Umowa ze Smółką już formalnie podpisana, ale pytania pozostały
31 maja 2019, 12:13 | Autor: Kamil
Umowa Widzewa ze Zbigniewem Smółką jest ważna. Z samego rana informowaliśmy, że na dokumencie widnieje podpis tylko jednego członka zarządu, ale ostatecznie pojawił się na nim także drugi. To wystarczy, by 47-latek formalnie został zatrudniony w klubie. Zamieszanie z tym związane rodzi jednak wiele kontrowersji.
Cała sytuacja, związana z pozyskaniem nowego trenera, jest – delikatnie mówiąc – kuriozalna. W normalnych okolicznościach dokument parafują osoby do tego uprawnione i temat można uznać za zakończony. W tym przypadku tak nie było. Częściowo przez nieobecność pozostałych członków zarządu, a częściowo przez dziwne decyzje, jakie zapadały w Łodzi w ciągu dnia.
Ciekawe światło na sprawę rzucił czwartkowy artykuł w „Wyborczej”. Dziennikarze informowali w nim, że zarząd zatrudnił (wtedy jeszcze nieformalnie) Smółkę wbrew dyrektywie ze strony właściciela, czyli Stowarzyszenia Reaktywacja Tradycji Sportowych, która miała powstrzymać szefów spółki przed wykonywaniem kluczowych ruchów przed piątkowym Walnym Zgromadzeniem Członków SRTS. Dlaczego Jakub Kaczorowski zdecydował się więc podpisać wczoraj kontrakt z trenerem? Z naszych informacji wynika, że do parafowania dokumentu doszło w siedzibie spółki Avallon, ponieważ przy Piłsudskiego było to niemożliwe ze względu na dzień meczowy Mistrzostw Świata to lat 20. Prezesem Avallonu jest Tomasz Stamirowski, który jednocześnie zasiada w radzie nadzorczej, a także… szefuje Reaktywacji!
Mało tego. Wiemy, że oprócz Stamirowskiego, w trakcie ustalania końcowych warunków umowy ze Zbigniewem Smółką obecny był także Remigiusz Brzeziński, który również jest członkiem zarówno rady nadzorczej, jak i zarządu SRTS. Skoro wolą Stowarzyszenia było powstrzymanie się od zawierana istotnych umów, jak twierdzi „Wyborcza”, dlaczego członkowie jego zarządu, Stamirowski i Brzeziński, dopuścili do podpisania umowy ze szkoleniowcem? Chcieliśmy zadać to pytanie obu panom. Telefon odebrał tylko ten drugi – stwierdził, że nie był obecny przy podpisaniu umowy, więc nie ma żadnej wiedzy na ten temat.
Po spotkaniu w Avallonie, na oficjalnej stronie Widzewa pojawił się komunikat potwierdzający zatrudnienie Smółki. Bez podpisu co najmniej jednego wiceprezesa, de facto był on sprzeczny ze stanem faktycznym. WTM dowiedział się, że przez resztę dnia próbowano namówić Piotra Szora do złożenia drugiego podpisu, ale ten stanął okoniem – dla własnego bezpieczeństwa nie chciał niczego podpisywać przed zaplanowanym na piątek Walnym, mimo, że jeszcze przed wyjazdem do Warszawy deklarował, że po powrocie złoży podpis!
Dopiero w piątek, już po publikacji naszego artykułu, doszło do złożenia drugiego podpisu pod kontraktem z nowym trenerem. Nie dokonał tego jednak Szor, który konsekwentnie trwa przy swoim stanowisku, a drugi z wiceprezesów, Tomasz Jędraszczyk. Nie udało nam się skontaktować z żadnym z trzech członków zarządu spółki, by zweryfikować nasze informacje. Potwierdził je dopiero Marcin Olczyk, koordynator ds. komunikacji klubu, który przekazał nam, że na dokumencie widnieją podpisy Kaczorowskiego i Jędraszczyka.
Formalnie Zbigniew Smółka jest więc trenerem Widzewa, ale zakończenie tej sprawy nie rozwiązuje oczywiście wszystkich problemów. Dlaczego pretensje kierowane są do Jakuba Kaczorowskiego i Tomasza Jędraszczyka, skoro organ kontrolny spółki nie widział nic złego w zatrudnieniu szkoleniowca, a nawet był obecny przy tym fakcie? Dlaczego w mediach pojawia się przekaz, że zarząd działał wbrew zaleceniom właściciela spółki? Dlaczego umowę z nowym opiekunem drużyny podpisano przed Walnym?
Odpowiedzi na powyższe, a także wiele innych, nasuwających się pytań, na razie nie ma. Być może poznamy je po dzisiejszym WZC SRTS, które rozpocznie się o godz. 16:00. Oprócz ustalenia wszystkich okoliczności ostatnich zdarzeń, członkowie Reaktywacji muszą podjąć sporo personalnych decyzji. Mówi się, że przesądzone jest powołanie na prezesa klubu Tadeusza Arłukowicza (więcej o tym TUTAJ), ale do rozwikłania pozostanie jeszcze kwestia przyszłości rady nadzorczej i całego zarządu. Pojawiają się sygnały, że do władz Widzewa wrócić może m.in. Władysław Puchalskim, który szefował klubowi przed piętnastoma laty, ale potwierdzeń tego ruchu brak.
Przy Piłsudskiego panuje obecnie jeden wielki chaos. Pozostaje trzymać kciuki za oczyszczenie atmosfery i podjęcie rozsądnych decyzji podczas dzisiejszego Walnego Zgromadzenia Członków Stowarzyszenia Reaktywacja Tradycji Sportowych. Tylko oni mają obecnie prawną legitymację do tego, by posprzątać organizacyjny bałagan i zaprowadzić spokój.





Lech Poznań
Górnik Zabrze
Pogoń Szczecin
Legia Warszawa
GKS Katowice
Piast Gliwice
Wisła Kraków
Zagłębie Lubin
Jagiellonia Białystok
Korona Kielce
Motor Lublin
Wisła Płock
Cracovia
Widzew Łódź
Śląsk Wrocław
Wieczysta Kraków
Radomiak Radom
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Wigry Suwałki
Mazovia Mińsk Maz.
Świt Nowy Dwór Maz.
Ząbkovia Ząbki
Wisła II Płock
Warta Sieradz
Pelikan Łowicz
Olimpia Zambrów
Jagiellonia II Białystok
Widzew II Łódź
ŁKS II Łódź
Olimpia Elbląg
Lechia Tomaszów Maz.
Polonia Lidzbark Warm.
KS CK Troszyn
Mławianka Mława
ŁKS Łomża