Karne Millera i walka Świderskiego. Chociaż tyle…

31 października 2017, 18:20 | Autor:

Kibice Widzewa bardzo liczyli, że z przyjściem Daniela Świderskiego i Michała Millera znacznie podniesie się skuteczność całej drużyny. Na razie obaj w najmniejszym stopniu nie zbliżyli się do swoich wyczynów z poprzednich rozgrywek.

Świderski był najlepszym strzelcem w sezonie 2016/2017. Koronę dało mu dwadzieścia jeden trafień, Miller zaliczył raptem trzy mniej. Łączne obaj zdobyli wtedy blisko czterdzieści goli, a teraz, prawie na półmetku ligi, w sumie mają ich tylko… sześć. To zdecydowanie poniżej oczekiwań fanów i możliwości obu zawodników.



Wobec braku najważniejszych statystyk, trzeba cieszyć się tym, co jest. Świderski wyróżnia się w zespole największą walecznością. Dobrze wykorzystuje warunki fizyczne, ściera się z rywalami. Czasami potrzeba trzech piłkarzy drużyny przeciwnej, by odciągnąć go od piłki. Przykład „Świdra” powinien zarażać kolegów z zespołu. Gdyby wszyscy wkładali w grę tyle serca, Widzew nie miałby problemu z walką na cechy wolicjonalne.

Millerowi zaangażowania odmówić również nie można, ale to inny typ piłkarza. Ma niezłą technikę użytkową i duży ciąg na bramkę. Ta druga cecha sprawia, że jest najczęściej faulowanym ze wszystkich widzewiaków. Także w polu karnym, co drużynie stwarza dodatkowe, 100% okazje do strzelenia bramki. Były napastnik Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie w sobotę wywalczył już piątą jedenastkę w tym sezonie! Przeciwnicy nie znajdują innego sposobu na zatrzymanie go w polu karnym średnio mniej niż w co trzecim meczu! Dokładnie – co 2,6 spotkania.

Wpływ obu graczy na zespół Widzewa jest więc niemały. Wciąż jednak brakuje najważniejszego – bramek. Szans na poprawienie swojego dorobku snajperzy wiele w tej rundzie już nie mają. Daniel Świderski będzie miał jeszcze trzy okazje, Michał Miller dwie. Przeciwko ŁKS Łomża będzie pauzował z powodu kartek.


Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress