowiedzi dla klubowej telewizji.

O powrocie do Widzewa

„Była to dla mnie najtrudniejsza decyzja zawodowa, a także jedna z najtrudniejszych decyzji życiowych. Zostawiłem projekt, który budowany był od samego początku przeze mnie i przez ludzi, którzy towarzyszyli mi w tej drodze. Doświadczenie zdobyte przez te cztery i pół roku w Jagiellonii, ale też wcześniej, pozwoliło mi podjąć decyzję, że czas na nowe wyzwania. Przemawiała przeze mnie ambicja sportowa i chęć zrobienia czegoś ciekawego w polskiej piłce. Do tego mówimy o Widzewie – myślę, że moment na zmianę był odpowiedni, ale ja też mam coś do oddania klubowi, który mnie ukształtował. Za projektem stoi Robert Dobrzycki, którego osoba też miała duży wpływ na przekonanie mnie. Nasze ambicje są bardzo spójne, więc wierzę w to, że to dobry moment na podjęcie nowych wyzwań. Wracam jednak nie budować relacje, tylko wykonać dobrą pracę”.

O różnicach między Jagiellonią a Widzewem

„Różni się pod wieloma względami. Jest klubem zdecydowanie większym, który ma inne cele i możliwości finansowe. O Widzewie bardzo dużo się mówi i pisze, czasami nawet za dużo, co nie pozwala skutecznie pracować. To, co jest podobne, to rzesza kibiców, jaka stoi za oboma klubami, ale w przypadku Widzewa mam wrażenie, że pomimo wielu lat bez sukcesów sportowych ta liczba fanów jest coraz większa”.

O swojej roli w klubie i potrzebie posiadania silnego grona fachowców

„Pion sportowy jest w klubie najważniejszy. Kluczowe jest to, by byli w nim jak najlepsi fachowcy, mający jak największą wiedzę na temat funkcjonowania w futbolu, nawet międzynarodową. Taką osobą jest Artur Płatek, który przez dziewięć lat pracował w Borussii Dortmund. Piotr Kosiorowski przez kilka lat pełnił funkcję dyrektora sportowego w Polonii Warszawa, dziś dołączą też nowi ludzie do sztabu szkoleniowego. Moim zadaniem będzie nakreślenie całej strategii sportowej i ścieżki, jaką klub ma podążać. Kompetencje będą podzielone, ale to nie jest tak, że odpowiedzialność będzie rozłożona na kilka osób. Zdaję sobie sprawę, że to ja biorę odpowiedzialność za to, jak klub będzie wyglądać sportowo. Trzeba stworzyć środowisko i grono osób, które będzie minimalizować ryzyko pomyłki. Widzew tak szybko się rozwija, że będzie potrzeba do tego wiele osób. Potrzebuję ludzi, którzy w wielu obszarach będą mądrzejsi ode mnie, bo to nie jest tak, że Łukasz Masłowski zna się na wszystkim. Odpowiedzialność na koniec biorę ja”.

O podziale ról w pionie sportowym

„Jak mówiłem, ja odpowiadam za nakreślenie ścieżki sportowej dla klubu i biorę odpowiedzialność za wszystkie obszary. Artur Płatek, biorąc pod uwagę jego międzynarodowe doświadczenie, będzie odpowiadał bardziej za relacje z agentami czy skauting, a Piotr Kosiorowski będzie bliżej zespołu, pomagając mu w takim życiu codziennym. Będzie takim łącznikiem między pionem sportowym a sztabem szkoleniowym”.

O celach przed nim postawionych

„Mam za zadanie zbudować fundamenty pod klub, który będzie liczył się w polskiej Ekstraklasie nie tylko tu i teraz, ale przez lata. Do tego potrzeba cierpliwości i zaufania, ponieważ nie da się tego zrobić w miesiąc. Jedno czy drugie okno transferowe nie sprawi z automatu, że zespół będzie najlepszy w Polsce. Moją rolą jest stworzenie środowiska w klubie, które pozwoli mu się rozwijać. A jeśli uda się to zrobić, marzenia nas wszystkich będą mogły się ziścić. Doskonale zdaję sobie sprawę, czego oczekują kibice i ja też mam takie ambicje, dlatego się tutaj znalazłem. Wierzę, że uda się to zrealizować, ale na to potrzeba czasu”.

O polityce transferowej

„Stawiamy na rozsądek i racjonalność, nie oznacza to, że klub nagle zacznie oszczędzać. Widzew ma duże możliwości finansowe, ale to nie będzie decydowało o tym, czy dany piłkarz do niego trafi. Decydować o tym ma profil tego zawodnika, czy pasuje do drużyny pod kątem sportowym. Wiem, że najlepiej oceniane są transfery mające najwyższą wartość rynkową, co nie zawsze idzie w parze z efektem na boisku. Dobrymi przykładami są Łukasz Zjawiński czy Rafał Adamski w Legii Warszawa, których pozyskanie było wyśmiewane. Jest wiele przypadków, gdzie szacowana wartość danego piłkarza nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli pojawi się jednak zawodnik bardzo przydatny, mogący sprawić, że zespół będzie się rozwijał, właściciel jest skłonny zapłacić niemałą kwotę. Ona musi być jednak adekwatna do jakości i miejsca, w jakim ten gracz się znajduje”.

O profilowaniu zawodników

„Będziemy tworzyć profile na poszczególne pozycje. Musimy najpierw wiedzieć, jak chcemy, by Widzew grał, a później dobierać pod to odpowiednich piłkarzy. Oczywiście jest to trochę taki koncert życzeń, bo nie da się ściągnąć idealnego zawodnika. Najczęściej wybiera się kogoś, kto jest jak najbliżej profilu, jaki się stworzy. Moje wyobrażenie na temat stylu gry zespołu jest takie, że ma on grać piłką, tworzyć wiele sytuacji, być odważnym i ofensywnym, ale jednocześnie odpowiedzialnym. Chciałbym, by Widzew miał swoje DNA, był proaktywny, choć w niektórych fazach trzeba być bardziej pragmatycznym, choć to tylko fazy. Chcę, by środowisko mówiło, że Widzew dobrze wygląda z piłką i jest ofensywny”.

O fundamentach drużyny

„Miałem czas, by przyjrzeć się kadrze zespołu i uważam, że jest kilku zawodników, którzy mają potencjał do tworzenia tego kręgosłupa. To napawa optymizmem. Wierzę, że w najbliższych meczach będzie widać, kto taki trzon tworzy. Moim zdaniem to muszą być osoby, które swoją obecnością udowodnią, że Widzew będzie mieć szansę coś wygrać. Że dadzą gwarancję stabilności i powtarzalności, a nie tylko pojedyncze epizody. Tacy ludzie tworzą szkielet drużyny. Mam z tyłu głowy kilka takich nazwisk i chciałbym, żeby one potwierdziły to na boisku”.

O Polakach w zespole

„Jak największa liczba Polaków w szatni jest kluczowa, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, w którym kierunku podąża rynek transferowy i wiem, jak ciężko sprowadzić Polaków ze względu na koszty. Krajowi gracze i rynek wewnętrzny będą tymi, których będziemy śledzić najmocniej i penetrować. Zrobimy wszystko, żeby wykorzystać możliwości finansowe Widzewa i takich piłkarzy, mogących podnieść nasz poziom sportowy, tutaj ściągnąć. Łatwiej budować na ludziach, którzy znają nasze realia i są już sprawdzeni w Ekstraklasie. Kluczowa jest jednak racjonalność wydawania pieniędzy”.

O podatku od bycia Widzewem

„Są pewne stawki rynkowe, a jeśli dotyczy to Widzewa, to wzrasta ona o kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procent. Uważam, że to nieuczciwe wobec klubu. Moją rolą jest także stać na straży, by taki podatek się nie pojawiał”.

O kulisach niedoszłego transferu Churlinova i relacjach z Haditaghim

„Nie chcę mówić o Darko Churlinovie, bo wolę skupiać się na zawodnikach, którzy chcą grać w Widzewie. W tym przypadku tak nie było. Co do Alexa Haditaghiego, uważam że wytworzył inną rzeczywistość. Oczywiście różnimy się pod względem kulturowym, ale jeśli jego kultura pozwala mu udostępnić w przestrzeni publicznej prywatną wiadomość, to życzyłbym sobie, żeby ona została pokazana w całości, a nie ścięta i przez to nie przedstawiała całości. Nie pozwoliłbym też sobie napisać do pana Alexa, gdybyśmy wcześniej nie mieli jakieś relacji prywatnej. Kreowanie wersji, że powinno się rozmawiać tylko na linii dyrektor – dyrektor lub prezes – prezes jest nieprawdziwe. Wielokrotnie kontaktował się ze mną, wysyłając mi ofertę pracy w Pogoni Szczecin i wtedy jakoś zapomniał skontaktować się honorowo z prezesem Jagiellonii Białystok”.

O stoperach i losach młodych graczy

„Widzew ma w kadrze czterech środkowych obrońców, więc nie ma powodu sprowadzania kogoś więcej. To wystarczająca liczba, żeby mogli między sobą rywalizować w trakcie sezonu. Co do Kamila Cybulskiego i Antoniego Klukowskiego czeka mnie rozmowa z trenerem Aleksandarem Vukoviciem na temat planu na tych graczy. Chciałbym, żeby się rozwijali, ale do tego musi być odpowiednia przestrzeń. Sezon jest długi i meczów jest dużo, więc rywalizacja jest otwarta. Bez tego drużyna nie będzie się rozwijała. To, że ktoś dziś wygrywa rywalizację nie oznacza, że niedługo się to nie zmieni. Są też zawodnicy, którzy najpewniej dostaną wolną rękę w poszukiwanie klubu, ale reszta zostanie i będzie walczyć o miejsce w składzie”.

O poszukiwaniach kolejnego napastnika

Jesteśmy świadomi, że w większości zespołów to kluczowa pozycja. Na dziś mamy czterech napastników i każdy z nich kosztuje, więc z zakontraktowaniem kolejnego wiąże się spora odpowiedzialność finansowa. Przyglądamy się tym piłkarzom, którzy rywalizują między sobą, ale okno transferowe trwa jeszcze przez miesiąc, więc wszystko jest możliwe. Najpierw chcemy, by szansę dostali ci, którzy mają coś do udowodnienia nie tylko kibicom, ale też sobie”.

O przyszłości zespołu

„Wiem, że drużyna musi zostać przebudowana. Kibice kochają klub, ale chcę, by pokochali też drużynę, a żeby tak się stało, ona musi być inna. Fakty są takie, że obecna rzutem na taśmę utrzymała się w Ekstraklasie. Nie chcę przeżywać tego po raz kolejny, więc to, kto zostanie w tym projekcie, zależy od samych piłkarzy, ich postawy i rozwoju. Nikogo nie przekreślam, ale będę oceniał i podejmował za chwile decyzję, kto może dalej z nami uczestniczyć w tym projekcie”.

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
5 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Piotro
1 godzina temu

Come Back Łukasz. Powodzenia!

Mario
41 minut temu

Mądre słowa odnośnie Cybulskiego i Klukowskiego albo ich rozwijamy dając minuty na boisku albo nie ma ich po co trzymać.

arek
34 minut temu

Głos rozsądku.
Cierpliwość spokój i zaufanie.
Czy wszyscy to zrozumieli ?
Mam nadzieję że tak

RTS
28 minut temu

Masło jesteśmy z Tobą!

Professor
27 minut temu

Albo schodzimy z kontraktu Zeqiriego i chlop odchodzi na wypozyczenie/transfer definitywny albo niech gra i daje opcje z lawki skoro gramy na 2 napastnikow w pierwszej 11tce. W obecnym formacie placimy chore pieniadze pilkarzowi, ktorego nie wpuszczaja na lawke rezerwowych. ŁM rozwiąż tę sytuację bo to jeden z najbardziej palacych tematow na ten moment

5
0
Would love your thoughts, please comment.x