Widzew Łódź – ROW Rybnik 1:1 (0:1)

9 marca 2019, 19:11 | Autor:

Nie tak wyobrażali sobie przebieg dzisiejszego spotkania kibice Widzewa. Choć do Łodzi przyjechał ostatni zespół II ligi, podopieczni Radosława Mroczkowskiego zdołali wywalczyć tylko punkt. Uratował go rezerwowy Mateusz Michalski. Remis sprawia, że czerwono-biało-czerwoni póki co tracą prowadzenie w tabeli!

Przed meczem pewne było dokonanie co najmniej jednej zmiany w składzie. Pauzującego za kartki Tomasza Wełnę trzeba było zastąpić innym obrońcą. Padło na Radosława Sylwestrzaka, który wraca tym samym do wyjściowej jedenastki. Radosław Mroczkowski nie poprzestał jednak na przymusowej korekcie. Postanowił także wymienić jednego z dwójki napastników – miejsce Filipa Mihaljevicia zajął Daniel Świderski.

W starciu pierwszej z ostatnią drużyną w tabeli nie było trudno wskazać faworyta, dlatego łódzka publiczność oczekiwała szybkiego ułożenia sobie tego meczu. Tymczasem zawody rozpoczęły się w sposób wręcz szokujący. W swojej pierwszej, nieco przypadkowej, akcji wynik otworzyli goście. Bartosz Giełażyn otrzymał kilkudziesięciometrowe podanie, wyprzedził obrońców Widzewa i zagrał do osamotnionego Michała Rostkowskiego. Ten nie miał prawa się pomylić.

Łodzianie chcieli natychmiast odpowiedzieć na gola straconego w 20. sekundzie gry. Na krótki słupek zagrał Przemysław Banaszak, jednak zamykający składną akcję Świderski nieznacznie chybił. Paradoksalnie, jeśli piłkarze Mroczkowskiego mieli już tracić bramkę w pojedynku z ROW-em, to dobrze, że stało się to tak wcześnie. Czasu na reakcję było bardzo dużo, ale przez długie minuty rywale bronili się mądrze i dzielnie, w czym pomagała im zbyt statyczna postawa graczy w czerwonych strojach.

Pierwsze trzydzieści minut upłynęło pod znakiem mało konkretnych ataków widzewiaków. Dość powiedzieć, że nie zdołali oni oddać ani jednego celnego strzału! Niemoc gospodarzy była wodą na młyn dla zawodników Jacka Trzeciaka. W 32. minucie byli oni bardzo bliscy podwyższenia prowadzenia. Na strzał z dużej odległości zdecydował się Mateusz Mazurek, ale Patryk Wolański zdołał końcówkami palców wybić lecącą w okienko jego bramki piłkę na rzut rożny! Trzy minuty później serca kibiców w „Sercu Łodzi” znów zadrżały, ale na tablicy wyników wciąż było „tylko” 0:1.

Jedynym godnym wyróżnienia ofensywnym piłkarzem RTS był aktywny Banaszak, ale w pojedynkę ciężko było mu zagrozić Kacprowi Rosie. W sukurs próbował przyjść mu grający o wiele słabiej niż przed tygodniem w Wejherowie Adam Radwański. Jego próba zza pola karnego okazała się jednak nieznacznie niecelna. Pierwsza połowa zostawiła po sobie ogromny niesmak.

Bardzo nieudane czterdzieści pięć minut nie mogły pozostać bez reakcji Mroczkowskiego. Trener wymienił w przerwie dwóch piłkarzy. W szatni zostali Daniel Mąka i Radosław Sylwestrzak, a na murawie zameldowali się w ich miejsce Marcin Pieńkowski oraz Marek Zuziak. Miało być więc bardziej ofensywnie i z powrotem w znanym z jesieni ustawieniu 4-4-2. I rzeczywiście, obraz gry uległ poprawie. Czerwono-biało-czerwoni przyspieszyli i byli wyraźnie groźniejsi. Celnego uderzenia nadal jednak nie odnotowaliśmy, więc zawodnicy z Rybnika wciąż mogli liczyć na komplet punktów.

Pierwszego strzału doczekaliśmy się dopiero w 70. minucie. Z szybką kontrą ruszył Konrad Gutowski, jednak Rosa poradził sobie z jego próbą. Drugie podejście było już dużo skuteczniejsze. Akcję zapoczątkował na prawej stronie Pieńkowskiej, wypatrzył w polu karnym Mateusza Michalskiego, a najlepszy strzelec Widzewa doprowadził do remisu! Potrzebował zaledwie kwadransa, by wlać nadzieję w serca 17 tysięcy kibiców obecnych na trybunach.

Niestety, zamiast oglądać kolejne ataki, mogące przynieść całkowite odwrócenie losów spotkania, oglądaliśmy… próby ze strony gości. Dobrze w bramce spisywał się jednak Wolański, dzięki czemu widzewiacy mogli jeszcze mieć nadzieję na końcowy sukces. W 88. minucie wydawało się, że comeback faktycznie im się uda. Kacper Rosa opuścił swój posterunek, co starał się wykorzystać głową Banaszak. Lecącą do siatki piłkę w ostatnim momencie wybił jednak Bartłomiej Polok. W ostatniej akcji tzw. piłkę meczową miał Dario Kristo. Kapitan strzelał w zamieszaniu, ale futbolówka minęła bramkę Rosy.

Po bardzo słabej pierwszej połowie i nieco lepszej drugiej zdołali oni jedynie sięgnąć po punkt. Stadion przy Piłsudskiego pozostaje więc nadal niezdobyty, ale to marne pocieszenie dla zawiedzionych fanów. Lider przez tydzień gościć będzie w Radomiu.

Widzew Łódź – ROW Rybnik 1:1 (0:1)
74′ Michalski – 1′ Rostkowski

Widzew:
Wolański – Sylwestrzak (46′ Zuziak), Tanżyna, Zieleniecki – Turzyniecki, Kristo, Radwański, Gutowski (87′ Ameyaw) – Mąka (46′ Pieńkowski) – Banaszak, Świderski (59′ Michalski)

Rezerwowi: Humerski – Gibas, Mihaljević

ROW:
Rosa – Janik, Jary, Krotofil, Szkatuła – Bukowiec (79′ Bojdys), Mazurek – Tkocz, Zawadzki (71′ Polok), Rostkowski (81′ Koch) – Giełażyn (72′ Brychlik)

Rezerwowi: Łubik – Jaroszewski, Spratek

Żółta kartka: Polok

Sędzia:

Widzów: 17 321

Subskrybuj
Powiadom o
78 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
78
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x