A. Derbin: „Chcemy grać w Ekstraklasie”

18 września 2021, 20:30 | Autor:

Już jutro przed piłkarzami Widzewa Łódź nie lada wyzwanie, gdyż na wyjeździe zmierzą się z GKS Tychy, czyli drużyną aspirującą do gry w Ekstraklasie. Czy tyszanie mieli wystarczająco czasu, aby przygotować się kolejnego spotkania? Zapytaliśmy o to w tradycyjnej przedmeczowej rozmowie trenera Artura Derbina.

– GKS słabo wszedł w sezon, notując cztery mecze bez zwycięstwa, natomiast w piątym spotkaniu nastąpił przełom w waszej grze. Co się stało, że sytuacja waszej drużyny obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni?

– Zaczęliśmy stwarzać sobie sytuacje, bo ich brak był naszym mankamentem. Do tego zmieniliśmy trochę układ personalny i sposób grania. Dzięki tym zmianom lepiej wyglądaliśmy w obronie, ale też pojawiło się więcej okazji do zdobycia bramek. Ta gra ciągle nie wygląda porywająco, ale jest przede wszystkim skuteczna w defensywie, jak i ofensywie. Z tego się bardzo cieszymy, bo tym samym zbieramy pewność siebie. Chcemy, żeby ta maszyna pracowała dalej i liczymy, że tak będzie w najbliższych meczach. Zdajemy sobie sprawę, że to cały czas wymaga pielęgnowania, procesu oraz dużo pracy, ale nie obawiamy się tego, gdyż wiemy, że będzie to przynosiło korzystne i wymierne efekty.

– Czy takiej gry, jaką zaprezentowali pana piłkarze w meczu z Arką, oczekuje pan w kolejnych spotkaniach? Jest jeszcze sporo do poprawy?

– Oczywiście, że jest co poprawiać. Zrobiliśmy sobie analizę tego meczu i na pewno do poprawy jest to, co się dzieje po odbiorze piłki. Tego dnia szwankowało dokładne podanie. Mimo wszystko prawda jest taka, że wypracowaliśmy sobie o wiele klarowniejsze okazji niż Arka Gdynia. Ja tych sytuacji naliczyłem pięć, można byłoby doliczyć szóstą, tę bramkową. To jest pocieszające, że do tych sytuacji dochodzimy. Oczywiście liczymy na to, że w tym elemencie finalizacji będziemy jeszcze skuteczniejsi.

– Wrócę jeszcze do niedawnego sparingu ze Śląskiem Wrocław, który wygraliście 3:2. Czy pomogło wam to podbudować bardziej swoje morale, czy jednak z góry uznaliście, że to mecz małej wagi?

– Do każdego meczu podchodzimy naprawdę zmobilizowani. Jeśli chodzi o Śląsk, to w tym przypadku było tak samo. Wiadomo, że to bardzo atrakcyjny przeciwnik, który całkiem niedawno rywalizował w rozgrywkach europejskich. Powiem szczerze, że już przy okazji kolejnej przerwy reprezentacyjnej będziemy chcieli się zmierzyć z inną drużyną z Ekstraklasy. Chcemy się uczyć od tych najlepszych, jeśli chodzi o polskie realia. Taki mecz w przypadku zwycięstwa dodaje wiary w swoje możliwości. Muszę uczciwie powiedzieć, że przeciwko Śląskowi zagraliśmy naprawdę dobre zawody i tym samym morale się podniosły. Wcześniej nie mieliśmy na czym opierać naszego optymizmu. W tej chwili wygląda to zupełnie inaczej.

– Czy w pana odczuciu Widzew może być groźniejszym rywalem od Arki? Jakie są różnice między tymi dwoma zespołami?

– Myślę, że jeden i drugi zespół to są mocni kandydaci w walce o promocję do Ekstraklasy. Tutaj mógłbym mówić o potencjale, bo i w jednej, i drugiej drużynie jest on ogromny. Widzew, z nowym trenerem Niedźwiedziem, moim dobrym kolegą, z którym razem byliśmy na kursie UEFA Pro, zmienił ustawienie oraz sposób grania. Bardzo ciekawie i obiecująco to wygląda już od samego początku współpracy, co nie zawsze jest takie oczywiste, gdy przychodzi nowy trener, w dodatku z nowymi zawodnikami oraz ustawieniem. W Widzewie widać również bardzo dobre nawyki jeśli chodzi o atak pozycyjny. Z kolei Arka Gdynia ma bardzo interesujących zawodników w swoich szeregach, którzy potrafią kreować i robić różnicę. Do tego dochodzą pewne momenty, gdy zespoły przechodzą mniejsze lub większe kryzysy. Przypomnijmy sobie, jak w zeszłym sezonie było chociażby z ŁKS, który sobie nie poradził czy Termalicą, która akurat wyszła obronną ręką. Każda drużyna w końcu złapie jakiś dołek i wtedy sztuką jest z tego dołka wyjść. Proszę mi wybaczyć, ale nie jestem w stanie odpowiedzieć, kto ma większe możliwości. Jeden i drugi zespół jest godnym siebie rywalem.

– W zeszłym sezonie pokonał pan Widzew dwukrotnie. Jak będzie w niedzielę? Jaki jest wasz plan na to spotkanie?

– Nic innego niż zwycięstwo mi się nie marzy. Słuchając ostatnio wypowiedzi trenera Niedźwiedzia odczułem, że w jego głowie jest bardzo podobnie i też liczy na wygraną. Co do planu, to przeprowadzamy pewne analizy. Możemy się tylko przyglądać, jak Widzew się prezentuje i jaki ma sposób grania. My w pewnym stopniu jesteśmy czytelni, teraz dojdą jakieś korekty w odniesieniu do tego, przeciwko komu gramy. Na pewno będziemy chcieli zagrać przed swoją publicznością dobry mecz, a charakteru nam nie zabraknie, mimo że nie jesteśmy w tak komfortowej sytuacji jak Widzew, który przygotowywał się do tego spotkania przez cały tydzień. My natomiast myślami jesteśmy jeszcze przy starciu z Chrobrym. Teraz pracujemy nad regeneracją, próbujemy ją przyspieszyć poprzez dobry sen i dobre jedzenie. Tylko na tym możemy bazować, bo o jakimś treningu taktycznym nie ma mowy. Do tego może dojść ewentualnie jakiś stały fragment gry.

– Przed sezonem wydawało się, że wokół Łukasza Grzeszczyka będzie budowana pierwsza jedenastka, tymczasem jednak od jakiegoś czasu zaczyna mecze z ławki rezerwowych i nie łapie wielu minut. Skąd ta decyzja?

– Postawiliśmy na samym początku sezonu na pewną grupę osobową, która potwierdzała swoje możliwości w grach kontrolnych. Niestety, liga zweryfikowała to w pewnym stopniu i musieliśmy zmienić nieco kierunek tych działań po analizie. Doszliśmy do wniosku, że postawimy w tym momencie na inną grupę. Gdy prześledzimy wyniki, to trudno po pięciu meczach bez porażki, gdzie cztery to zwycięstwa w lidze, myśleć o jakichś roszadach. Teraz dopiero przyjdzie sposobność, żeby rotować, gdyż nie mamy nawet siedemdziesięciu dwóch godzin na regenerację. Co do Łukasza Grzeszczyka, to jest on nadal liderem zespołu i w tej kwestii się nic nie zmienia. Są takie momenty w życiu, że trzeba trochę na to wszystko popatrzeć z boku. Zawodnicy, którzy zasiedli na ławce rezerwowych nie dąsają się. Na pewno jest w nich sportowa złość. To pokazuje, że im zależy i pracują na to, żeby wrócić do pierwszej jedenastki. Łukasz podobnie się w tym okresie zachowywał. Czwartkowy mecz potwierdził, że to jest lider, bo pokazał się z bardzo dobrej strony i był jednym z tych zawodników, którzy pociągnęli nas do zwycięstwa, dając chociażby asystę.

– Uważa pan, że dwa dni przerwy między meczami to jest wystarczający okres?

– Absolutnie nie, dwa dni przerwy to za mało. Fizjologicznie jest udowodnione, że wtedy wychodzi największe zmęczenie. Nie powinno być nawet miejsca na to, żeby grać mecz co czterdzieści osiem godzin. Nawet jeżeli są rozbudowane kadry, to rzadko się zdarza gdziekolwiek, żeby rozgrywać spotkania co dwa dni. Siedemdziesiąt dwie godziny to jest takie minimum, kiedy można to robić. My niestety tego czasu nie dostaliśmy. Na szczęście mamy w miarę szeroką kadrę, każdy jest chętny do rywalizacji i tym będziemy się posiłkować.

– Latem drużynę opuścili między innymi Szymon Lewicki, Łukasz Moneta czy Bartosz Szeliga. GKS na rynku transferowym nie był zbyt aktywny. Czy jest pan zadowolony z obecnego stanu posiadania? Są jeszcze braki na pewnych pozycjach?

– Ja jestem bardzo zadowolony z kadry, jaką mam. To są piłkarze, którzy grają do końca i choć nie zawsze to wychodzi jak należy, niektóre mankamenty niwelują charakterem. Na każdej pozycji mamy po dwóch zawodników, więc jest w czym wybierać. Dobrze wiadomo, na jakim miejscu skończyliśmy zeszły sezon. To była najlepsza pozycja od kilkudziesięciu lat. Tutaj nie było potrzeby robienia rewolucji w kadrze. Dokonaliśmy drobnych korekt, postawiliśmy na jakość. Również ci, którzy zostali z nami tę jakość gwarantują.

– Jaki jest cel na ten sezon? Bijecie się o pierwszą dwójkę, a może dajecie sobie taryfę ulgową w postaci gry w barażach?

– My chcemy grać w Ekstraklasie. Taki jest mój prywatny cel i cel tego klubu. Mając wspólnie cele jest nam łatwiej. Zdajemy sobie sprawę, że to nie będzie łatwa droga. Jest tu wiele drużyn, które również aspirują do tego, by grać na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Czeka nas dużo pracy, ta droga do Ekstraklasy wiedzie nie tylko przez baraże, ale też przez awans bezpośredni. Docenimy każdą opcję. Mamy pewne doświadczenie z barażami z ubiegłego sezonu i wierzę, że to może zaprocentować. Dwa lata temu Termalica i Radomiak w barażach odpadli, a rok później bezpośrednio awansowali. Nie powiem, że mamy najmocniejszą ekipę w tej lidze, ale na pewno mamy sporo charakteru.

Rozmawiał Oskar

Subskrybuj
Powiadom o
16 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
16
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x