Widzew Łódź – GKS Tychy 2:1 (0:1)

3 kwietnia 2022, 17:02 | Autor:

To był nareszcie taki Widzew Łódź, jaki chcemy oglądać co tydzień! Co prawda do przerwy podopieczni Janusza Niedźwiedzia przegrywali z GKS Tychy jedną bramką, ale w drugiej połowie ich poczynania na boisku w końcu zaczęły wyglądać bardzo dobrze. Szybko wyrównał Ernest Terpiłowski, później gospodarze zmarnowali kilka naprawdę znakomitych okazji, na szczęście już w samej końcówce gola na wagę zwycięstwa 2:1 i niezwykle ważnych trzech punktów strzelił Bartłomiej Pawłowski!

Szkoleniowiec łodzian zaskoczył i dokonał w wyjściowej jedenastce aż pięciu zmian. Pierwsza zaszła oczywiście między słupkami i była wymuszona, gdyż miejsce kontuzjowanego Konrada Reszki zajął debiutujący w czerwono-bało-czerwonych barwach Henrich Ravas. Do obrony cofnięty został Marek Hanousek, który formację tę stworzył wraz z Patrykiem Stępińskim i Martinem Kreuzrieglerem. Na wahadłach opiekun gospodarzy ustawił Karola Danielaka oraz Fabio Nunesa, a w środku pola Patryka Lipskiego i Dominika Kuna. Za ofensywę mieli zaś odpowiadać Terpiłowski, Pawłowski oraz najbardziej wysunięty Bartosz Guzdek.

Od pierwszych minut tego spotkania częściej przy piłce utrzymywali się widzewiacy. Próbowali oni cierpliwie konstruować swoje akcje, po to, by rozmontować szybki obronne przeciwników. Najbliżej tego było w ósmej minucie, gdy Danielak zszedł z prawego skrzydła do środka, ale uderzył zbyt lekko, by kogokolwiek zaskoczyć. W odpowiedzi, po precyzyjnym dośrodkowaniu Krzysztofa Wołkowicza, piłkę przepuścił Kreuzriegler, na szczęście Bartosz Biel nie był w stanie skorzystać z tego prezentu. Niestety, już w czternastej minucie udało się to samemu Wołkowiczowi… Zawodnik z Tychów uderzył, a futbolówka otarła się o Hanouska, odbiła się od ziemi – i minęła rękę Ravasa. Bramkarz mógł się raczej zachować w tej sytuacji lepiej.

Podopieczni trenera Niedźwiedzia mogli błyskawicznie odpowiedzieć, gdy świetne podanie od Lipskiego dostał Pawłowski. Skrzydłowy był w polu karnym, ale nie potrafił opanować tego dobrego dogrania. W kolejnych minutach nieco więcej z gry zaczęli mieć z kolei tyszanie – po jednym z rzutów rożnych czujnie piąstkował Ravas, zaliczając swą pierwszą dobrą interwencję tego dnia. Po chwili, w szesnastkę wpadł Lipski, lecz z jego próbą poradził sobie Konrad Jałocha. Od tego momentu ponownie przewagę zyskali czerwono-biało-czerwoni. Kilkukrotnie dośrodkowywali oni w pole karne – natomiast nie przynosiło to żadnego oczekiwanego efektu.

W 33. minucie znowu na prawej stronie nieźle pokazał się Danielak i dorzucił do Guzdka, ale ten nie opanował piłki. Dobijać próbowali jeszcze Terpiłowski do spółki z Guzdkiem, lecz nieskutecznie. Gospodarze szukali wyrównania, niestety – ich strzały albo były blokowane, albo zbyt lekkie, albo wędrowały obok słupka. Groźnie było na pięć minut przed przerwą, gdy futbolówka trafiła wprost do Guzdka, ten wbiegł w szesnastkę… i przymierzył o dobry metr niecelnie. Szansę miał także Lipski, który uderzył sytuacyjnie, jednak znowu nic z tego nie wyszło. Po pierwszej połowie widzewiacy przegrywali więc 0:1 i mogli sobie pluć w brodę, bo przyjezdni mieli na dobrą sprawę tylko jedną okazję. I, co gorsza, byli ją w stanie wykorzystać.

W przerwie trener Niedźwiedź nie zdecydował się dokonać żadnych zmian w składzie, nie zmienił się też za bardzo obraz meczu – niezmiennie przeważał Widzew, ale zbyt wiele z tego nie wynikało. Tyszanie znów mieli tylko jedną szansę, gdy po akcji Daniela Rumina uderzał Biel. Całe szczęście, zrobił to bardzo niecelnie. W 54. minucie zawodów gospodarze wreszcie wyrównali! Najpierw, na lewym skrzydle sfaulowany został Kun, lecz rzut wolny nie przyniósł efektu. Do piłki dopadł jeszcze Lipski i zagrał ją daleko, za linię obrony. Tam wyszedł do niej Terpiłowski, wygrał pojedynek z obrońcą i precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał Jałochę!

Dopiero teraz gra łodzian naprawdę się rozkręciła! Już po chwili Lipski wypatrzył Danielaka, ten dograł w pole karne, ale Guzdkowi zabrakło nieco precyzji. Okazję miał również Kun, którego strzał w samo okienko z najwyższym trudem wybił Jałocha. Gospodarze wykonywali też kilka stałych fragmentów gry, niestety żaden z nich nie zakończył się zdobyczą bramkową. Widząc to, zareagował trener Artur Derbin, dokonując dwóch roszad. Na murawie pojawił się między innymi Łukasz Grzeszczyk – przywitany przez cały stadion gwizdami. I spotkanie faktycznie nieco się uspokoiło, chociaż kolejna groźna sytuacja należała do Widzewa – po dośrodkowaniu Terpiłowskiego, minimalnie chybił Kun. 2:1 powinno być zaś w 69. minucie, znów po podaniu Terpiłowskiego, lecz Guzdek z dwóch metrów nie trafił do pustej bramki…

Napastnik po chwili zakończył swój występ – na kwadrans przed końcem, jego miejsce zajął Mateusz Michalski. W następnych fragmentach na murawie zrobiło się dość spokojnie, duża awantura wywiązała się z kolei w sektorze gości. W 83. minucie na murawę wszedł Radosław Gołębiowski, jednak od razu po tym, prowadzący zawody Wojciech Myć zarządził przerwę w grze, oczywiście wskutek interwencji służb mundurowych na boisku. Po kilku minutach mecz został wznowiony, zaś zegar został cofnięty do momentu rozpoczęcia pauzy. Na placu pojawił się jeszcze Krystian Nowak, lecz bohaterem został Gołębiowski! To on najpierw wyszedł z akcją, po której został sfaulowany tuż przed szesnastką, a później sam podszedł do futbolówki ustawionej na dwudziestym metrze. Uderzył w poprzeczkę, na szczęście w polu bramkowym najsprytniej zachował się Pawłowski i dał gospodarzom upragnionego gola! Do końca nic się już nie zmieniło, zatem to Widzew mógł się cieszyć dzisiaj z bardzo ważnych trzech punktów!

Widzew Łódź – GKS Tychy 2:1 (0:1)
54′ Terpiłowski, 88′ Pawłowski – 14′ Wołkowicz

Widzew:
Ravas – Stępiński, Hanousek, Kreuzriegler – Danielak, Lipski (86′ Nowak), Kun, Nunes – Terpiłowski (83′ Gołębiowski), Pawłowski – Guzdek (75′ Michalski)

Rezerwowi: Ludwikowski – Zieliński, Mucha, Karasek, Kita, Villanueva

GKS:
Jałocha – Połap, Nedić, Szymura, Wołkowicz – Biel, Czyżycki (46′ Paprzycki), Żytek (65′ Piątek), Kozina (90′ Wachowiak) – Malec (62′ Grzeszczyk), Rumin (90′ Jaroch)

Rezerwowi: Odyjewski – Mańka, Machowski, Kargulewicz

Żółte kartki: Czyżycki, Wołkowicz, Kozina

Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)

Widzów: 16 101

Subskrybuj
Powiadom o
128 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
128
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x