P. Ściebura: „Widać, że w Widzewie wykonali dobrą robotę”

27 marca 2021, 19:20 | Autor:

Dla szkoleniowca GKS Jastrzębie będzie to już szóste ligowe starcie, w którym jego drużyna mierzyć się będzie z Widzewem Łódź. Trener doskonale zna smak zwycięstwa w takim meczu, ale i gorycz porażki nie jest mu obca. Co jeszcze powiedział Paweł Ściebura w rozmowie z WTM?

– Jesteście po dwóch porażkach, a to zazwyczaj odciska piętno na samopoczuciu piłkarzy i nastroju panującym w szatni. U was jest podobnie?

– Nastroje na pewno są bojowe, bo nie ma co ukrywać, ale jesteśmy podrażnieni tymi dwiema porażkami. Nie przyjeżdżamy do Łodzi, aby łatwo złożyć broń.

– Gdy trener pracował w Częstochowie, to wspominał, że lubi mecze przeciwko Widzewowi. Czy teraz w Jastrzębiu dalej tak jest? Jesienne spotkanie nie było w waszym wykonaniu zbyt udane.

– No tak! Mecze z Widzewem zawsze mają dodatkowy smaczek. Jest to klub z uznaną renomą i wielką historią. Takie mecze zawsze gra się dobrze. Nieważne, które miejsce zajmuje się w tabeli, to zawsze chce się wygrywać.

– Wiosną nie gracie źle, tworzycie sporo sytuacji, ale punktów wam nie przybywa. To wina tylko skuteczności czy może problem leży gdzieś indziej?

– Rzeczywiście w piłkę gramy całkiem przyzwoicie. Myślę, że jest to zarówno wina skuteczności, jak i zwyczajnie braku szczęścia. Gdybyśmy wykorzystywali sytuacje, które tworzymy, to tych punktów wiosną byłoby więcej. Tak się jednak nie stało, a ta liga charakteryzuje się tym, że kto zdobywa pierwszy bramkę, ten zazwyczaj wygrywa. Nam się akurat tak przytrafiało, że pierwsi traciliśmy gola. Potem już trudno było wrócić do meczu.

– Obrona Widzewa w rundzie wiosennej wygląda bardzo solidnie. Znaleźliście patent jak to zmienić i przerwać serię łodzian meczów bez straconej bramki?

– Mam nadzieję, że znaleźliśmy patent na to, jak pokonać bramkarza łodzian. Tak jak pan wspomniał, Widzew w obronie gra bardzo dobrze. Jest świetnie zorganizowany w niskim i średnim pressingu. Widać, że trener i piłkarze wykonali dobrą robotę. W porównaniu do rundy jesiennej poszło to mocno do przodu.

– Spodziewacie się trudniejszego meczu niż ten z jesieni?

– Myślę, że nie. My też lepiej funkcjonujemy jako zespół. Wtedy to był jeden wielki plac budowy. Sporo zawodników do nas przyszło po okresie przygotowawczym lub w trakcie rundy. Teraz zaczęło to wszystko funkcjonować. Gramy niezłą piłkę, ale nie ma to na razie odzwierciedlenia w tabeli. Brakuje trochę skuteczności i tego szczęścia. W najbliższym czasie postaramy się zmienić nasz dorobek punktowy.

– Co według trenera jest najmocniejszą stroną Widzewa?

– Po wczorajszej analizie to na pewno organizacja gry w obronie. Ponadto wysoka jakość poszczególnych piłkarzy. To jest przede wszystkim największa broń Widzewa.

– Wróćmy jeszcze do rundy jesiennej. Długo byliście w kryzysie, ale w końcu z niego wyszliście. Co było kluczem? Czas i spokój w działaniach? Czy coś więcej?

– Właściwie sam pan odpowiedział sobie na to pytanie. Cierpliwość, praca i zgrywanie zespołu. Czas, który jest potrzebny, aby wypracować pewne schematy czy mechanizmy to minimum pół roku. Akurat po tym półroczu zaczęliśmy funkcjonować jako drużyna. Mam nadzieję, że będzie to jutro widoczne w Łodzi.

– Trudno było przekonać zarząd klubu do zachowania spokoju? Brak cierpliwości jest bolączką polskiego futbolu, a trener mimo fatalnego startu dalej pracuje.

– Przekonywać zarząd można jedynie swoją pracą. Jeśli wykonuje się ją dobrze i widać, że drużyna zmierza we właściwą stronę, to ta praca sama się później obroni. Natomiast rzeczywiście w Polsce brakuje cierpliwości i takiej stabilności. Stąd się biorą częste zmiany trenerów, częste zmiany sposobu gry, a cierpi na tym cała polska piłka. Trzeba się z tym pogodzić i pracować dalej, bo nic innego nie zostaje.

– W trzech zespołach po meczu z Widzewem nastąpiła zmiana szkoleniowca. Nie boi się trener?

– Nie, absolutnie nie. Co będzie, to będzie. My jako trenerzy musimy być przygotowani na to, że życie pisze różne scenariusze. Nie ma żadnego strachu, bo gdyby trenerzy bali się zwolnienia, to nie miałoby sensu podejmowanie się tej pracy.

– Nie będę pytał o cel na najbliższy mecz, bo chyba znam odpowiedź. Chyba że trener zaskoczy?

– W każdym meczu gra się o zwycięstwo, nieważne, z kim się to robi. Na boisku nieważne jest miejsce w tabeli czy nazwa drużyny. To rywalizacja, z której każdy chce wyjść zwycięsko.

Rozmawiał Dawid

Foto: Arkadiusz Kogut / gksjastrzebie.com

Subskrybuj
Powiadom o
7 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
7
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x