Oceny Widzewiaków po meczu z Koroną

18 sierpnia 2026, 10:02 | Autor:

Niestety Widzew Łódź przegrał z Koroną Kielce po raz szósty z rzędu i śmiało można uznać to za najbardziej wstydliwe wydarzenie po powrocie do Ekstraklasy. Jak oceniliśmy podopiecznych Aleksandara Vukovicia?

Bartłomiej Drągowski (zawodnik meczu):
Kolejny kapitalny występ. Na jego bramkę oddano siedem strzałów i obronił pięć z nich. Przy obu trafieniach Fassbendera nie miał nic do powiedzenia i winą należy obarczyć graczy z pola. Gdyby nie Drągowski to Widzew przegrałby w sobotę z Koroną wyżej. Genialnie bronił setkę niemieckiego skrzydłowego i w samej końcówce powstrzymał Barczaka, którego xG w tej sytuacji wyniosło aż 0,7, czyli prawie tyle samo ile przy rzucie karnym. Do tego Drągowski miał 91% celności podań (tylko cztery niecelne długie podania). W pamięć zapadło nam płaskie podanie do Marcela Krajewskiego przez pół boiska z drugiej połowy, kiedy wyszedł z bramki, dopadając do futbolówki przed pędzącym napastnikiem.
Ocena: 7,5

Jusuf Gazibegović:
Co najważniejsze do odnotowania z jego występu to asysta drugiego stopnia. Dokładnie dograł piłkę na krótki słupek na głowę Juljana Shehu, któremu udało się przedłużyć to podanie do Kapuadiego. Wygrał dwa z pięciu pojedynków, pięć razy piłkę tracił i tyle samo razy ją odzyskiwał. Do tego miał jeden przechwyt i trzy wybicia, co jest drugim najlepszym wynikiem w zespole, mimo tego, że grał zaledwie przez czterdzieści pięć minut. W tych pierwszych, bardzo udanych, dwudziestu minutach wydawało się, że jest bardzo chętny do gry, pełen energii i po jego stronie w ofensywie działo się sporo dobrego. 
Ocena: 5,5

Przemysław Wiśniewski:
Znów profesorski występ. Dziesięć strat i szesnaście odzyskanych piłek (najwięcej w zespole). Wiśniewski stoczył w tym spotkaniu piętnaście pojedynków ogółem i wygrał aż dwanaście z nich. Do tego miał najwięcej przechwytów – siedem i najwięcej wybić – osiem. Parę razy źle wyprowadzał piłkę, ale nie wyniknęły z tego żadne tarapaty.
Ocena: 7

Steve Kapuadi:
Strzelił bramkę, więc ocena na pewno pójdzie do góry. Z drugiej zaś strony miał okazję do zdobycia dubletu, ale w ogólnie nie skalibrował celownika i postawił tylko na siłę. Chodzi nam o sytuacje z 46. minuty, kiedy po odbiciu piłki od poprzeczki, ta spadła pod nogi Kongijczyka. Nasz defensor – uderzał co prawda z ostrego kąta – ale wydaje się, że zabrakło tam zimnej głowy i pewniejszego wykończenia tej akcji. W końcówce popełnił też bardzo prosty błąd, kiedy źle obliczył tor lotu piłki. Przez to ta trafiła do Stępińskiego, a napastnik Korony genialnie ją wystawił Barczakowi. Ratował nas wtedy Drągowski. Nasz środkowy obrońca dziewięciokrotnie tracił piłkę i jedenastokrotnie ją odzyskiwał. W defensywie wygrał oba stoczone pojedynki, natomiast w powietrzu górą był w jednym z dwóch starć. Do tego zanotował cztery przechwyty (drugi wynik w zespole) i trzykrotnie oddalał zagrożenie (również drugi wynik w zespole Widzewa). Warto również wyróżnić skuteczność podań w trzecią tercję, bo tych miał najwięcej spośród wszystkich Łodzian. Na siedem prób, sześciokrotnie piłka znajdywała adresata.
Ocena: 6

Mario Garcia:
Trener Vuković chwalił Hiszpana na konferencji pomeczowej za jego występ. Garcia sporo wybiegał i zostawił sporo zdrowia na boisku. Niemniej to on nadział Widzewiaków na szybką akcje Koroniarzy, kiedy wszedł w drybling pod własnym polem karnym i sytuację stuprocentową Fassbendera bronił Drągowski. Zaliczył też najwięcej strat, bo siedemnaście, kiedy futbolówkę odzyskiwał tylko cztery razy. W ofensywie wygrał oba stoczone pojedynki, natomiast w defensywie tylko jeden z trzech. Nie są to dobre liczby. Z samej gry na plus na pewno bite stałe fragmenty gry. To po jego wrzutce z początku pierwszej połowy piłka trafiła w poprzeczkę, wcześniej odbita od Pięczka. Jeden powie, że to po prostu szczęście – my powiemy, że w zeszłym sezonie z reguły piłka kończyła na obrońcy ustawionym na pierwszym słupku. 
Ocena: 4,5

Mariusz Fornalczyk:
Nie był to jego mecz – niestety znowu. Zgasł po dobrym początku sezonu z Motorem. W pierwszej połowie podawał tylko trzynaście razy z 62% skutecznością. Miał tylko jedno udane dośrodkowanie i dwa udane dryblingi. Co ciekawe natomiast, tylko cztery razy tracił piłkę i pięciokrotnie ją odzyskiwał. W defensywie wygrał trzy z czterech starć zaś w ofensywie połowę z czterech. Z niego również trener Vuković był zadowolony i na konferencji sam wspominał, że żałuje tej zmiany. Powód był jednak słuszny, bo według Serba „Fornal” zbyt emocjonalnie podszedł do meczu i trzeba powiedzieć, że powoli tracimy do takich zachowań cierpliwość. Miniony sezon – jego pierwszy – był ogólnie ciężki, ale myśleliśmy, że rok wystarczyło na to, żeby oswoić się z tutejszą presją trybun i poszczególnych meczów. Fornalczyk nie ma osiemnastu lat. Dalej jest młody, ale ma dwadzieścia trzy lata i fakt, że już któryś raz nie trzyma ciśnienia, staje się powoli nieakceptowalne. Z samej gry można było odczuć, że w pierwszych dwudziestu minutach wraz z Gazibegoviciem przycisnęli rywala po prawej stronie i to oni tam dominowali. Z tego okresu dominacji wyniknęło jedno bardzo dobre dośrodkowanie, kiedy w jedenastej minucie dośrodkował idealnie na głowę Kornviga. Ciężko powiedzieć, czy zamiarem Duńczyka był strzał, czy jeszcze podanie – niemniej mogło skończyć się to znacznie lepiej.
Ocena: 3

Juljan Shehu:
To nie był dobry mecz Albańczyka, który poza spotkaniem z Wisłą Płock mniej lub bardziej zawiódł w pozostałych trzech starciach. Trzynaście strat, z czego sześć na własnej połowie (najwięcej). Dwunastokrotnie odzyskiwał futbolówkę (drugi wynik w zespole). Miał też przyzwoitą skuteczność pojedynków, ponieważ wygrał piętnaście z dwudziestu stoczonych. Kapitan Widzewa nie czuje gry. Zwalnia akcje, podejmuje złe decyzje, często niepotrzebnie holuje piłkę. Liczby się w miarę zgadzają, ale absolutnie nie przechodzi „testu oka”. Końcówka w jego wykonaniu była fatalna. Strata za stratą i to w sytuacji, w której przecież gonimy wynik na własnym terenie. Rozumiemy, że trener Vuković musi trzymać jego mocną pozycję w szatni, bo jest jednym z graczy, którzy najdłużej są w klubie i kapitanem. Niemniej trzeba się zastanowić czy spotkanie na ławce rezerwowych dobrze mu nie zrobi. Od zawodnika tej klasy oczekuje się znacznie, ale to znacznie więcej. Jedyny plus to jego przechwyt na połowie rywala w drugiej połowie. Chwilę później dobrze podawał prostopadle do Świderskiego, ale ten nie zdołał pokonać bramkarza.
Ocena: 2

Emil Kornvig:
Miał 98% celności podań przy czterdziestu jeden zagraniach. Do tego cztery straty i siedem odzyskanych piłek. Wygrał także siedem z jedenastu pojedynków ogółem, co też należy rozpatrywać pozytywnie. Dołożył też trzy przechwyty i miał trzecią co do wielkości ilość podań w trzecią tercję ze stuprocentową skutecznością. Wszystko fajnie, tylko w kluczowych momentach wyglądało to źle. Widzew kryje przy rzutach rożnych strefowo i zakładamy, że będący najbliższej dalszego słupka Kornvig był odpowiedzialny właśnie za tę strefę, a to z niej właśnie uderzał Fassbender. Już nie mówiąc o tym, że Niemiec uderzył między nogami Duńczyka. Warto też zwrócić uwagę, że w ogóle poszło tam coś nie tak. W polu karnym była CAŁA drużyna Widzewa, natomiast Koroniarzy tylko pięciu. Trzech z nich pobiegło w kierunku dalszego słupka (na trzech Widzewiaków), w środku indywidualnie do końca nad Sotiriou panował Shehu, a na bliższy słupek pobiegł Rubezić, który skupił na sobie uwagę czterech Łodzian. Przy drugiej bramce źle wybijał futbolówkę. To nie była też łatwa sytuacja, bo pomocnik biegł w stronę własnej bramki i przy takim ułożeniu ciała ciężko było o dokładne wybicie, niemniej na pewno można było to zrobić lepiej, niż wystawiać piłkę rywalowi w taki sposób. On zgrywał (tak nam się wydaje, że zgrywał) piłkę głową po dośrodkowaniu Fornalczyka w pierwszej połowie, ale też zrobił to zbyt mocno/niedokładnie. Miał też próbę uderzenia, którą skutecznie wyblokował Rubezić. 
Ocena: 3

Fran Alvarez:
Stoczył tylko pięć pojedynków w ofensywie, z których wygrał dwa. Ani razu nie był faulowany, ani celnie nie dośrodkowywał i w zasadzie nie stworzył w tym meczu absolutnie żadnego zagrożenia. Biorąc pod uwagę oceny dwóch wyżej opisanych środkowych pomocników, można odnieść wrażenie, że to głównie ta trójka zawiodła w sobotę. Żaden z tej trójki nie potrafił odpowiednio wziąć gry na siebie, pociągnąć drużyny do przodu. Do Frana, patrząc globalnie, mamy najmniej pretensji, bo zalicza nie najgorsze wejście w sezon i z opisywanej trójki to on wygląda najlepiej, więc gorszy mecz czy moment może się zdarzyć. Jeśli chodzi o ten mecz, to był po prostu nieobecny.
Ocena: 3

Karol Świderski:
Przez sparingi wydawało się, że z jego sposobu gry będą korzystali wszyscy gracze ofensywni. No i może tak by było, gdyby wszyscy dookoła byli skuteczniejsi, niemniej „Świder” na razie nie pokazuje reprezentacyjnych umiejętności. W pierwszej połowie uderzał nieźle głową, ale piłka tylko przeleciała po górnej siatce bramki. W drugiej zaś miał już lepszą sytuację, kiedy prostopadle podawał do niego Shehu. Dobrze zwiódł rywala, ale trochę nie wyrobił na zakręcie, skręcając ciało przy tym zwodzie, przez co uderzał z pozycji leżącej. Bronił wtedy Dziekoński. W 69. minucie – tu mogła, a raczej na pewno zawiniła komunikacja – szczęśliwe dogranie Kornviga mogło skończyć na nodze Marcela Krajewskiego, który wystarczyłoby, że odpowiednio dołożyłby nogę. We wszystko wplątał się cofający się od bramki rywala Świderski, który uderzył z półobrotu. Nie było to groźne uderzenie i bez problemu zablokował je jeden z graczy gości. Przy trzydziestu dwóch podaniach miał tylko 66% celności. Zanotował zero udanych dośrodkowań (na trzy próby) i trzynaście strat. W ofensywie wygrał trzy z pięciu starć i tak samo ułożyła się statystyka pojedynków powietrznych.
Ocena: 2,5

Sebastian Bergier:
Na razie gra w kratkę. Nie najgorsze – jak na mecz inaugurujący sezon – spotkanie z Motorem zwieńczone bramką, później bardzo słaby mecz z Wisłą, znów udany w Białymstoku, żeby w czwartej kolejce znów zagrać słabo. Na czternaście podań tylko dziewięć znalazło adresata. Zaliczył jedenaście strat i wygrał zaledwie pięć pojedynków z piętnastu. Oddał tylko jeden strzał, w dodatku niecelny. Przykro się patrzyło na jego pojedynki z Rubeziciem, bo ten – co prawda na granicy faulu – ale pomiatał napastnikiem Widzewa i ustawił go tak, jak mu się podobało. 
Ocena: 2

REZERWOWI

Marcel Krajewski:
Kiedy zobaczyliśmy, że boisko opuszcza Jusuf Gazibegović, nieco się zestresowaliśmy, bo Krajewski zaliczył kiepskie wejście w sezon. Jednak ku naszemu zdziwieniu, wyglądał bardzo solidnie i bardzo dobrze radził sobie z Fassbenderem. Co więcej, powinien był skończyć ten mecz z golem, ale heroiczną postawą popisał się Stępiński, który przyjął jego atomowy strzał na głowę. Niewykluczone, że gdyby stał tam młodszy zawodnik, to może tej piłki by się przestraszył. Wcześniej zresztą też mógłby uderzać, gdyby futbolówki z nogi nie zdjął mu Świderski. Krajewski nie dołożył nic z przodu, bo wygrał tylko połowę z czterech pojedynków w ofensywie, nie podjął żadnej próby dryblingu i jego jedyne dośrodkowanie było niecelne, natomiast w defensywie górą był w czterech pojedynkach z pięciu. Do tego dołożył jeden przechwyt i jedno wybicie. 
Ocena: 5

Angel Baena:
Nie rozumiemy, jakim cudem dostaje tyle minut. To bardzo źle świadczy o reszcie graczy ofensywnych. Zaliczył dziewięć strat, czyli ponad dwa razy więcej od Fornalczyka, którego zmienił. Do tego jeden udany drybling i jedno celne dośrodkowanie na cztery próby. Wygrał trzy z pięciu starć w ofensywie. Jest jednowymiarowy i podejmuje złe decyzje. Jedyny plus przy jego nazwisku to kiedy po podaniu z głębi pola Selahiego w 87. minucie dziubnął piłkę w stronę bramki i interweniować musiał Dziekoński. To tyle. Jak na fakt, że jest pierwszym wyjmowany z talii Vukovicia „jokerem”, to robi zdecydowanie za mało. 
Ocena: 3

Samuel Akere:
On też zagrał słabo, ale bierzemy pod uwagę fakt, że jest po kontuzji i to były jego pierwsze minuty w tym sezonie. Co więcej, to były jego pierwszej minuty w Widzewie od powrotu z wypożyczenia. Zaliczył tylko jedno niecelnie podanie i wygrał dwa z trzech pojedynków w ofensywie. Może pójdziemy nieco pod prąd, bo widzieliśmy niepochlebne komentarze w jego kierunku, ale po Nigeryjczyku widać, że on coś potrafi. Było widać od początku. Brakuje mi paru szlifów, może zaufania i ogrania. W pierwszych minutach w tym sezonie wyglądał jednak ospale. Pozostaje mieć nadzieję, że się rozkręci. 
Ocena: 3,5

Lindon Selahi:
Grał przez zaledwie dziesięć minut, więc zgodnie z naszymi zasadami nie zostanie oceniony. Była to jednak dobra zmiana. Stuprocentowa celność podań, jedna strata i jedna odzyskana piłka (na połowie rywala). Stoczył po jednym starciu w ofensywie i defensywie – w obu przypadkach to on był górą. Do tego warto wyróżnić jego ładne podanie z głębi pola do Baeny, po którym Hiszpan oddał lekki, ale wymagający dla golkipera strzał. „Vuko” musi się poważnie zastanowić, czy Lindon nie zasługuje na szansę, bo choć nie dostaje wielu minut, to jego dwie ostatnie zmiany były po prostu bardzo dobre.
Ocena: brak

Paulinho Bóia:
Sam trener przyznał, że to nie była planowana zmiana, a więc tego dnia miało go na boisku nie być, a należy przez to rozumieć, że pod względem fizycznym lub taktycznym nie był gotowy do gry. Pokazał próbkę umiejętności technicznych w dryblingu, a po jednym ze zwodów oddał mocny, niesygnalizowany strzał. Jeden z dwóch z dystansu w tym meczu. Dwa razy piłkę tracił i tyle samo razy ją odzyskiwał. Do tego dołożył dwa przechwyty i jedno wybicie. Trzeba mu oddać, że jak na zaledwie dziesięć minut gry to było go sporo na boisku. Nie można jednak przejść obojętnie obok faktu, że przez wspomniane dziesięć minut jako zawodnik ofensywny zdążył zrobić najwięcej fauli spośród wszystkich Widzewiaków. Z czego jeden był wręcz kretyński i nie byłoby kontrowersji, gdyby sędzia Arys pokazał mu czerwoną kartkę. Widać chęć do gry, widzieliśmy próbkę umiejętności, ale chyba trzeba nieco ujarzmić ten latynoski temperament. 
Ocena: brak

Skala ocen: 1-10 (wyjściowa 5)

Metodologia oceniania:
Każdy zawodnik zaczyna mecz z wyjściową oceną 5. Po udanym zagraniu otrzymuje pół punktu, a jeśli jest to kluczowe dla przebiegu meczu (np. gol, asysta, ważne podanie lub istotna interwencja obronna), cały punkt. Analogicznie punkty są odejmowane po nieudanym zagraniu. Na koniec spotkania punkty są zliczane, tworząc finalną ocenę. Pod uwagę bierzemy tylko graczy, którzy spędzili minimum piętnaście minut na boisku.

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
5 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
adam 63
1 godzina temu

z Shehu , Alvarezem i Bergierem w takiej formie nasza gra na pewno się nie zmieni Baena nie nadaje się do EX , co do Świderskiego to poczekajmy bo jak na razie to on nie za bardzo ma z kim grać

seba
1 godzina temu

trza było wpuści Klukowski a nie jakies wynalazki co tydzień jest w klubie masakra vuko ogarnij sie . kogo my chcemy budowac miało byc równe traktowanie . zaczyna sie jak pan czapeczka rotacja kogo kupia tego do składu . na razie vuko nikogo nie zbudował na plus .

Pars
1 godzina temu

Kownacki jest na wylocie z Werderu. Czy nie byłby dobrym konkurentem dla Bergera?

Paweł
1 godzina temu

A może jeszcze jedna kategoria? Ocena trenera w danym meczu? biorąc pod uwagę wystawiony zespół, pozycje, reakcje na to co się dzieje na boisku? Oceniamy zawodników – why no trener?

Toma
1 godzina temu

Czy Cybulski byłby gorszy od Akere, Baeny czy wynalazku z brazylii? Wg mnie nie. Ale oczywiście oddajemy swojego i Polaka bo musi być miejsce dla szrotu zagranicznego bo muszą zarobić koledzy menago

5
0
Would love your thoughts, please comment.x