Smuda: „Niech nikt mi nie mówi, kogo mam wpuścić”

29 kwietnia 2018, 09:19 | Autor:

Spotkanie z Huraganem Morąg nie mogło zadowolić ani kibiców, ani piłkarzy, ani Franciszka Smudy. Na pomeczowej konferencji trener Widzewa sporo pretensji miał jednak nie tylko do swoich graczy, ale też do dziennikarzy i… kibiców.



Zdaniem Smudy kadra, jaką dysponuje, nie może równać się do tej, jaka sięgała po mistrzowskie tytuły. Dlatego każdy powinien wykazać więcej cierpliwości. „To nie jest taka drużyna, jaką mieliśmy w latach 90. Większość tych chłopaków dopiero się uczy i będzie robić postępy. Zwróćmy uwagę, że gdy wypada nam młodzieżowiec, musimy wpuścić kolejnego. Z konieczności na lewej obronie zagrał więc Zuziak. Nikogo innego nie mieliśmy” – rozkładał bezradnie ręce po meczu z Huraganem.

Dlaczego „Franz” był zdenerwowany na publiczność? „Kibice powinni nam w takich momentach pomóc. Nie krzyczeć to, co krzyczeli. Mam też taką prośbę, żeby nikt mi nie krzyczał z trybun, kogo mam wpuścić na boisko! Ja sam wiem to najlepiej, bo znam tą drużynę jak własną kieszeń” – grzmiał Smuda.

Czytelnikom, którzy nie byli obecni na meczu, wyjaśniamy, że w drugiej połowie kibice spod „Zegara” namawiali szkoleniowca, by ten skorzystał z usług najlepszego piłkarza. Chodzi o Michała Millera, który jesienią zaliczył dziewięć asyst, a teraz jest tylko rezerwowym. „Hej Franek, dawaj Millera” – śpiewali fani. Trenerowi bardzo się to nie spodobało…


Subskrybuj
Powiadom o
91 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
91
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x