M. Krakowiak: „Gdybym nie zasługiwał na grę, to nie grałbym w Katowicach”

8 sierpnia 2014, 19:19 | Autor:

Maciej_Krakowiak

Do ostatnich chwil obaj bramkarze Widzewa byli trzymani w niepewności, który z nich zagra w Katowicach. Ostatecznie wybór padł na tego, który sumiennie pracował z drużyną, czyli Macieja Krakowiaka. Puścił on w meczu z GKS dwa gole, ale przy żadnym błędu nie popełnił. Czy będzie to przepustka do wejścia między słupki na stałe?

– Złość po porażce w Katowicach już mięła, czy dalej siedzi wam to w głowach?

– Po meczu na pewno byliśmy źli, ale trzeba o tym jak najszybciej zapomnieć i skupić się na najbliższym spotkaniu z Dolcanem. Musimy wyeliminować błędy i zrobić wszystko, żeby wygrać to starcie.

– O tym, że wejdziesz do bramki, dowiedziałeś się w dniu meczu. Czy to pomaga od strony psychicznej czy lepiej wiedzieć wcześniej i móc się nastawić?

– Jest to normalna sytuacja w piłce. Dowiedziałem się w dniu meczu, ale byłem na to przygotowany od dawna. Cały okres przygotowawczy przepracowałem po to, aby wyjść w pierwszym meczu i udało mi się to osiągnąć.

– Jesteś zadowolony ze swojej postawy w spotkaniu? Przy karnym bramkarz jest praktycznie bez szans, ale przy pierwszej bramce byłeś bliski sięgnięcia piłki.

– Tak, ale zawsze można coś poprawić, przy każdej bramce coś można zrobić lepiej. Uważam, że mogłem zachować się trochę lepiej przy pierwszym golu dla GKS.

– Poprzednią rundę spędziłeś w Opolu, tam przegrałeś rywalizację z Damianem Primelem. Z czego to wynikało?

– Ciężko mi powiedzieć, taka była decyzja trenera. Po pierwszym przegranym meczu posadzili mnie na ławce, a akurat tak się złożyło, że Damian dobrze spisywał się w bramce i nie miałem za dużo do powiedzenia.

– Złośliwi twierdzą, że jeśli przegrałeś rywalizację w II lidze, to tym bardziej nie dasz sobie rady w I. Czy czujesz się na siłach, aby zamknąć usta krytykom?

– Tak – nie ma co dużo mówić, trzeba robić. Na tym się skupiam, a takie uwagi raczej mnie nie interesują.

– Masz 21 lat, a zwiedziłeś już 9 klubów. Nie brakuje ci stabilizacji, dłuższego pobytu w jednej drużynie?

– Na pewno chciałbym zostać gdzieś na dłużej, odnaleźć się, zgrać z zespołem. Sytuacja wyglądała jednak tak, a nie inaczej. Razem z trenerem Arturem Skowronkiem podjęliśmy taką decyzję. Stwierdziliśmy, że potrzebuję przede wszystkim gry i dlatego szukałem szczęścia w Opolu.

– Patryk Wolański narzekał, że po odejściu odpowiedzialnego za szkolenie bramkarzy Andrzeja Woźniaka znacznie obniżył się poziom treningów. Czy ty także uważasz, że z Jackiem Janowskim nauczysz się mniej?

– Z każdego treningu można coś wyciągnąć – zarówno z treningu z Andrzejem Woźniakiem, jak i z Jackiem Janowskim. Trzeba szukać cennych dla siebie szczegółów, bo każda lekcja jest ważna.

– Liczysz na to, że w meczu z Dolcanem także wejdziesz do bramki?

– Mam nadzieję, że dobrze przepracowałem ten tydzień i trener znowu postawi na mnie.

– Twoje pojawienie się w pierwszym składzie w meczu z GKS-em Katowice wzbudziło wiele kontrowersji, szczególnie u Twojego klubowego kolegi Patryka Wolańskiego. Powiedział on w rozmowie w WTM, że niedobrze jeśli polityka wygrywa ze sportem i że wystawienie Cię do bramki nie było decyzją sportową. Jak odniesiesz się do tych słów?

– To jest wypowiedź Patryka, ja nie będę tego komentował. Może tak uważać. Ja robiłem wszystko, żeby wyjść w pierwszym składzie. Pojechałem na obóz, przepracowałem ciężko okres przygotowawczy.

– Uważasz, że zasługujesz na miejsce w pierwszym składzie?

– Gdyby tak nie było, to nie zagrałbym w Katowicach. To, że pojechałem na obóz, byłem z drużyną, brałem udział w sparingach mogło mieć duży wpływ na decyzję trenerów. Robię i będę dalej robił wszystko, co w mojej mocy, aby grać dla Widzewa jak najlepiej.

Rozmawiała Paulina