R. Dobrzycki: „Zastałem w Widzewie większą korporację, niż we własnym biznesie”

9 sierpnia 2026, 12:03 | Autor:

Na kanale Widzew TV na żywo transmitowany był wywiad z Robertem Dobrzycki. Właściciel i prezes Widzewa Łódź omówił wiele tematów, m.in. o infrastrukturze, rozbudowie stadionu, ambicjach klubu czy pracy Łukasza Masłowskiego.

O końcówce poprzedniego sezonu

„Przejmując klub spodziewałem się, że może być trudno. Odczułem to w ostatnim meczu. Emocje do ostatniej minuty, kontrola wyników innych spotkań – kosmiczny stres. To jest pierwszy rok i dla mnie sporo nauki. Nie spodziewałem się, że będę miał tyle nerwów. Nie wiedziałem, co z sobą zrobić po tym meczu. Byłem bardzo szczęśliwy. Ekstraklasa musi być w Łodzi i Widzew na nią zasługuje. Te oczekiwania spowodowały, że to narzuciły każdemu więcej stresu. Całe życie zachowuję pokorę, ale to dało mi kolejną lekcję, choć raczej zawsze próbuję być spokojny. Tu jednak ta sytuacja była naprawdę stresująca. Teraz możemy myśleć na nowo”.

O przejęciu roli prezesa

„Wiadomo, że po przejęciu klubu nie można zrobić tego, co by się chciało, jeśli chodzi o zmiany. Postanowiłem, że przez jakiś czas będę się przyglądał i finansował Widzew. Tych zmian nie można było zrobić zbyt wiele. Może byłem trochę oddalony i nie widziałem wszystkiego. Postanowiłem się przybliżyć i zostać sam prezesem na jakiś czas, nie planuję być nim zawsze. Wygląda na to, że będzie to średni termin. Nastąpi kiedyś moment, że znajdę odpowiednią osobę, ale nie mam żadnej presji. W międzyczasie ja będę więcej widział. To nie jest przygoda czy marzenie. Marzeniem było być właścicielem. To, że jestem prezesem, to po prostu jedyna rozsądna decyzja na dzień dzisiejszy, bo daje mi to lepszy obraz”.

O ambicji klubu

„Chciałbym tonować ambicje, by ta perspektywa była długoterminowa. To jest proces i potrwa to dłużej. Sukcesy kiedyś przyjdą, ale nie można zakładać, że będą w krótkim okresie. Chcemy pokazywać spokój, pokorę i ciężką pracę. Nie chcę nakładać sztucznej presji. Będąc prezesem być może lepiej będę mógł przekazywać nasze DNA – pokorę i spokój, a nie próby wywyższania się. To nie jest ani Widzew, ani ja”.

O strategii i planie Łukasza Masłowskiego

„Łukasz Masłowski dołączy do nas 10 sierpnia jako pełnoprawny pracownik klubu, aczkolwiek jego ludzie już działają. W idealnym świecie chciałbym, żeby dołączył do nas tydzień po tym, jak kupiłem klub. To niestety tak nie działa. To dla Widzewa na dzień dzisiejszy następne dostępne rozwiązanie, jeśli chodzi o osobę Łukasza i cały pion sportowy. Plan jest taki, żeby spokojnie dać mu pełną swobodę, by układał część sportową po swojemu, z nastawieniem na sukces długoterminowy, podobnie jak to robił w Jagiellonii Białystok. Te sukcesy według mnie przyjdą, pytanie tylko kiedy. Widać jednak po pionie sportowym, że jest to dla nas idealnie rozwiązanie na dziś. To on podejmuje decyzje, sport jest w jego rękach – wszystkie drużyny”.

O Widzew Training Center i stadionie

„Prace nad budową WTC przebiegają zgodnie z planem. Pierwsze boisko i pierwsza infrastruktura mają być oddane do końca roku. Myślimy też o kolejnych fazach projektu, lecz tu musimy otrzymać dofinansowanie. Ten pierwszy etap poprawi znacząco naszą sytuację. Jest już też boisko przy stadionie i to jest pewnie jeszcze większy krok dla nas, taki bieżący. Wycieczki rowerowe na Łodziankę mogą być rzadsze, ale wciąż planujemy używać tych obiektów tak, by dać odpocząć nowym boiskom.

W międzyczasie w rundzie wiosennej wymieniliśmy murawę, by pomóc drużynie w utrzymaniu. Największy element to rozbudowa  stadionu. Tu – zgodnie z zapowiedziami – mamy taką koncepcję i zleciliśmy wstępną wycenę. Wyszło z tego, że to olbrzymia inwestycja, na którą Widzewa nie stać. Jesteśmy w trakcie szukania rozwiązania będącego mniej obciążającym kosztowo. Musimy usiąść z Miastem i zastanowić się. Jeżeli chodzi o formuły naszej współpracy, to nie jest to problem. Największy problem to finanse. Koszt z tej wyceny jest taki, że nie stać na to ani Widzewa, ani Miasta. Musimy przygotować coś bardziej zjadliwego ekonomicznie. Na pewno nie stać Widzewa na rozbudowę stadionu w tym samym czasie, co inne inwestycje. Tu jest element do pracy.

Wiadomo, że stadion cały czas byłby wypełniony po brzegi. Dla rozwoju klubu to kluczowa inwestycja. Tych przychodów nie ma jednak tyle, by utrzymać te inwestycje. To ekonomicznie się nam nie spina. Temat nie jest zarzucony, ale biorąc pod uwagę koszty, to jest większy problem niż myśleliśmy. To nie tylko stadion, ale infrastruktura dookoła. Inaczej to by nie działało”.

O strategii rozwoju komercyjnego 

„Odkąd jestem właścicielem, były plany rozwoju, jeśli chodzi o sieć sklepów. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że chcemy poprawić to, co mamy, by nie robić suchej ekspansji, byle tylko ją robić. Chcemy się dowiedzieć, jak to wygląda i na czym dokładnie zarabiamy. Pracujemy nad odrębną spółką działającą nad sklepami w strukturach Widzewa. Plany chcemy najpierw poprawić, oprócz jakości sklepu i oferty. Próbujemy to lepiej zorganizować, zanim dalej będziemy się rozwijać. Powody tego są zrozumiałe. Teraz będąc bliżej klubu, komunikacja będzie może bardziej bezpośrednia i klarowniejsza”.

O przyszłości akademii

„Chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości – dla nas akademia wciąż jest kluczowym elementem funkcjonowania klubu. Ostatnio podnieśliśmy budżet akademii, ale chcemy to robić w sposób racjonalny. Pewne procesy chcemy lepiej koordynować, ale cały czas chcemy inwestować środki w akademię. To są długofalowe procesy, ale chcemy inwestować. Sam WTC nam w tym pomoże. Chcemy to jednak skoordynować z całością sportu. Łukasz Masłowski w Jagiellonii wprowadzał do drużyny młodych zawodników i na to samo liczę w Widzewie. Ciężko jest rozwijać akademię bez infrastruktury. WTC to jeden z elementów. W idealnym świecie chciałbym kilku wychowanków w pierwszym składzie”.

O przyszłości kobiecej piłki

„Nie chcemy zatrzymywać tego rozwoju. Początkowo chcieliśmy zrobić to dużo szybciej, teraz robimy to krok po kroku. Mamy trochę inne priorytety i musimy wybierać spośród nich, bo nie da się zrobić wszystkiego na raz. Ewolucja, a nie rewolucja – taki jest plan. Być może nastąpił problem, że było kilka procesów na raz w hura-ekspansji. Teraz jest to zwykła ekspansja. W dalszym ciągu chcemy ewoluować. Pierwszy rok pokazał pewne rzeczy i staramy się uczyć”.

O kwestii ostatnich pozyskanych sponsorów

„Dla funkcjonowania Widzewa część komercyjna jest bardzo ważna, by klub w pewnym momencie stał na własnych nogach. Musimy dążyć do tego, by był niezależny ode mnie. Koszty to jedna część, druga to przychody komercyjne. Pracując nad tymi dużymi firmami, które się nam pojawiają, odnosimy ogromne sukcesy. Nie zapominamy też o Widzewskim Klubie Biznesu. Teraz następują zmiany, ale sam osobiście planuję się nim zająć. To jest bardzo ważny fundament dla Widzewa, chcemy dbać o lokalne biznesy. Jestem na to otwarty i chcę, by to dobrze wyglądało, więc praca nad sponsorami będzie trwała. W tym gronie jest też Panattoni, ale liczę, że z czasem ci inni będą rośli w siłę”.

O wzroście jego zaangażowania 

„Mamy bardzo dużo inwestycji i na dzisiaj zaangażowanie jest bardzo duże. To jest projekt życia, angażuję się osobiście i finansowo. Nie planuję się tym znudzić. Widzew jest dla mnie czymś wyjątkowym, więc to nie ma znamion biznesowych, a emocjonalne. Planuję tutaj funkcjonować przez bardzo długi okres.

Mam wielu ludzi, którzy pomagają mi zarządzać dobą. Praca w Widzewie jest też wyczerpująca emocjonalnie, jest wiele zmiennych. Ta emocjonalność jest olbrzymia. Liczę, że w pewnym momencie to zarządzanie bieżące będzie zajmowało mniej czasu. W średnim okresie będę jednak poświęcał Widzewowi dużo czasu. Jest wiele pracy do wykonania. Przejąłem klub ze strukturami, które były. Niektóre rzeczy działały inaczej, niż chciałem. Zastałem w Widzewie większą korporację, niż we własnym biznesie. Te struktury były skostniałe, dalej trochę są. Tu jest pole do popisu, by zrobić z tego elastyczniejszą organizację”.

Jaki cel ma Łukasz Masłowski?

„Nie stawialiśmy sobie konkretnych celów. Doszliśmy do wniosku, że mamy podobne ambicje – by Widzew rósł. To jest mocniejsze, niż jakiekolwiek cele. Rozumiemy się, jeśli chodzi o te ambicje. Mam nadzieję, że krok po kroku zbudujemy jakość pierwszej drużyny, jak i pozostałych zespołów. Nie chcę stawiać celów, jesteśmy ambitnymi ludźmi. Łukasz Masłowski wchodził do Jagiellonii, gdy ta nie stała dobrze finansowo. To też uporządkował. Widzew nie stoi źle finansowo, ale myślenie ekonomiczne bardzo pomaga”.

O celach organizacyjnych dla niektórych departamentów

„Chciałbym, by był to profesjonalny klub, żeby każdy dział dowoził to, za co bierze odpowiedzialność. Jak to poustawiamy, to będzie idealnie. Tak samo jest w moim biznesie – ludzie po prostu dowożą. Liczę, że kibice będą widzieli, że to działa. W krótkim okresie może nastąpić mały krok w tył, bo uczymy się pewnych rzeczy. Później powinno być jednak widoczne, że działamy o wiele bardziej profesjonalnie i taka jest idea.

To, co się widzi dzisiaj, jest decydowane parę miesięcy wcześniej. Decyzje podjęte dziś będą widoczne za parę miesięcy. To też trzeba wziąć pod uwagę. Chętnie słuchamy krytyki, bo ona pozwala nam myśleć, co możemy zrobić lepiej. Trzeba mieć trochę dystansu do wszystkiego, bo krytyka nie zawsze jest słuszna – nie każdy widzi, jak to jest w środku. W krótkim okresie zmiany mogą być różnie odbierane. Mam nadzieję, że one są dobre, ale nie dla każdego mogą być zrozumiałe – szanuję to. Na pewno będą porażki, ale to też jest element nauki. Trzeba się poprawić i wyjść z tego pozytywnie”.

O dwóch pierwszych meczach tego sezonu 

„To jest wymierne, co ja przeżywam. Na żywo, z emocjami czasem wygląda to gorzej, niż rzeczywiście jest. Nie chcę oceniać części sportowej, bo to nie moja kompetencja. Na razie początek mamy dość spokojny. Rozpędzamy się. Są momenty dobrej i słabszej gry, nie chciałbym głębiej komentować gry, ani stylu. Są trener i jego sztab, których zadaniem jest, by to wyglądało lepiej. Teraz chciałbym, żeby było mniej stresu”.

Przekaz do kibiców 

„Chciałbym podziękować za zaangażowanie i kibicowanie. W wielu przypadkach jest ono zależne, ale i niezależne od wyniku. To jest widzewski charakter i pokaz tego, jak działa Widzew i jakich mamy fanów. Chciałbym, żeby wszystko działo się na już i byśmy od razu byli w czołówce. Musimy się uzbroić w cierpliwość. Sam uczę się cierpliwości, choć jest ciężko. Bądźmy razem. Jestem z Widzewem na dobre i na złe. Musimy dać popracować sztabowi, trenerowi i Łukaszowi Masłowskiemu.

Moje narzędzia mają przesunięcie czasowe, jeśli chodzi o efekty. Nie mam wpływu na to, jak wygląda mecz. Mogę podejmować pewne decyzje, które będą widoczne za parę miesięcy. Nie mamy złych zamiarów i nie chcemy źle. Możemy robić błędy, ale idea jest taka, żeby było lepiej. Na pewno nie jest to motywacja finansowa”.

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
6 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Noname
3 dni temu

patokorporacja zamiast zdrowego klubu piłkarskiego.

Westfalia
Odpowiedź do  Noname
1 godzina temu

Ale przeciez Stamirowski czlowiek stowarzyszania wychwalany lubiany i milo wspominany za sukcesy sportowe to stworzyl ze swoja switą .przypomne ze gdyny Robert nie dosypal do osrodka to w ramach oszczednosci zrezygmowal stamir nawet z podgrzewanego boiska . Czyli baza treningowa by byla zamiast caloroczna to polroczna . Autokar okleili kibice w zamian za jego zwiedzanie to moze by stali podczas treningow z suszarkami na treningach zeby murawa odtajała. Piekne to czasy byly wspanialych sloganow wojen wewnetrznych i korporacji z ludzmi na sfanowiskach bez pojecia. Ale jedno trzeba przyznac . Hostess na trybunie vip nigdy nie brakowalo . A i krewetek… Czytaj więcej »

Alien5
Odpowiedź do  Noname
46 minut temu

Na szczęście wy tam za torami macie prawdziwie zdrowy klub piłkarski…

xxxa
1 godzina temu

Era Rydza z Widzewa, władcy osobliwego dworu, który nade wszystko umiłował sztukę wydawania złota — zwłaszcza gdy złoto owo nie pochodziło z jego własnej sakwy. Gdy zaś, zrządzeniem losu, gwiazdy ułożyły się pomyślnie i coś zaczynało zmierzać w dobrym kierunku — co zdarzało się mniej więcej tak często, jak ślepej kurze trafia się ziarno — Rydz natychmiast wychodził z cienia. Stawał dumnie przed fleszami niczym zwycięski wódz powracający spod murów Mordoru, gotów przyjąć chwałę, pochwały i wszelkie zasługi królestwa. Lecz kiedy nad Widzewem zbierały się czarne chmury, skarbiec pustoszał, a wielkie plany okazywały się mniej wielkie, niż głosili dworscy heroldowie,… Czytaj więcej »

Patokibic
42 minut temu

Tako rzecze patokibic Noname :)))

Reminio
16 minut temu

A ja bym chciał, byśmy działali trochę odważniej i mocniej z transferami niż jak jaga. Tam nie było kasy. Owszem, uprzedze, nie chodzi o wydawanie jak rok temu, ale rozsądnie tak jak nas stać. A stać nas na transfery na poziomie lecha, które I tak nie są duże. Skoro mamy być w czołówce. Jak czytam, że przyjdzie napadtnik co strzela w co 10 meczu to ręce opadają. I do tego może będzie zdolny do gry za miesiąc bo od marca nie grał. To co, cofamy się o kilka lat… Podobno murarz mówi, że jest dobry w defensywie…czy ktoś to słyszy… Czytaj więcej »

6
0
Would love your thoughts, please comment.x