Oceny widzewiaków po meczu w Suwałkach

11 października 2014, 11:28 | Autor:

piłkarze

Piłkarze Widzewa przegrali szóste spotkanie w tym sezonie i przynajmniej cały najbliższy tydzień spędzą na ostatnim miejscu w tabeli. Tym razem pokonał nas, cytując W. Tylaka: „bardzo silny i niewygodny rywal” z Suwałk. Ambitny zespół Wigier obnażył wszystkie niedoskonałości łodzian i sięgnął po pełną pulę. Poniżej oceny dokonań widzewiaków w piątkowy wieczór.

Dino Hamzic:
Odkąd wszedł do łódzkiej bramki zawsze grał na stałych, niezłym poziomie. Wczoraj po raz pierwszy dostosował się do kolegów i zagrał słabo. Przy pierwszym golu wypluł piłkę pod nogi stojącego na 7 metrze napastnika, któremu pozostało posłać ją do pustej bramki. Pytaliśmy o ocenę Andrzeja Woźniaka – trener stwierdził, że Hamzic był lekko zasłonięty, ale powinien parować strzał do boku, a nie przed siebie. Przy drugiej bramce nie miał szans, ale w paru innych sytuacjach bronił niepewnie, często łapał piłkę „na raty” lub źle piąstkował. Na duży plus jednak to, co jest specjalnością Bośniaka, czyli gra na wysokim przedpolu. Gdyby nie jego wyjścia w końcówce i przytomność a linii przegralibyśmy wyżej.
Ocena: 5

Rafał Augustyniak:
Słabe zawody „Augusta”, który w piątkowy wieczór był mocno „elektryczny”. To on był współwinny utracie pierwszej bramki, bo za łatwo dał się objechać Arturowi Boguszowi. Później w paru akcjach również nie bronił najlepiej, brakowało mu szybkości, jak wtedy, gdy dwukrotnie blisko pola karnego faulował Karola Mackiewicza (za jedno z przewinień obejrzał kartkę i wykluczył się z meczu z Bytovią). W ofensywnie nie wniósł nic, jedyne jego próby rozegrania polegały na długiej piłce na skrzydła lub osamotnionego Adama Dudy. Kto wie, może po prostu miał takie polecenia?
Ocena: 4

Krystian Nowak:
Przez prawie cały mecz grał na bardzo wysokim poziomie. Nowak jest o co najmniej klasę lepszy od kolegów: szybciej biega, więcej widzi, jest skuteczniejszy i dokładniejszy. Nawet, jak popełni jakiś błąd, jest pierwszym, który wraca się, by go naprawić. Niestety i jemu zdarzył się moment nieuwagi, gdy bez krycia został Sebastian Radzio, co dało gospodarzom drugiego gola. Pewnie wykorzystał rzut karny, miał też okazje już na początku meczu. Ogólnie grał bardzo solidnie, no ale…
Ocena: 5

Wolodymir Pidvirnyi:
Ukrainiec wrócił do pierwszej jedenastki i zagrał podobnie, jak Augustyniak. Z tyłu trochę się gubił, a z przodu posyłał jedynie długie piłki, najczęściej niecelnie. Pidvirnyi nie popełnił jednak jakiegoś poważnego błędu, nie przyczynił się bezpośrednio do straty gola, z boiska zszedł, bowiem zespół chciał zaatakować.
Ocena: 5

Konrad Wrzesiński:
Pomału złośliwi mogą zacząć nazywać Wrzesińskiego co najwyżej lekkoatletą. Skrzydłowy ma rzeczywiście ponadprzeciętną szybkość i odejście, ale nie potrafi tego wykorzystać i przełożyć na zagrożenie pod bramką rywali. W Suwałkach dostał kilka fajnych piłek za plecy obrońców, ale po przyjęciu natychmiast ją tracił, zamiast ze spokojem wyjść na bramkarza i strzelić gola. Jego słabą grę dostrzegli też trenerzy, bo dla „Wrzesia” mecz skończył się już w przerwie.
Ocena: 4

Dimitrije Injac:
Kolejny mecz z gatunku „pracy u podstaw”. Dla zwykłego obserwatora meczu Injac niczym szczególnym się nie wyróżnił, ale dla tych, którzy uważne przyglądali się jego grze, musiał być on jednym z najlepszych widzewiaków. Serb dużo widzi, ma świetną technikę użytkową, dobrze się ustawia praktycznie zamykając przeciwnikowi środkowy korytarz boiska. Tylko co z tego, skoro z łatwością przedziera się bokami? Wciąż brakuje nam u Dimy ciekawej piłki z głębi pola. Raz na mecz, to za mało, jak na tak kreatywnego rutyniarza.
Ocena: 7

Piotr Mroziński:
Sporo „czarnej roboty” miał do wykonania wczoraj Mroziński. Niestety ani w ataku, ani w obronie nie spisywał się najlepiej. Przez większą cześć meczu był niewidoczny, bardziej skupiony na rozbijaniu ataków Wigier, niż konstruowaniu własnych. Będąc ustawionym bliżej bramki gospodarzy od Injaca powinien częściej szukać prostopadłych piłek w pole karne, a tych nie było prawie wcale.
Ocena: 5

Mateusz Janiec:
Ustawiony był teoretycznie w środku pola, ale często schodził do boków. Najaktywniejszy z łodzian, był wszędzie. Podawał, kreował grę, ale koledzy nie chcieli podjąć wyzwania. Najbliżej był Duda, ale będąc sam na 11 metrze nie wykończył dobrego podania od Jańca. W drugiej połowie pomocnik opadł z sił, zacząć psuć podania i został zmieniony. Naszym zdaniem zasłużył na miano piłkarza meczu, tym bardziej szkoda, że nie chciał z nami rozmawiać po meczu. Kilku widzewiaków miało więcej odwagi, ale że oceniamy go za grę, to dostaje mocną siódemkę.
Ocena: 7

Marcin Kozłowski:
Wrócił po kartkowej przerwie i w jedenastce zastąpił kontuzjowanego Cristiana del Toro. Wydawałoby się, że pozycja lewego skrzydłowego w tej taktyce będzie dla niego idealna, ale nie wychodziło to najlepiej. Być może wpływ na to miał fakt, że niezbyt dobrze wyglądała jego współpraca z często schodzącym na lewą stronę Jańcem. W obronie nasz wychowanek nie popełnił zbyt wielu błędów, ale w ataku nie wniósł nic. Zero jakościowych podań, dośrodkowań, dwa kiepskie strzały. „Cinek” dostroił się do partnerów i zagrał najsłabszy mecz w sezonie, łapiąc jeszcze piątą kartkę.
Ocena: 5

Mariusz Rybicki:
Trudny w ocenie mecz Rybickiego. Niby wszystko wyglądało jak zwykle: przyjęcie piłki, głowa w dół, drybling, upadek i strata. Tak było też wczoraj w Suwałkach, ale jego notę ratuje sytuacja z 48 minuty, gdzie został kopnięty przez przeciwnika w polu karnym, czym wywalczył jedenastkę. Z gry miał mało, bo cała drużyna schowana była na swojej połowie. Mógł zdobyć prowadzenie, ale jego strzał prawą nogą nieco minął bramkę gospodarzy.
Ocena: 6

Adam Duda:
Z meczu na mecz gra coraz gorzej i zaczynamy podejrzewać, że w Gdańsku otwarto szampana po tym, jak Widzew zdecydował się na transfer Dudy, i to gotówkowy. Wczoraj wychowanek Lechii był jednym z najsłabszych na boisku. W 39 minucie mógł wyrównać, gdy dostał podanie w pole karne od Jańca. Zamiast od razu strzelać na bramkę, zwlekał z uderzeniem i w końcu piłkę zabrał mu obrońca. Przez resztę meczu miał może pół sytuacji, nie potrafi się pokazać, ani samemu nic wykreować.
Ocena: 4

Rezerwowi:

Jakub Czapliński:
Dostał 45 minut, a my pytamy po co? Przez całą drugą połowę może ze dwa razy dotknął piłki, nie wniósł nic do gry ofensywnej. Wrzesiński, którego zmienił, przynajmniej robił zamieszanie i przysłowiowy „wiatr”, a Czapliński po prostu biegał. I to też nie zawsze z głową i jego spóźnienia z powrotem do obrony musieli łatać Kozłowski i Augustyniak.
Ocena: 4

Veljko Batrovic:
Dostał 20 minut i w tym czasie pokazał, że techniką i zmysłem kreowania gry przerasta kolegów. Co prawda, żadna poważna okazja z jego podania nie powstała, ale przynajmniej jest nadzieja na przyszłość. Batrovic sam mógł za to zdobyć gola po rzucie rożnym, ale uderzona z 10 metrów piłka nie chciała wpaść do bramki. Spory minus za brak nacisku na autora asysty przy drugim trafieniu Wigier, nie można po starcie wracać truchtem, bo rywal ma wielką swobodę, by dobrze zacentrować piłkę. „Batro”, to nie Messi. Jak jest się 10 minut na boisku, trzeba zasuwać – nie ma zmiłuj!
Ocena: 5

Mateusz Broź:
Gdybyśmy mieli zamiar nakręcić film instruktażowy pt. „Jak nie grać, by być zawodowym piłkarzem”, to Broź miałby u nas główną rolę i pewnie Oscara. Od patrzenia na to, co wyprawia on na boisku wręcz bolały nas oczy. Każda akcja przynosiła stratę. „Broziu” nie potrafił zrobić nic: przyjąć piłki, ruszyć z kontrą, podać, dośrodkować z piłki w biegu ani ze stojącej. W takiej formie skrzydłowy nie ma prawa więcej zasiadać nawet na ławce. Trybuny, to miejsce dla niego, dopóki nie weźmie się za siebie. Dostaje aż „dwójkę”, bo mamy nieodparte wrażenie, że Mateusza stać jeszcze na „więcej”…
Ocena: 2

Trener

Rafał Pawlak:
Pawlak trzyma się schematu gry z trójką obrońców. Ogólnie cały system gry nie wygląda źle, ale mamy wrażenie, że Widzew nie ma wykonawców do takiej taktyki. Piłkarze o marnych umiejętnościach w kreowaniu gry (poza Injacem i Batrovicem) szukają często drogi na skróty i zagrywają długą piłkę z pominięciem drugiej linii, w 90% przypadków niecelnie. Wczoraj trener dokonał czterech zmian w wyjściowym składzie, ale znów przegrał mecz. Można go winić za zerowy dorobek punktowy, ale trzeba mieć świadomość, ze z takim materiałem ludzkim wiele się nie zdziała. Poczekamy z głębszą oceną Pawlaka, zobaczymy czy umie wyciągać wnioski i odsunie od drużyny łamagi pokroju Brozia. Jeśli nie, będzie wkrótce oceniany tak, jak on. Pomału już wystawia się na strzał, bowiem na pomeczowej konferencji powiedział, że ma zespół przygotowany na 60 minut gry. Odbieramy to jako próbę zrzucenia winy z siebie na osoby odpowiedzialne za budowę wydolności. Dobry trener powinien te braki umieć zniwelować, słaby będzie się publicznie ratował błędami innych…
Ocena: 5