Zapowiedź meczu Widzew Łódź – Lechia Gdańsk

8 maja 2026, 21:28 | Autor:

Czerwono-biało-czerwoni dawno nie byli tak blisko spadku i możliwe, że jutrzejszy mecz będzie tym ostatniej szansy dla podopiecznych Aleksandara Vukovicia. Trzeba zostawić masę zdrowia i grać tak, jakby jutra miało nie być. Widzew Łódź w ramach 32. kolejki podejmie w „Sercu Łodzi” Lechię Gdańsk. 

Nie bez powodu napisaliśmy „możliwe”, bo matematyka jest tu bardzo skrupulatna. Niewykluczone, że mimo porażki RTS nawet, jak przegra, to w następnej kolejce zagra z Koroną o zamienienie się miejscami w tabeli – o ile w piątek w Częstochowie padnie korzystny dla Łodzian rezultat. Wszystko wtedy sprowadzi się do ostatniej kolejki i meczu z Piastem Gliwice. Niemniej kalkulacje należy zostawić kibicom i dziennikarzom. Piłkarze muszą dać z siebie 1910%, dać z wątroby i absolutnie nie kalkulować. Nie chcemy, żeby zabrzmiało to, jak pochwała dla czerwono-biało-czerwonych, bo na tę w tym sezonie jako zespół po prostu nie zasługują, ale chcemy oglądać – przynajmniej – taki Widzew, jak z Motorem Lublin, a nie taki, jaki musieliśmy wszyscy oglądać w Warszawie.

Gdańszczanie zasłynęli w tym sezonie z ofensywnej gry. W ich szeregach jest najlepszy „kanadyjczyk” i strzelec ligi, a mowa o Tomasie Bobcku. Słowacki napastnik uzbierał w swoim dorobku siedemnaście trafień i sześć asyst. Dobry sezon rozgrywa również Ivan Żelizko, który strzelił sześć goli i zaliczył pięć asyst, a mówimy o środkowym pomocniku defensywnym w ekipie Lechii. Odwrotne liczby ma Camilo Mena, który również jest bardzo ważnym elementem w układance Johna Carvera. Lechia strzeliła ogółem w tym sezonie pięćdziesiąt osiem bramek – to 1,87 gola na mecz. W meczach z ich udziałem pada średnio 3,71 bramki, co również dużo mówi o grze defensywnej naszego rywala.

Ostatnie tygodnie jednak nie są dla Lechistów najlepsze. Cztery ostatnie kolejki to trzy porażki i jeden remis – z Piastem, który od dwudziestej czwartej minuty grał w osłabieniu. W ostatniej serii gier, w której przegrali z Radomiakiem 1:3, Gdańszczanie od trzydziestej szóstej minuty grali w przewadze, a mimo to stracili dwa gole. Strzelili jednego – z rzutu karnego. Ich gra wygląda słabo, a z taką grą w defensywie pokusimy się o stwierdzenie, że nawet widzewska defensywa jest w stanie coś wcisnąć. Tomas Bobcek ostatnio gola z gry zdobył 31 stycznia i jest to jego jedyna bramka w tym roku strzelona z akcji, a nie z rzutu karnego. Słowak jest pod formą, tak samo, jak wspomniany wcześniej Mena. Kolumbijczyk wyglądał bardzo przeciętnie z Radomiakiem

Widzew ma przewagę własnego stadionu, szerszą ławkę i co najważniejsze kibice zapowiedzieli, że jutro będzie prowadzony doping, co jest bardzo istotne w obecnej sytuacji. Zabraknie także kibiców gości, których drużyna jest po prostu pod formą w kluczowej fazie sezonu. Multum już było sytuacji w tym sezonie, kiedy wszystko układało się pod Widzew, a kończyło się „jak zwykle”. Łodzianie nie mają jutro żadnych wymówek.

Warto byłoby również odgryźć się za ostatni mecz w Gdańsku. Wtedy to Widzew pierwszy wysunął się na prowadzenie po bramce Sebastiana Bergiera. Szybko odpowiedział Bobcek, a drugą bramkę dla gospodarzy Słowak zdobył w dziewięćdziesiątej szóstej minucie. To w tym meczu stuprocentową okazję zmarnował Angel Baena, który do dziś nie wiemy, jak chciał wykończyć akcję z pierwszej połowy. 

Lechia Gdańsk jest piątą najgorzej punktującą ekipą na wyjazdach, która zdobyła piętnaście punktów w piętnastu meczach. Średnia punktowa w delegacji to w takim razie jeden punkt na mecz. Tak jak wspomnieliśmy – są najlepszą ofensywą ligi, ale są także drugą najgorszą defensywą, która pozwoliła na stratę pięćdziesięciu siedmiu punktów. Tykającą bombą w ostatnich meczach jest Matej Rodin, a przed stratą bramek nie chroni, będący w słabej dyspozycji Alex Paulsen. Oddają średnio dziesięć strzałów na mecz (piąty wynik w lidze), z czego sześć to strzały celne (drugi wynik w Ekstraklasie). Biegają średnio znacznie mniej od Widzewiaków, ale są najlepsi w statystyce sprintów – tych wykonują sto dwanaście na mecz.

Jeśli chodzi o nieobecnych to w Widzewie zabraknie rzecz jasna kontuzjowanych: Christophera Chenga, Szymona Czyża i Lukasa Leragera. Do kadry wróci Juljan Shehu, który z Legią Warszawa pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek. W Lechii sprawa ma się znacznie gorzej. Ostatniego spotkania nie dokończył Bogdan Wjunnyk, który opuścił boisko z kontuzją i w tym sezonie już nie zagra. John Carver nie będzie mógł także skorzystać z Dawida Kurminowskiego, który od trzech kolejek znajduje się poza kadrą meczową z powodu kontuzji. Od długiego czasu z urazem zmaga się także Alvis Jaunzems. Do kadry po odbyciu zawieszenia kartkowego wróci natomiast Kacper Sezonienko. Angielski szkoleniowiec nie ma lekko, gdyż w poprzednim meczu na ławce rezerwowych miał dwóch bramkarzy, dwóch środkowych obrońców, dwóch bocznych obrońców i środkowego pomocnika. Sytuacja nie ulegnie zmianie, bo kontuzjowanego Wjunnyka zastąpi najprawdopodobniej wracający do kadry Sezonienko.

Sądzimy, że trener Aleksandar Vuković zdecyduje się na dwie zmiany względem ostatniego przegranego meczu ligowego. Marcel Krajewski zastąpi Carlosa Isaaca, natomiast wracający po zawieszeniu Juljan Shehu zmieni Mateusza Żyrę. Tym samym wrócimy do formacji z czwórką obrońców.

Przewidywana jedenastka Widzewa Łódź:

Drągowski – Krajewski, Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovsky – Alvarez, Selahi, Shehu – Kornvig, Bergier, Fornalczyk

Mecz pomiędzy Widzewem Łódź a Lechią Gdańsk rozpocznie się jutro o godzinie 14:45 w „Sercu Łodzi”. Arbitrem tego spotkania będzie Jarosław Przybył, a na liniach pomagać mu będą Sebastian Mucha i Sławomir Kowalewski. Sędzią technicznym będzie Leszek Lewandowski, a w wozie VAR zasiądą Piotr Lasyk oraz Mateusz Piszczelok. Przybył dotychczas sędziował jedenaście starć z udziałem Widzewiaków. Bilans czerwono-biało-czerwonych z tym arbitrem na murawie to 4-2-5, natomiast w meczach w roli gospodarzy rekord wynosi 2-1-3. Ostatni raz przecięliśmy się z rozjemcą z Kluczborka w połowie kwietnia. Wtedy to gwizdał w wyjazdowym starciu ligowym, w którym czerwono-biało-czerwoni przegrali z Radomiakiem Radom 1:2. 

Przy Piłsudskiego spodziewamy się kompletu publiczności. Fani mimo niekorzystnych wyników dalej wierzą w utrzymanie i mamy nadzieję, że pokażą to na trybunach. Pomóc musi przy tym „Zegar”, który zapowiedział doping w jutrzejszym meczu. Zabraknie kibiców Lechii, którzy nie mogą pojawić się na stadionie z powodu zniszczeń w sektorze gości, do jakich doszło w trakcie spotkania Widzewa Łódź z Lechem Poznań. Obecni będą natomiast przedstawiciele Redakcji WTM, którzy przeprowadzą dla Was tradycyjną Relację LIVE. Spotkanie to będzie można śledzić w CANAL+ Sport 3 oraz Ekstraklasa TV, a posłuchać go – w RadioWidzew.pl oraz Widzew.FM.

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Piotro
1 godzina temu

Podoba mi się wreszcie to, co powiedział Vuko. Kiedyś był fryzjer, a dzisiaj jest cały salon. Leśne dziadki mszczą się za te wszystkie upokorzenia w 1996 i 1997 roku. Amen.

1
0
Would love your thoughts, please comment.x