T. Lisowski: „Wróciły fajne wspomnienia”

3 marca 2020, 20:05 | Autor:

Nie tylko Sławomir Peszko był gościem niedzielnego meczu Widzewa z Olimpią Elbląg. Na trybunach pojawił się też Tomasz Lisowski, który pośredniczył przy sprowadzeniu do Łodzi Huberta Wołąkiewicza. Po końcowym gwizdku chwilę z nim porozmawialiśmy.

Dla 34-latka była to pierwsza wizyta na nowym stadionie Widzewa. „Moja rola trochę się zmieniła. Jestem pośrednikiem transakcyjnym, w ostatniej chwili udało nam się sfinalizować transfer Huberta Wołąkiewicza do Widzewa. To mój pierwszy raz na nowym stadionie, zrobił on na mnie ogromne wrażenie. Wróciły fajne wspomnienia i na pewno gdybym był młodszy, to chciałbym grać przy takiej publiczności” – powiedział w rozmowie z WTM.

Jak Lisowski ocenił remis z Olimpią? „Szkoda straconych punktów, bo wiemy, o co gra Widzew. Takie mecze będą się jednak przytrafiały, ponieważ nikt tego awansu nie odda za darmo, zwłaszcza że przeciwko Widzewowi drużyny prezentują się zupełnie inaczej. Przyjeżdżając na taki stadion, grając przy takiej publice, zawsze ma się podwójnego powera. Piłkarze Olimpii dwa razy przegrywali, ale się podnieśli i zdobyli bardzo cenny punkt” – stwierdził były obrońca.

Trzykrotny reprezentant Polski obejrzał z trybun debiut swojego podopiecznego. Był zadowolony z jego postawy. „Moim zdaniem to było dobre spotkanie w jego wykonaniu. Musimy pamiętać, że to tylko II liga i piłkarz z takim doświadczeniem jak Hubert na pewno będzie sobie doskonale radził na boisku” – przyznał w wywiadzie.

Były piłkarz Widzewa jest menedżerem nie tylko Wołąkiewicza, ale również Leandro, który zimą poprzedniego roku łączony był z łódzkim klubem. Czy w tych plotkach była choć krzta prawdy? „Było zapytanie z Widzewa, ale Leandro jest teraz radomianinem z krwi i kości, nie wydaje mi się, że chciałby się gdzieś przenieść. Życie pokazuje jednak, że wszystko jest możliwe” – dodał na zakończenie.

Tomasz Lisowski trafił na al. Piłsudskiego latem 2007 roku. Szybko musiał przeżyć gorycz spadku do I ligi, ale później pomógł w wywalczeniu ponownego awansu do elity. Z Widzewem rozstał się po trzech i pół sezonu, lecz wrócił do niego na jeszcze jedną rundę, tuż przed upadkiem klubu. Łącznie rozegrał w barwach łodzian 84 mecze, w których zdobył pięć bramek.

5
Dodaj komentarz

2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mar

leandro w Widzewie – to raczej juz niemozliwe….pociag odjechal

Varix

Oczywiście pociąg zwany Widzew ;)

Pochu

Jednak umiejętność czytania ze zrozumieniem nie każdemu jest dana

Prochownik Jr

solidny obrońca, bez fajerwerków ale robił swoje… takim go pamiętam

Patryk

A ja pamiętam że miał młotek w lewej nodze :)

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress